Coraz mniej pracowników naukowych na polskich uczelniach. "Zależności folwarczno-feudalne"

autor: Karolina Nowakowska06.02.2020, 07:06; Aktualizacja: 06.02.2020, 10:36
Praca na uniwersytecie przestała być już marzeniem - nie tylko ze względów finansowych (na rynku specjaliści mogą zarobić znacznie więcej), ale również ze względu na niesprzyjające warunki pracy.

Praca na uniwersytecie przestała być już marzeniem - nie tylko ze względów finansowych (na rynku specjaliści mogą zarobić znacznie więcej), ale również ze względu na niesprzyjające warunki pracy.źródło: ShutterStock

Kolejny rok z rzędu spadła liczba nauczycieli akademickich zatrudnionych na polskich uczelniach. Zdaniem ekspertów powody są dwa: zbyt niskie płace i feudalny model zarządzania w szkolnictwie wyższym.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:gazetaprawna.pl
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (72)

  • brazy(2020-02-09 19:29) Zgłoś naruszenie 01

    Czy wzięto pod uwagę przesunięcia adiunktów na stanowiska asystentów połączone z drastycznym obniżeniem zarobków? To skutek wdrażania reformy Gowina. Oprócz tego zatrudnianie doktorów z habilitacjami na stanowiskach asystenta. Zatem badania powinny pokazać wzrost liczby asystentów. Do tego feudalizm do granic wyobraźni, przemocowe osoby na stanowiskach przełożonych, mobbing.

    Odpowiedz
  • acton(2020-02-08 07:42) Zgłoś naruszenie 30

    Punktoza sprzyja cwaniakom, którzy publikują bzdety dzięki układom. Natomiast oburzająca jest lista punktowanych czasopism/konferencji. Gowin, niby konserwatysta, ale nie zatroszczyl sie o b. zrównoważoną listę, tak jakby robiono je dla osób typu "prof" Środa, czy Płatek. Dlaczego wśród amerykańskich czasopism nie ma Modern Age, a wśród wydawnictw Regnery Publishing? Ich impact factor jest niezmierzalny, a wśród autorów maja największe nazwiska.

    Odpowiedz
  • Prawo Kaduka(2020-02-07 15:43) Zgłoś naruszenie 27

    Moja corka/dwa fakultety -kierunki scisle/ juz dawno temu podczas wakacji studenckich pracowala w bankach inwestycyjnych w Londynie zarabiajac wiecej niz profesorek na polskiej uczelni.Dlatego uwazam ze u nas naukowcy sa bardzo slabi albo mierni.Szczegolnie dotyczy to wydzialow prawa i humanistyki.

    Odpowiedz
  • Dawny pracownik(2020-02-07 15:39) Zgłoś naruszenie 70

    Pracowałem niespełna 3 lata na bardzo dużej uczelni. To wystarczyło. Inicjatywy oddolne zabijane w zarodku. Pieniądze dla swoich. Kombinacje przy przetargach. Umorzenie pożyczek znajomkom. Naprawdę żadna firma prywatna nie utrzymałaby się na rynku przy takim zarządzaniu.

    Odpowiedz
  • ad vocem(2020-02-07 15:33) Zgłoś naruszenie 24

    Hej narzekacze a dlaczego nie pojdziecie pracowac po prostu do uczelni prywatnych?Jest duzo takich na calym swiecie takze i w Europie,wystarczy tylko ze zlozycie aplikacje!Jezeli tego jeszcze nie zrobiliscie mam prawo przypuszczac ze byliscie bardzo przecietnymi studentami lub ze slabo znacie jezyki obce,co jest pieta achillesowa uczelni polskich!

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Akademik(2020-02-07 09:58) Zgłoś naruszenie 88

    pracuję na uczelni od 17 lat. Reforma Gowina była krokiem w dobrym kierunku. Przynajmniej zlikwidowano pogoń za niskopunktowanymi publikacjami a o wartości pracownika nie świadczy tytuł a liczba wypracowanych publikacji w ciągu ostatnich 4 lat. Szkoda, że nie zlikwidowano habilitacji i tytułów profesora zwyczajnego. Te stopnie ciągle służą jako podstawoa do różnicowania wynagrodzeń co jest chore. Z jednej strony pracownicy oceniani są pod względem liczby publikacji a z drugiej płaci im się według tytułów. Z tego też wynika feudalizm na uczelni. Jak młody pracownik ma pecha to się nie dziwię że odchodzi. Bez likwidacji habilitacji feudalizm na uczelniach nie zostanie zlikwidowany. Zwiększenie władzy rektora z punktu widzenia szeregowego pracownika naukowego nie zmieniło niczego. To naprawde nie jest problem.

    Odpowiedz
  • z zagranicy(2020-02-07 09:52) Zgłoś naruszenie 31

    Prosto po studiach na Politechnice Warszawskiej zaczalem pracowac tam na jednym z wydzialow machanicznych jako asystent. Po osmiu latach stwierdzilem, ze cofam sie w rozwoju. Bedac w polowie doktoratu wyjechalem z kraju. Pracuje obecnie za granica jako inzynier w swoim fachu w przemysle lontniczo-kosmicznym. To co na Politechnice bylo wielkim halo i wybitna praca naukowo-badawcza, w firmie, w ktorej pracuje, jest codziennoscia.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Tomek (2020-02-07 08:37) Zgłoś naruszenie 20

    Dokładnie 10 lat temu, mój kolega odszedł z uczelni, a wieczorem w pubie powiedział z roku na rok przychodzi tu coraz głupsze i ************************** - pier#&le to

    Odpowiedz
  • Plutonowy(2020-02-07 07:07) Zgłoś naruszenie 20

    Mam już za sobą 35 lat pracy na uczelni....pamiętam jak dziś słowa pewnej Pani "Doktor" (już tzw. świetej pamięci)...tuż na początku mojej kariery akademickiej..."młodzi muszą dostać w **** już pierwszego dnia swojej pracy aby poznali swoje miejsce w szeregu". Przypomniało mi to stosunki na tzw. kompanii gdy służyłem w LWP...i chyba niewiele się zmieniło...

    Odpowiedz
  • Nie(2020-02-07 03:50) Zgłoś naruszenie 43

    Cóż, w wolsce było tak od zawsze. Zresztą tek kraj jako system, i naród jako wyborcy mają zerowy szacunek do nauki i takie samo jej zrozumienie. Ale o czym my piszemy gliński to przedstawiciel wolskiej kultury a gowin nauki... I takie właśnie są i kultura i nauka, a jedno musi być częścią drugiego

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Nie tak miało być...(2020-02-07 00:26) Zgłoś naruszenie 70

    Przy chorej polityce naszego (nie)rządu podwyższającemu pensje tylko najniżej zarabiającym niedługo na uczelniach wyższych będziemy zarabiać najniższe pensje. Jeszcze nigdy tak źle nie było, w ciągu 30 lat pracy na uniwersytecie nigdy nie byłem tak blisko najniższej pensji, a tak daleko do średniej krajowej. PiS wszystko potrafi zepsuć.

    Odpowiedz
  • Dr inż.(2020-02-07 00:21) Zgłoś naruszenie 81

    Jestem doktorem inż. budownictwa, zarabiam na Uczelni mniej niż pomocnik murarza. Dziękuję.

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • Janusz(2020-02-06 22:34) Zgłoś naruszenie 50

    Panu Gowinowi udała się rzecz z pozoru niemożliwa. Za zgodą "srodowiska", po wieloletnich konsultacjach ulepił ustawę. Obiecywane na każdym kroku podwyżki pensji i dotacji zrobiły swoje. Nowe statuty, Rady Uczelni i wiatr przemian hula w murach uczelni. Ze staroci mamy po poprzednikach: brak egzaminów wstępnych. Ukrywa to poziom szkolnctwa powszechnego i zwabia chętnych na ubezpieczenie zdrowotne i ulgowe przejazdy. I jest ich niemało. Promowanie nowych kierunków studiów sprawiło, że zaroiło się od kierunków z 3 osobami na roku. To strasznie obciąża kadrę naukowo dydaktyczną. Zeby podołać, mamy tylu dr habilitowanych i profesorów. Samodzielność finansowa wydziałów sprawia, że ćwiczenia z matematyki czy chemii na Wydziale Biologii prowadzą absolwenci Biologii. PAKA traktuje to jako coś normalnego. A żadne kuratorium ośwaty by na to przystało. Ale wiatr przemian sprawił, że tyko kategoria A i A+ rokują uczelniom przetrwanie. Jak odkryli już niektórzy liczba publikacji w wybranych czasopismach musi wzrosnąć. Listę co roku ustala ministerstwo. Czy ministerstwo przyzna odpowiednie subwencję na badania? Nielicznym. Publikuj albo giń.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • xxxx(2020-02-06 22:29) Zgłoś naruszenie 21

    Pracują jednocześnie na uczelni i w instytutach, w których wykazują jako drugie miejsce pracy.

    Odpowiedz
  • sWojak(2020-02-06 22:08) Zgłoś naruszenie 330

    U mnie na wszystkie opisane problemy nakładają się jeszcze rządy administracji w tym kwestury, różnych dziwnych komórek do...niczego, które i tak nie mają żadnych mocy decyzyjnych, ale...mają pieczątkę więc myślą że rządzą. Dla niejednego naukowca prawdziwe problemy zaczynają się jak pozyska jakis grancik. Wtedy administracja udowodni delikwentówi że popełnił błąd i teraz powinien sobie kupić drugą parę butów bo jedna mu nie wystarczy do pokonania kilometrów korytarzy kwestury, biur współpracy, pełnomocników i innych radców bezprawnych.... A jak jest u Was? :)

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mania(2020-02-06 22:03) Zgłoś naruszenie 72

    Mierny, bierny ale wierny. W Radzie Dyscypliny nie liczą się publikacje tylko układy. Ten ma dobrze kto cicho siedzi. Pracownika z dobrym dorobkiem ma rozliczać miernota z brakiem dorobku. Proponuję sprawdzić dorobek naukowy członków Rad Dyscypliny i tych, których nie ma. ZUT w Szczecinie w Radzie dyscypliny są osoby, które od 6 lat nie mają publikacji z IF a osoby, które maja publikacji kilka z IF ponad 2 nie ma. Rektor uważa, że wszystko jest dobrze.

    Odpowiedz
  • Dante(2020-02-06 21:52) Zgłoś naruszenie 170

    Po 1989 r. nauka w Polsce przestała odgrywać zasadniczą rolę w polityce rozwoju kraju. Systematycznie zmniejszano nań nakłady, wprowadzono oszczędności w rozwoju kadr akademickich i naukowych, co po 30 latach transformacji ustrojowej przynosi takie, a nie inne rezultaty. Dziś III RP przeznacza na szkolnictwo wyższe 0,86 % PKB, a na naukę 0,44 %. Łącznie przeznaczamy na obydwa sektory 1,3 % PKB, gdzie unijna średnia stanowi dziś 2 % PKB, a kraje wysokorozwinięte np. Dania, Finlandia, Szwecja czy Niemcy łożą 3 % i więcej. Pod względem finansowania nauki zajmujemy 35 miejsce w Europie według danych OECD. Tak niskie finansowanie sektora wiedzy w Polsce ma pewne przełożenie na pozycję RP w globalnym indeksie innowacyjności - 39 miejsce, czy unijnym rankingu innowacyjności - 25. Wynika to także z braku polityki naukowej państwa, braku zdefiniowania gospodarki, braku wiedzy o jakie dziedziny życia mamy oprzeć nasz rozwój, co w ogóle winniśmy finansować. Do tego dochodzi również brak posiadania krajowego innowacyjnego przemysłu, który mógłby niejako od zaraz wdrażać do seryjnej produkcji polskie patenty, wynalazki, a potem w postaci gotowych produktów wypuszczać je na rynki globu. Bardzo słaby jest też polski biznes, który nie ma kapitału inwestycyjnego na rozwój sektora B+R. W kwestii szkolnictwa wyższego słów kilka. Otóż przez ostatnie 30 zaniedbano rozwój kadr akademickich, co zaowocowało luką pokoleniową. Coraz więcej profesorów przechodzi i będzie przechodzić na zasłużoną emeryturę, a przecież w wielu dyscyplinach naukowych nie ma ich następców. W tle mamy żenująco niskie płace, brak stabilizacji zawodowej dla młodych naukowców, i szalejącą, destrukcyjną punktozę. Fatalnie to wszystko się potoczyło. Polska jest i pozostanie kolonią cywilizowanego, rozwiniętego świata. Nie ma innej drogi. Amen.

    Odpowiedz
  • ggggg(2020-02-06 20:02) Zgłoś naruszenie 204

    Oj tam, oj tam, najważniejsze, że prezydent Duda ustanowił święto (dawnych) osiągnięć polskiej nauki.

    Odpowiedz
  • ggggg(2020-02-06 19:57) Zgłoś naruszenie 230

    W transporcie to się chyba nazywa zajeżdżanie taboru.

    Odpowiedz
  • Arpagus(2020-02-06 19:31) Zgłoś naruszenie 13

    Artykuł konkretny i rzeczowy ale chyba nie został sprawdzony, sporo literówek... Poorawcie to.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane