Gminy niechętnie się przyznają do oszczędności, które powstały wskutek zdalnego nauczania. Niektóre zaoszczędziły miliony złotych
Wczoraj uczniowie rozpoczęli nowy rok szkolny – poza kilkoma wyjątkami – w formie stacjonarnej. Większość rodziców, dyrektorów i samorządowców zastanawia się jednak, kiedy ich placówki przejdą na kształcenie hybrydowe (mieszane) lub całkowicie zdalne. Dla samorządowców ta pierwsza forma może okazać się bardzo kłopotliwa i kosztowna, bo trzeba znaleźć dodatkowe środki na godziny ponadwymiarowe. Nie da się bowiem zorganizować lekcji dla części uczniów, a dla pozostałych udostępnić transmisje online. Choć i takie propozycje pojawiały się ze strony Dariusza Piontkowskiego, ministra edukacji narodowej. Drugie rozwiązanie natomiast oznacza oszczędności – niekiedy znaczące.

Zerowy bilans?

Na jednej z sierpniowych konferencji resortu edukacji pojawili się samorządowcy, którzy przyznali, że w czasie zdalnej nauki wiele gmin mogło poczynić oszczędności w oświacie, m.in. dzięki okrojonej siatce godzin lekcyjnych. Dodatkowo przekonywali, że nie powinno im zabraknąć pieniędzy na kształcenie hybrydowe, czyli podzielenie uczniów na grupy – tych, którzy przychodzą do szkoły, i tych, którzy uczą się z domu. Nieco inne stanowisko w tej sprawie zaprezentował Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy. Jego zdaniem jeśli pojawi się konieczność wprowadzenia takiej formy kształcenia, rząd będzie musiał zwiększyć subwencję oświatową. Nie zanosi się jednak na to, aby MEN spełnił to żądanie.
DGP zapytał samorządowców, czy mają wyliczenia, ile udało się zaoszczędzić na zdalnym nauczaniu. Niektórzy przyznają, że pojawiły się oszczędności, ale wskazują, że były też niezapowiedziane wydatki związane ze zwalczaniem koronawirusa.
– Na ograniczeniu godzin ponadwymiarowych zaoszczędziliśmy ok. 6 mln zł, a w związku ze zwolnieniem części placówek oświatowych z obowiązku opłacenia 50 proc. zobowiązań z tytułu składek ZUS – ok. 4 mln zł – potwierdza dr Mariusz Banach, zastępca prezydenta miasta Lublina ds. oświaty i wychowania. Zwraca jednak uwagę, że na dodatkowe wydatki w szkołach i pozostałych placówkach oświatowych w związku z pandemią wydano 700 tys. zł, nastąpiło także zmniejszenie dochodów oświatowych szacowane na ok. 7,4 mln zł.
W innych miastach również były oszczędności. W Olsztynie było to ok. 1,9 mln zł. – Wyniknęło to m.in. z braku konieczności organizacji zastępstw, niezrealizowania wszystkich planowanych godzin ponadwymiarowych, niższej średniej urlopowej, braku potrzeby wykorzystania wakatów za nauczycieli przebywających na urlopach dla poratowania zdrowia, a także przebywania pracowników na zasiłkach opiekuńczych oraz chorobowych czy zmniejszenia wynagrodzenia pracownikom z powodu tzw. postoju jednostki – wylicza Patryk Pulikowski z olsztyńskiego magistratu.
Dodaje, że 600 tys. zł zaoszczędzono wskutek zmniejszenia ilości odpadów oraz odprowadzanych ścieków, poboru wody i gazu, a także ograniczenia podróży służbowych pracowników.

Bez różnicy

Nie wszyscy włodarze przyznają się do takich oszczędności. Część z nich przekonuje, że jeśli nawet były, to znikome. – Podczas ograniczenia funkcjonowania szkół oraz przedszkoli nauczyciele otrzymywali wynagrodzenie za wszystkie zrealizowane zdalnie zajęcia, również te, które były przydzielone jako godziny ponadwymiarowe. W tym kontekście nie ma mowy o „zaoszczędzeniu” środków – zastrzega Małgorzata Leśniewska, zastępca dyrektora Gminnego Zarządu Oświaty w Nysie.
Podobnie jest w innych jednostkach. – Zgodnie z uchwałą radnych godziny ponadwymiarowe, których nauczyciel nie mógł realizować z przyczyn leżących po stronie pracodawcy, w szczególności zawieszenia zajęć z powodu epidemii, traktuje się jak godziny faktycznie odbyte. W związku z tym brak oszczędności w tym zakresie – mówi Mirosława Strojny z urzędu miasta Imielin.
Sławomir Wittkowicz, szef branży nauki, oświaty i kultury FZZ, podkreśla, że deklaracje te zostaną zweryfikowane w styczniu przyszłego roku. – Wtedy te samorządy, które na bieżąco nie zapewniały nauczycielom średniej płacy, będą musiały wypłacić jednorazowy dodatek uzupełniający – przypomina.

(Bez)kosztowa hybryda

Samorządy obawiają się jednak, że ewentualne oszczędności wydadzą jeszcze w tym roku, jeśli pojawi się konieczność kształcenia hybrydowego. Trzeba będzie bowiem znaleźć dodatkowe pieniądze na godziny ponadwymiarowe, a w niektórych przypadkach nawet na zwiększenie zatrudnienia. Włodarze jednak twierdzą, że nie mają oszacowanych kosztów kształcenia mieszanego. Ale nie brakuje takich, którzy już teraz zastanawiają się, jak te koszty zminimalizować.
– Jeśli nauczanie hybrydowe miałoby formę „rozgęszczenia” oddziałów szkolnych, to w zasadzie nie rodzi to dodatkowych kosztów. Warunek, żeby w każdej sali lekcyjnej była kamerka, dzięki której uczniowie pozostający w domu zdalnie uczestniczą w lekcji – przekonuje Małgorzata Leśniewska.
Jej zdaniem to warunek możliwy do spełnienia. Drugim jest odpowiednio pojemne łącze, które pozwala na jednoczesną transmisję z kilku lub kilkunastu sal jednocześnie. – I tego warunku w naszych szkołach nie jesteśmy w stanie spełnić – dodaje.
Prawnicy mają jednak wątpliwości, czy można wprowadzić takie rozwiązanie. – Rodzice mogą je kwestionować, bo przecież uczniowie w czasie nauki zdalnej nie powinni mieć lekcji po 45 minut, jak ich koledzy w szkole. To jest niezgodne z przepisami bhp – zauważa Robert Kamionowski, ekspert ds. prawa oświatowego, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.
Samorządowcy przekonują, że nauczanie hybrydowe to również wyzwania organizacyjne. – Największym problemem będzie prowadzenie zajęć zdalnych przez nauczycieli, którzy jednocześnie część lekcji realizowaliby w systemie stacjonarnym – mówi Paulina Rybczyńska, rzeczniczka Urzędu Miasta Ciechanów.
A Mariusz Banach dodaje, że wciąż nie jest jasne, jak należy płacić tym nauczycielom, którzy pracowaliby z połową klasy w szkole i zdalnie z drugą połową. – Trudno przewidywać, jakie jeszcze problemy się pojawią, jednak staramy się przygotować na różne okoliczności – podkreśla.©℗
Oszczędności znikną, gdy pojawi się nauczanie hybrydowe. Zostaną wydane na godziny ponadwymiarowe