Czy specjalne regulacje ustawowe dla zawodu nauczyciela są potrzebne? Czy potrzebna jest Karta nauczyciela? Specyfika tego zawodu wymaga regulacji wybiegających poza przepisy kodeksu pracy.
Reklama
Niekoniecznie jednak obecne zapisy Karty nauczyciela muszą dobrze służyć uczniom i samym nauczycielom. Wchodząc w rolę przedstawiciela samorządu, który jest odpowiedzialny za oświatę, a w szczególności za jej część organizacyjną i finansową, zauważyłbym kilka obszarów, które dobrze byłoby zmienić.
Zacznę od zmiany obecnego systemu wynagradzania. Największą jego wadą jest konieczność osiągania w danym samorządzie, na każdym stopniu awansu zawodowego, jednolitej w całym kraju średniej wartości wynagrodzeń. Ktoś może zarobić więcej, a ktoś mniej, ale średnio wszyscy nauczyciele na danym stopniu awansu muszą zarobić minimalną wartość określoną w ustawie budżetowej i Karcie. Jeśli samorząd nie osiągnie odpowiedniej średniej, to w kolejnym roku musi wypłacić stosowną różnicę, z grubsza rzecz biorąc, dzieląc ją po równo na każdego. Generuje to znaczną biurokrację oraz zaciemnia realny obraz dotyczący pensji nauczycieli. Największy absurd polega na tym, że Karta zalicza do tych średnich również wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe. W efekcie, jeśli w gminie A nauczyciele mają przeciętnie trzy godziny ponadwymiarowe na etat, a w gminie B nie mają tych godzin, to średnio w A i B nauczyciele zarobią tyle samo (B będzie musiała w najgorszym razie wypłacić jednorazowy dodatek uzupełniający w kolejnym roku). Ostatecznie więc nauczyciele w gminie A zarobią w przeliczeniu na godzinę pracy z uczniem znacznie mniej niż w gminie B. Rozwiązanie jest proste. Trzeba zrezygnować z kontrolowania osiągania średnich wynagrodzeń. Oprzeć wszystko o wynagrodzenie zasadnicze i pochodne od niego określane w ramach ustalonych dolnych i górnych granic oraz mądrze ustalony system motywacyjny. Brak realnego systemu motywacyjnego jest dużym minusem regulacji zawartych w Karcie.
Z perspektywy samorządów prowadzących szkoły na wsi dobrym pomysłem byłaby zmiana zasad przyznawania dodatku wiejskiego. Zamiast prostego, ale nieefektywnego systemu administracyjnego, nakazującego wypłatę dodatku nauczycielowi uczącemu na wsi nawet w dużej szkole przy granicy z Warszawą, można wdrożyć system zależny od rozproszenia sieci szkolnej. Nauczyciele w gminach, w których jest wiele małych szkół, muszą nieraz łączyć godziny w dwóch czy trzech, aby uzyskać zatrudnienie w wymiarze etatu.
Kolejną trudność w organizacji oświaty stanowią regulacje dotyczące elastyczności zatrudnienia. Ochrona przed zwolnieniem powinna być wyższa niż pod reżimem kodeksu pracy. Panuje jednak powszechne przekonanie wśród dyrektorów szkół i samorządowców, że przepisy Karty poszły zbyt daleko. Prawdą jest jednak, że w ostatnim czasie większym problemem jest utrzymanie i zatrudnianie nauczycieli niż ich zwalnianie. Przy tej okazji nie sposób nie zauważyć, że wynagrodzenia nauczycieli nie są wysokie, skoro liczba osób pragnących rozpocząć pracę w tym zawodzie nie jest duża.
Co do pensum nauczycieli, przestrzegam przed pokusą jego znacznego podnoszenia. Już teraz nauczyciele na pensum 18-godzinnym, po uwzględnieniu godzin ponadwymiarowych, pracują z dziećmi nieraz po 22 i więcej godzin. Z drugiej strony w wielu wiejskich szkołach, po rozbudowie nauczania przedmiotowego, trudno jest uzyskać 18 godzin niezbędnych do pełnego wymiaru etatu. Dyskusję warto przekierować nie tyle na zwiększenie godzin nauczania przedmiotów obowiązkowych, ile na wzrost zajęć dodatkowych czy rozwój funkcji wychowawczej i opiekuńczej szkoły. ©℗