Związek Nauczycielstwa Polskiego po perturbacjach związanych ze zmianą terminu strajku, a także jego formy, ostatecznie wczoraj zdecydował o rozpoczęciu go w szkołach i przedszkolach.
Reklama
Choć jak zaznaczył Sławomir Broniarz, prezes ZNP, nie jest to strajk, a raczej protest i nie jest on wymierzony przeciwko uczniom ani też przeciwko ministrowi edukacji narodowej. Zapowiedział jednak, że jego organizacja jest gotowa zaoferować wszystkim nauczycielom szeroką pojętą pomoc prawną. Ta ma być udzielana w przypadku, gdy nauczyciele ponosiliby określone konsekwencje za odmawianie wykonywania niektórych czynności, które nie są zawarte w Karcie nauczyciela, prawie oświatowym, statucie placówki ani też bezpośrednio w umowie z pracodawcą. Właśnie takie obawy nauczycieli były powodem opóźnienia całego protestu. Dla części nauczycieli strajk włoski był mało zrozumiały i z tego powodu związek przygotował dla nich specjalną broszurę, w której określono, jakie zadanie muszą wykonywać, a od jakich mogą się uchylać.
Związek co do zasady nie chce, aby nauczyciele wykonywali polecenia i zadania, które nie są usankcjonowane w prawie.
– Nie uchylamy się od udziału w wycieczkach szkolnych, ale domagamy się przy tym pełnej obsady i diety oraz dodatkowego odpoczynku, jeśli będzie to np. zielona szkoła – mówi Sławomir Broniarz.
– Nie zgadzamy się, aby np. nauczycielka z biblioteki prowadziła dodatkowo darmowe zastępstwa, a nauczyciel od fizyki lub informatyki był w szkole serwismenem – apelował Broniarz.
Szef ZNP ma nadzieje, że do protestu przystąpią przede wszystkim duże miasta, które doprowadzą do efektu kuli śnieżnej. Według niego ta forma protestu może trwać miesiącami, a nawet latami. Podsumowanie efektów akcji może nastąpić najprawdopodobniej dopiero w maju.
– W ramach tego protestu chcemy walczyć o prestiż zawodu, bo nauczyciel ma być odpowiednio wynagradzany, w miejscu pracy powinien mieć zapewnione odpowiednie warunki, a nie tworzyć sobie to miejsce pracy, wykorzystując własny sprzęt i środki finansowe – mówi Sławomir Broniarz.
Prezes ZNP zaapelował też do ministra edukacji narodowej, aby ten na poważnie zajął się odbiurokratyzowaniem polskich szkół. Dzięki temu nauczyciele mieliby więcej czasu na pracę z uczniem.
ZNP zdecydował się na protest włoski na podstawie sondy przeprowadzonej wśród nauczycieli. Wynika z niej, że 55,3 proc. respondentów opowiedziało się „za niewykonywaniem pozastatutowych zadań w swojej szkole lub przedszkolu”. Z kolei za wznowieniem strajku ogólnopolskiego opowiedziało się tylko 18,6 proc.