Wprowadzanie do systemu informacji oświatowej danych o tym, który nauczyciel bierze udział w strajku, nie ma podstaw prawnych – wyjaśnia w komunikacie przesłanym w piątek PAP prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Odpowiadając na pytania kierowane do urzędu, prezes wskazuje, że "ustawa z dnia 15 stycznia 2011 r. o systemie informacji oświatowej określa rodzaj i zakres danych gromadzonych w systemie informacji oświatowej, a w tym dane identyfikacyjne i dane dziedzinowe nauczycieli. Artykuł 29 tej ustawy definiuje, co należy rozumieć przez dane dziedzinowe nauczyciela. Są to między innymi dane dotyczące przyczyn nieprowadzenia zajęć".

W ocenie UODO, ustawa nie mówi, co dokładnie należy rozumieć przez przyczyny nieprowadzenia zajęć. "Tę kwestię doprecyzowuje rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 11 sierpnia 2017 r. sprawie szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej" – czytamy w komunikacie.

Reklama

Przepis par. 27 tego rozporządzenia określa, czym są dane dziedzinowe nauczycieli dotyczące przyczyn nieprowadzenia zajęć. Zgodnie z nim, taką przyczyną mogą być tylko: urlopy, zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy na podstawie ustawy o związkach zawodowych, zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie ustawy – Karta Nauczyciela, zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie Karty Nauczyciela, niezdolność do pracy, o której mowa w Kodeksie pracy lub zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki.

W poniedziałek rozpoczął się zorganizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych strajk w szkołach. Przystąpiła do niego też część nauczycieli z oświatowej Solidarności. W strajku biorą też udział nauczyciele niezrzeszeni w związkach. Według ZNP we wtorek w strajku udział wzięło 74,29 proc. szkół i przedszkoli. W środę i w czwartek – według związkowców – skala protestu była na tym samym poziomie. Z kolei Ministerstwo Edukacji Narodowej podawało w poniedziałek, że protestuje 48,5 proc. szkół i placówek.