– Przygotowaliśmy projekt „małej nowelizacji” ustawy o PAN, która zagwarantuje wprowadzenie minimalnych stawek wynagrodzeń zasadniczych także dla pracowników naukowych instytutów PAN. Jest to regulacja analogiczna do tej, która obowiązuje obecnie na uczelniach – mówi DGP podsekretarz stanu w resorcie nauki Sebastian Skuza. Propozycja trafiła już do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Niesprawiedliwy podział

Zgodnie z przepisami nowej ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 276) od tego roku pensje nauczycieli akademickich odnoszą się do minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora na uczelni publicznej. O kwocie bazowej decyduje minister nauki i szkolnictwa wyższego w rozporządzeniu.

– Chcemy, aby podobny mechanizm był stosowany także w stosunku do pracowników naukowych instytutów PAN – mówi Sebastian Skuza.

Zmiany w tym obszarze postulowało środowisko naukowe. Jeszcze pod koniec 2018 r. ruch społeczny Inicjatywa Obywatelska Instytutów Polskiej Akademii Nauk, Akademia Młodych Uczonych PAN oraz wielu dyrektorów instytutów PAN wystosowało apel do prezydenta, premiera, szefów resortów nauki oraz finansów, a także parlamentarzystów o uregulowanie tej kwestii. Argumentowali, że w części instytutów, również tych kategorii A, średnia pensja brutto jest niższa niż zagwarantowane ustawą 2.0 minimalne wynagrodzenie zasadnicze dla nauczycieli akademickich na identycznych stanowiskach.

– To bardzo dobra informacja – komentuje dr hab. Nicole Dołowy-Rybińska z Instytutu Slawistyki PAN. Potwierdza jednocześnie, że obecnie w wielu instytutach wynagrodzenie badaczy jest nieporównywalnie niższe od zarobków pracowników uniwersyteckich, a niekiedy jest to płaca minimalna.

W podobnym tonie wypowiada się prof. Mikołaj Sokołowski, dyrektor Instytutu Badań Literackich PAN.

– Wprowadzenie minimalnych stawek pensji zasadniczych w instytutach PAN oceniam pozytywnie. Zapobiegnie to problemom, których doświadczyliśmy na początku tego roku, kiedy to ministerstwo przelało nam dodatkowe środki z przeznaczeniem na podwyżki, stosując, z braku innych możliwości, dotychczasowy algorytm finansowania. Rezultat wszyscy znamy – instytuty, które standardowo dostają większą dotację, otrzymały też więcej pieniędzy na wzrost wynagrodzeń. Z kolei tym, którzy otrzymują mniejsze środki, przelano mniej – przypomina (DGP informowało o tym jako pierwsze).

W efekcie najbiedniejsi wciąż pozostali biedni.

Doktor hab. Nicole Dołowy-Rybińska zwraca jednak uwagę, że sam zapis to za mało.

– W ślad za nim musi iść celowa dotacja przeznaczona na wypłatę tych wynagrodzeń. Jeśli instytuty zostaną obarczone koniecznością wygospodarowania środków na zwiększone pensje, biedne instytuty PAN – czyli te, w których dziś pensje pracowników są najniższe – zbankrutują – mówi.

I jeszcze więcej

Sebastian Skuza zdradza, że w „małej nowelizacji” znajdą się także przepisy, które zgodnie z zaleceniem Najwyższej Izby Kontroli mają wzmocnić kompetencje nadzorcze prezesa PAN nad instytutami naukowymi.

Z opublikowanego w połowie ubiegłego roku raportu NIK (za lata 2014–2017) wynikało bowiem, że instytuty naukowe Polskiej Akademii Nauk nie stosowały się do ograniczeń wynikających z ustawy kominowej. Dokument wskazywał, że tylko w pięciu kontrolowanych (na 69) jednostkach kwota nienależnych świadczeń dodatkowych i nagród rocznych wyniosła 2,7 mln zł. NIK szacuje, że w całej akademii wartość nieprawidłowo wypłaconych wynagrodzeń to około 8 mln zł.

W rozmowie z DGP prof. Paweł Rowiński, wiceprezes PAN, przekonywał, że prezes akademii nie radzi sobie z nadzorowaniem podległych mu instytutów, nie dlatego że jest taki niezaradny, lecz z tego powodu, że przepisy nie dają mu niemal żadnych narzędzi, aby ten nadzór był skuteczny. NIK w zaleceniach pokontrolnych także postulował zmianę ustawy o PAN w celu wzmocnienia nadzoru prezesa akademii nad instytutami naukowymi.

Do projektowanych regulacji sceptycznie podchodzą jednak przedstawiciele środowiska.

Profesor Mikołaj Sokołowski obawia się bowiem o autonomię instytutów. – Uważam, że są obecnie narzędzia, które z powodzeniem można zastosować w przypadku wykrycia nadużyć w instytutach. Niepotrzebna jest do tego reforma PAN – ocenia.

– Jeżeli natomiast chodzi o przeciwdziałanie patologiom, to zwiększenie uprawnień nadzorczych prezesa PAN w tym raczej nie pomoże. Jego uchybienia w raporcie NIK również zostały wypunktowane, a teraz ma być gwarantem poprawności działań instytutów? – pyta retorycznie prof. Sokołowski.

W ocenie profesora, jeżeli dojdzie do poszerzenia kompetencji nadzorczych prezesa, to proces transformacji instytutów zostanie zahamowany. – Cofnie nas to do lat 80. – uważa.

W projekcie ma zostać uregulowana także kwestia stosowania przez pracowników instytutów PAN (a także badawczych) 50 proc. kosztów uzyskania przychodów. Sebastian Skuza potwierdza jednocześnie, że intencją MNiSW jest przyjęcie „małej nowelizacji” ustawy o PAN jeszcze w tej kadencji Sejmu.