Wielu pedagogów latami pracuje na podstawie terminowych umów. Wszystko przez karciane wyjątki, które dla dyrektorów szkół stały się regułą.
Jutro sąd II instancji w Warszawie zajmie się sprawą Joanny Ziemby zatrudnionej na podstawie Karty Nauczyciela w Areszcie Śledczym na Białołęce. Przez cztery i pół roku z kobietą – będącą dyplomowanym nauczycielem bibliotekarzem – zawarto tam dziewięć umów terminowych. Przed wygaśnięciem ostatniej postanowiła walczyć w sądzie o stwierdzenie, że jest zatrudniona na czas nieokreślony.
Sąd I instancji uznał jednak, że szkoły i biblioteki przywięzienne funkcjonują w cyklu semestralnym, pracodawca mógł więc zawierać półroczne umowy. Tym bardziej że arkusz organizacyjny był tworzony dwa razy do roku i liczba nauczycieli zależy od liczby osadzonych i chętnych do korzystania z nauki i biblioteki. Pani Joanna od wyroku wniosła apelację.