Jeśli uczeń oblał maturę ustną rok temu, w tym będzie mu odpuszczona.
Uczniowie porozsadzani co 1,5 m, płyn dezynfekujący przy drzwiach wejściowych oraz nakaz zakrywania ust i nosa do momentu, aż zdający nie usiądzie w ławce – tak będą wyglądały tegoroczne egzaminy, zarówno ósmoklasisty, jak i maturalny. Drastyczny reżim sanitarny wprowadziły wytyczne Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. To pokłosie epidemii koronawirusa. Resztę zmian ogłosił wczoraj minister edukacji Dariusz Piontkowski.
Choć do tej pory przewidywano scenariusz, że maturzyści nie będą uczestniczyli w egzaminach ustnych, minister zdecydował, by wprowadzić wyjątek. – Niektórzy z naszych uczniów mogą domagać się egzaminu ustnego – przyznał szef MEN na konferencji prasowej. Chodzi zwłaszcza o chcących się dostać do zagranicznych placówek, które wymagają wyniku takiego egzaminu, albo potrzebujących zdać egzamin ustny, by zrealizować postanowienia umowy międzynarodowej. Aby podejść do matury ustnej, do 22 maja trzeba zgłosić taką chęć dyrektorowi szkoły. Piontkowski ogłosił także miniamnestię maturalną. Obejmie ona tych uczniów, którzy rok temu oblali egzaminy ustne i w tym chcieli zdawać je jeszcze raz.