Pierwszy nastąpił w kwietniu tego roku. Od tego czasu wynagrodzenia nauczycieli z tytułem magistra i z przygotowaniem pedagogicznym wynoszą od 2417 zł brutto w przypadku nauczyciela stażysty do 3317 zł brutto w przypadku nauczyciela dyplomowanego.

Jak dowiedziała się gazetaprawna.pl od stycznia 2019 roku kwota bazowa wynagrodzeń nauczycieli wzrośnie o kolejne 5 proc., czyli o:

- 120,85 zł brutto w przypadku nauczyciela stażysty
- 124,35 zł brutto w przypadku nauczyciela kontraktowego
- 134,05 zł brutto w przypadku nauczyciela mianowanego
- 165,85 zł brutto w przypadku nauczyciela dyplomowanego

Oznacza to, że będą oni zarabiać odpowiednio: 2537,85 zł, 2611,35 zł, 2815,05 zł i 3482,5 zł.

Poza wynagrodzeniem zasadniczym nauczyciele mogą liczyć na kilka dodatków: motywacyjny, dodatek za warunki pracy, dodatek wiejski dla nauczycieli, dodatek funkcyjny, dodatek stażowy.

Dodatki: motywacyjny, funkcyjny, za warunki pracy oraz mieszkaniowy i wiejski są przyznawane fakultatywnie. Obligatoryjny charakter ma dodatek stażowy i przyznawany jest każdemu nauczycielowi w czwartym roku pracy. W kolejnych latach pracy nauczyciela dodatek za wysługę lat ulega zwiększeniu. Co istotne, nauczycielowi pracującemu w więcej niż jednej szkole okresy uprawniające do dodatku za wysługę lat ustala się odrębnie dla każdego stosunku pracy.

Zdaniem MEN średnie wynagrodzenia nauczycieli będą się więc kształtowały w następujący sposób:

1. nauczyciela stażysty – 3 045 zł (wzrost o 145 zł)
2. nauczyciela kontraktowego – 3 380 zł (wzrost o 161 zł)
3. nauczyciela mianowanego – 4 385 zł (wzrost o 209 zł)
4. nauczyciela dyplomowanego – 5 603 zł (wzrost o 267 zł)

- Warunki pracy nauczycieli oraz ich wynagrodzenie są ważne dla Ministra Edukacji Narodowej. Liczymy na dalszy dialog ze środowiskiem nauczycielskim dla rozwoju polskiej oświaty. Bez nauczycieli nie będzie to możliwe – czytamy w komunikacie MEN.

Zupełnie inaczej sytuację widzi Związek Nauczycielstwa Polskiego i przypomina, że nauczyciele stażyści i kontraktowi zarabiają netto poniżej 2 tys. zł (odpowiednio 1751 zł i 1798 zł). Jak podkreślał podczas konferencji prasowej Sławomir Broniarz jest to mniej niż można zarobić w supermarkecie.

– Żądamy godnych zarobków! Nauczyciele mówią: albo wyższe płace, albo szukam pracy poza szkołą. I już to robią. Mamy przecież prawie w każdej szkole wakaty. Brakuje m.in. matematyków, anglistów, specjalistów – powiedział prezes ZNP. – Nauczyciele chcą protestować, powołują się na policjantów i podobną akcję przed egzaminami i maturami. Proponują też akcję polegającą na nieprzystąpieniu do sprawdzania matur, egzaminu ósmoklasisty, egzaminu gimnazjalnego. Domagamy się rozpoczęcia negocjacji płacowych i podwyżek na poziomie 1000 zł. Dziś wysłaliśmy – już po raz kolejny – list z takim żądaniem do premiera Mateusza Morawieckiego – powiedział prezes ZNP.

Jednocześnie Związek rozsyła do nauczycieli ankietę z pytaniem o preferowaną formę protestu.

– Związek Nauczycielstwa Polskiego nie akceptuje przyjętej przez rząd skali wzrostu wynagrodzeń nauczycieli, zwłaszcza, że niewielka podwyżka nauczycielskich pensji zasadniczych finansowana będzie ze środków pochodzących z likwidacji części dodatków do płacy zasadniczej, wydłużenia ścieżki awansu zawodowego z 10 do 15 lat oraz ograniczenia możliwości korzystania przez nauczycieli z urlopu dla poratowania zdrowia. Uważamy, że problem płac w oświacie wymaga zdecydowanych i pilnych rozwiązań - mówił Sławomir Broniarz.