Ministerstwo Finansów do 15 października miało czas na przesłanie samorządom informacji o planowanych kwotach subwencji oświatowej na 2020 r. Na tej podstawie włodarze przygotowują w listopadzie projekty lokalnych budżetów. Przyszłoroczne prognozy wskazują jednak, że ich sytuacja finansowa się nie poprawi. A przez obniżenie podatków w przyszłym roku inwestycji nie będzie lub zostaną okrojone do minimum.

Powiaty niedoszacowane

Co do zasady subwencja idzie za uczniem. Wydawałoby się więc, że podwójny rocznik dla miast i powiatów (które prowadzą placówki ponadpodstawowe) jest komfortową sytuacją, bo trafi do nich więcej pieniędzy. Tym bardziej, że przyszłoroczna subwencja jest naliczana według stanu uczniów na 30 września 2019 r.

– Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że lepiej na tej reformie wyszły gminy, które nie prowadzą już gimnazjów i mają jeden rocznik uczniów mniej (bo zlikwidowano trzyletnie gimnazja, a podstawówki wydłużono o dwa lata) – mówi Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich. Jego zdaniem powiaty są w najtrudniejszej sytuacji, bo nie mają możliwości zwiększenia opłat lub podatków – jak to robią gminy. – A podwójny rocznik wygenerował dla nich olbrzymie wydatki, w tym płace, które w znacznym stopniu są nie do sfinansowania przez prognozowane subwencje – dodaje.

Te obawy potwierdzają osoby odpowiedzialne w powiatach za finanse.

– Jeśli mówimy o projektowanej subwencji oświatowej na przyszły rok, to rzeczywiście jest ona wyższa od tegorocznej o 4 mln zł. Ale tylko na płace w tym okresie musimy przeznaczyć 7 mln zł więcej. Po raz pierwszy w historii subwencja oświatowa nie pokryje nawet wydatków związanych z wynagrodzeniami, a musimy znaleźć też środki na utrzymanie placówek – mówi Dariusz Woźniak, skarbnik powiatu świeckiego.

– Twierdzenie, że powiaty zyskają finansowo na podwójnym roczniku, jest wierutną bzdurą. Koszty związane z tegoroczną podwyżką dla nauczycieli, która wynosi 15 proc. i przechodzi na kolejny rok, są ogromne, a dodatkowo przez wzrost płacy minimalnej musiały wzrosnąć wynagrodzenia pozostałych pracowników oświatowych. Musieliśmy też zatrudnić kilkudziesięciu nauczycieli, co spowodowało ogromne wydatki, a także wynająć sale w prywatnych szkołach, aby uczniowie nie uczyli się do godziny 19 lub później. Sam wynajem to roczne koszty rzędu 250 tys. zł – dodaje.

W szkołach powiatu świeckiego na 90 pracowników samorządowych zatrudnionych w oświacie aż 73 zarabia już tylko na poziomie płacy minimalnej. Nauczyciele kontraktowi z pensją 2,8 tys. zł mogą dodatkowo liczyć na około 6 proc. dodatku stażowego. – Sprzątaczka z 20-letnim stażem przez wyłączenie tego składnika z płacy minimalnej zarabia o kilkaset złotych więcej – potwierdza Dariusz Woźniak.

Subwencja maleje, a wydatki rosną

Z sondy DGP wynika, że udział procentowy subwencji oświatowej w ogólnych wydatkach samorządów na edukację spada.

– Projektowana na 2020 r. kwota części oświatowej subwencji ogólnej wynosi 329,45 mln zł (to całość – wydatki płacowe, rzeczowe, dotacje). Potrzeby finansowe tylko w zakresie wydatków płacowych związanych z prowadzeniem szkół i przedszkoli szacuje się na 2020 r. na kwotę ponad 361 mln zł. Subwencja nie zabezpiecza więc potrzeb płacowych jednostek oświatowych prowadzonych przez miasto, nie mówiąc o innych wydatkach – potwierdza Agata Latacz, p.o. zastępcy naczelnika Wydziału Edukacji UM Częstochowy.

źródło: DGP

– Zakładana kwota na przyszły rok stanowi ok. 65 proc. potrzeb finansowych związanych z realizacją bieżących zadań oświatowych. A rok wcześniej było to odpowiednio 67 proc. – dodaje.

Także w gminie Skarżysko-Kamienna przyszłoroczna subwencja nie pokryje całkowitych wydatków związanych z wynagrodzeniami dla nauczycieli. Mniejszy udział subwencji jest też widoczny w Gdańsku. W tym roku stanowiła ona 54 proc. ogólnych wydatków, a w 2020 r. udział ten będzie o 3 pkt proc. niższy. Z kolei w Bytomiu w tym roku stanowiła 75 proc., a w kolejnym będzie to o 5 pkt proc. mniej. W Kolnie subwencja pokrywa 80 proc. wydatków na pensje, a w 2020 r. – o 10 pkt proc. mniej. Udział subwencji w ogóle wydatków na oświatę również spadnie – z 60 do 50 proc.

Koniec inwestycji

Samorządy zapowiadają też, że w związku z większymi wydatkami na pensje (wzrost płacy minimalnej i wyłączenie z niej dodatku stażowego) nie będzie dodatkowych środków na inwestycje w oświatę.

– W tym roku zakupiliśmy autobus na potrzeby dowozu uczniów do szkół, natomiast na rok 2020 nie przewidujemy żadnych wydatków. U nas subwencja oświatowa stanowi zaledwie 30 proc. nakładów na edukację – mówi Aleksander Russ, skarbnik gminy Kołobrzeg.

Podobnie będzie w Legnicy. – Wydatki na inwestycje będą znacznie niższe. Związane jest to z dużymi podwyżkami na wynagrodzenia dla nauczycieli w 2019 r. skutkującymi na przyszły rok oraz z mniejszymi wpływami z tytułu PIT – potwierdza Halina Gawin-Majewska, dyrektor tamtejszego Wydziału Oświaty, Kultury i Sportu.

Zbigniew Bury, dyrektor wydziału edukacji Urzędu Miasta Rzeszowa, zwraca uwagę, że w przyszłym roku będzie musiał znaleźć środki nie tylko na planowane wzrosty płac, ale także na wydatki związane z podwyżkami cen mediów, towarów i usług. ©℗