statystyki

Komada: Babcia to często niania na cały etat, żłobki i przedszkola to klucz do przyszłości [OPINIA]

autor: Oliwia Komada14.12.2019, 16:00; Aktualizacja: 14.12.2019, 16:17
Michael Becker (University of Toronto) dowodzi, że na krótką metę pozostanie w domu z babcią jest sympatyczniejsze niż przedszkole – dziecko nie stresuje się zmianą otoczenia. W dłuższej perspektywie formalna opieka wczesnoszkolna niesie jednak same plusy.

Michael Becker (University of Toronto) dowodzi, że na krótką metę pozostanie w domu z babcią jest sympatyczniejsze niż przedszkole – dziecko nie stresuje się zmianą otoczenia. W dłuższej perspektywie formalna opieka wczesnoszkolna niesie jednak same plusy.źródło: ShutterStock

Gdy byłam małą dziewczynką i zrobiłam coś dobrze, babcia lubiła podkreślać, że to ona tak mnie wychowała. Znacznie mniej chętnie brała odpowiedzialność za moje psoty. Ale trudno odmówić jej wychowawczych zasług – przy dwójce pracujących rodziców to właśnie z babcią spędzałam większość czasu. Sytuacja w naszym domu daleka była od osobliwej.

Babcia to często niania na cały etat. Według danych Eurostatu – w Polsce co piąte dziecko w wieku przedszkolnym spędza z dziadkami ponad 30 godzin tygodniowo (ponad 30 proc. dzieciaków jest regularnie pod opieką dziadków). Polska nie jest ewenementem, plasujemy się niewiele ponad unijną średnią.

Ale dane Eurostatu nie opisują w pełni zróżnicowania tej sytuacji w Europie. Badanie Maaike Jappens (Vrije Universiteit Brussel) i Jana van Bavela (Katholieke Universiteit Leuven) pokazuje, że w krajach skandynawskich połowa babć i dziadków opiekuje się wnukami, lecz tylko 2 proc. robi to na tzw. pełen etat (przez więcej niż 30 godzin tygodniowo). Z kolei w Europie Zachodniej tak intensywna opieka obciąża ok. 8 proc. dziadków. Tymczasem na południu kontynentu prawie 20 proc. babć i dziadków zajmuje się wnukami „etatowo”, a regularną opiekę świadczy aż 40 proc. babć. Podobnie rzecz ma się w Europie Środkowej i Wschodniej, tyle że na południu opieka nad wnukami jest mocno skorelowana z wielopokoleniowymi gospodarstwami, a u nas babcie są bardziej skłonne dojechać do wnuków, którymi trzeba się zająć. Nie zdziwi nikogo, że obciążanie opieką dziadków wiąże się z wydatkami na opiekę wczesnoszkolną i dostępnością urlopów macierzyńskich oraz wychowawczych, co potwierdzają badania Corinne Igel i Marca Szydlika (oboje Uniwersytet w Zurichu).


Pozostało jeszcze 66% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (3)

  • alf(2019-12-14 16:38) Zgłoś naruszenie 11

    500 plus i jeszcze im mało

    Odpowiedz
  • Anna(2019-12-16 07:43) Zgłoś naruszenie 10

    To złe godzin pracy w biurze .Zaczynaja późno 8-9 kończą 17-18 w domu po 18. Zmiana godzin pracy na 7:30 do !5:30 pozwoliłaby , choć jednemu z rodziców odebrać dziecko z przedszkola , szkoły.Wielu dziadków i babć zajmuje się tylko tym., ale jest ,to codzienny obowiązek i wszystkie popołudnia zajęte. Rodzice, którzy nie moga liczyć na taką pomoc odbierają swoje dzieci tuż przed godziną 18,a w domu są po godzinie 18:30.

    Odpowiedz
  • .(2019-12-16 19:51) Zgłoś naruszenie 00

    Niestety wraz z podniesieniem wieku emerytalnego dla kobiet coraz mniej kobiet ma mozliwosc zaopiekowania sie wnukami, chocby tego chciala. Wychowalam sie w otoczeniu dzieci, ktore czesto mieszkaly w rodzinach trzypokoleniowych. Ale babcie,zeby pomoc pracujacym doroslym dzieciom zajac sie wnukami, juz nie pracowaly bo byly na rentach lub emeryturach. Prawo do wczesniejszych emerytur mialo duzo kobiet ( mundurowki, praca na poczcie, na kolei itp). Te czasy juz nie wroca...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane