Takie wnioski płyną z dwóch orzeczeń Sądu Rejonowego dla Krakowa-Nowej Huty (wyroki: z 21 lutego 2019 r., sygn. akt IV P 835/18/N oraz z 29 stycznia 2019 r., sygn. akt IV P 836/18/N). Składy orzekające zajmowały się sprawami z powództwa dwóch byłych już zastępców dyrektora Instytutu Fizyki Jądrowej PAN. Obydwaj domagali się zasądzenia na swoją rzecz premii uznaniowych za 2015 r., które musieli zwrócić na żądanie pracodawcy w związku z tym, że były one nienależne w świetle brzmienia przepisów ustawy o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 534), czyli ustawy kominowej (mającej przeciwdziałać pobieraniu zbyt wysokich wynagrodzeń m.in. przez dyrektorów instytutów PAN, jego zastępców oraz głównego księgowego). Tak przynajmniej wynikało z rekomendacji zawartych w tej sprawie w raporcie z audytu zewnętrznego przeprowadzonego w IFJ PAN w 2017 r. Podobne wnioski płynęły też z wystąpienia pokontrolnego NIK z 2018 r. Wskazano w nim, że osobom kierującym instytutem IFJ PAN przyznano i wypłacono w 2015 r. premie uznaniowe, które nie mieszczą się w zamkniętym katalogu świadczeń dodatkowych określonym w art. 11 ust. 1 ustawy kominowej oraz par. 2 ust. 1 rozporządzenia w sprawie szczegółowego wykazu świadczeń dodatkowych, które mogą być przyznane osobom kierującym niektórymi podmiotami prawnymi, oraz trybu ich przyznawania (Dz.U. z 2003 r. nr 14, poz. 139).

Wątpliwości interpretacyjne

źródło: DGP

Skąd się wziął problem?

– Przez wiele lat stosowaliśmy się do wykładni przepisów, potwierdzonej zresztą pismem prezesa PAN prof. Jerzego Duszyńskiego (dokument z 31 lipca 2015 r.), zgodnie z którą ograniczeniami ustawy kominowej jest objęte świadczenie pracy lub usług polegających na zarządzaniu instytutem. Natomiast wolne od limitów określonych w tym akcie jest wynagrodzenie i świadczenia dodatkowe uzyskane z działalności naukowej – tłumaczy prof. Marek Jeżabek, dyrektor Instytutu Fizyki Jądrowej PAN.

Jak podkreśla, ten dualizm był odzwierciedlony też w dokumentacji kadrowo-płacowej.

– Otrzymałem dwa pisma od ówczesnego prezesa PAN. Pierwsze powoływało mnie na stanowisko dyrektora instytutu na kadencję 2012–2016 i przyznawało mi z tego tytułu dodatek funkcyjny. Drugie z kolei dotyczyło mojego wynagrodzenia na stanowisku profesora zwyczajnego – tłumaczy prof. Jeżabek.

W międzyczasie interpretacja przepisów uległa zmianie. Zgodnie z nową wykładnią (potwierdzoną przez NIK i zewnętrznych audytorów) ustawa kominowa miała być stosowana do całości wynagrodzenia.

Z taką interpretacją nie zgadza się prof. Mikołaj Sokołowski, dyrektor Instytutu Badań Literackich PAN. – W interesie instytutów jest, aby funkcje dyrektorów pełniły osoby aktywne naukowo. Z kolei wykładnia przepisów, która pozbawia je składników wynagrodzenia z tytułu prowadzenia działalności naukowej, zniechęca do tego – mówi profesor.

W konsekwencji w instytutach takich jak IFJ zaczęło się masowe oddawanie nienależnych w świetle nowej wykładni świadczeń.

– Z ostrożności procesowej poprosiliśmy o zwrot premii uznaniowych razem z ustawowymi odsetkami – wskazuje prof. Marek Jeżabek.

Rozdział stanowisk

Teraz jednak te osoby upominają się o swoje pieniądze na drodze sądowej. Jak na razie, z sukcesem. W uzasadnieniu wyroku z 29 stycznia 2019 r. (sygn. akt IV P 836/18/N) sąd wskazał, że premie uznaniowe stanowiły określony procent wynagrodzenia zasadniczego, które przysługiwało za działalność naukową na stanowisku profesora zwyczajnego. Za zarządzanie instytutem był natomiast przyznawany dodatek funkcyjny.

Zatem premie były wyłącznie związane z działalnością naukową zastępcy dyrektora i nie zostały przyznane za zarządzanie i kierowanie instytutem.

Dlatego, zdaniem sądu, wypłata tych środków nie stała w sprzeczności z przepisami ustawy kominowej. Wynikający z tego aktu maksymalny limit wynagradzania (dla m.in. zastępcy dyrektora) odnosi się jedynie do części pensji, która wiąże się z zarządzaniem, a nie z wykonywaniem pracy naukowej.

Skoro zatem powód nadal prowadził działalność naukową, objęcie go przepisami ustawy kominowej z tytułu sprawowania funkcji zastępcy dyrektora nie może pozbawiać go dodatkowych składników wynagrodzenia należnych z tytułu prowadzenia działalności naukowej.

Sąd zwrócił uwagę na jeszcze jeden argument przemawiający za brakiem podstaw do niewypłacenia powodowi premii w świetle ustawy kominowej. Chodzi o to, że nie stanowi ona, zdaniem sądu, przewidzianej w art. 7 tego aktu nagrody z zakładowego funduszu nagród, której pobieranie przez dyrekcję instytutu jest zabronione. Natomiast fundusz nagród, o którym mowa w art. 85 ust. 2 ustawy o PAN (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 534) to całkowicie odrębna kategoria prawna.

Powyższą argumentację potwierdził sąd w wyroku z 21 lutego 2019 r. (sygn. akt IV P 835/18/N). Jednocześnie w uzasadnieniu przyznał, że przyczyną sporu była błędna wykładnia przepisów ustawy kominowej dokonana przez audytora zewnętrznego oraz NIK, a także obawa przed konsekwencjami niezastosowania się do zaleceń organów sprawujących kontrolę.

Z kolei Sąd Rejonowy dla Krakowa-Nowej Huty w wyroku z 4 lipca 2018 r. (sygn. akt IV P 1179/17/N) uznał, że także nagroda roczna należna z tytułu pracy naukowej na podstawie regulaminu wynagradzania nie jest objęta ustawą kominową.

Niepewność trwa

– Są jeszcze dwa pozwy w analogicznych sprawach, które czekają na rozpatrzenie. Orzecznictwo jest niekorzystne dla instytutu, który przed sądem podtrzymuje wykładnię przyjętą w 2016 r. przez prezesa PAN oraz tezy z wystąpienia pokontrolnego NIK. Zastanawiam się, co mamy w takiej sytuacji robić. Czy instytut ma nadal ryzykować spory sądowe. Na razie nie jesteśmy obciążani kosztami procesu, ale to może się zmienić – pyta retorycznie prof. Marek Jeżabek.

Z kolei prof. Lech Mankiewicz, dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN, wobec takiej linii orzeczniczej zastanawia się nad potrzebą nowelizacji ustawy o PAN.

– Dotychczasowe orzecznictwo sądów pracy w sprawach związanych z kontrolą NIK w instytutach podważa wnioski ujęte w raporcie NIK z 2018 r. A zgodnie z komunikatem rządu, to dokładnie te wnioski są podstawowym argumentem za nowelizacją ustawy o PAN – ocenia.

Współpraca między nauką a biznesem w Polsce to wciąż martwy obszar