Rząd dopiero dwa dni temu zamówił analizę dotyczącą egzaminów szkolnych w wybranych państwach europejskich – ustalił DGP.
To oznacza, że na dwa tygodnie przed pierwszym testem (ósmoklasisty) rząd nie podjął żadnej decyzji w sprawie tegorocznych egzaminów zewnętrznych. Dziś prawdopodobnie zostanie ona ogłoszona. Do wczoraj oficjalne stanowisko MEN było takie, że zarówno testy kończące podstawówkę, jak i matury odbędą się w pierwotnym terminie. Zdaniem ekspertów niezależnie od ostatecznego rozstrzygnięcia błędem jest trzymanie uczniów i nauczycieli w zawieszeniu. Już wcześniej pedagodzy i dyrektorzy, z którymi rozmawiał DGP, mówili, że niepewność negatywnie wpływa na dzieci, które i tak w sytuacji panującej epidemii mają dużo stresu.
Szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Marcin Smolik odpiera zarzuty, że decyzje są podejmowane za późno. Jak mówi, z perspektywy przepisów dotyczących edukacji nic się nie zmieniło, szkoła działa, więc egzaminy mogłyby się odbyć w planowanym terminie. – Ale do tego musiałyby być zdjęte obostrzenia sanitarno-epidemiczne. A to już prerogatywa rządu. Czekamy po prostu na decyzję ministerstwa zdrowia i GIS dotyczącą wytycznych epidemicznych – tłumaczy.