Reklama
Czy system wynagradzania nauczycieli wymaga zmian?

Tak

Tadeusz Kołacz zastępca burmistrza Chrzanowa ds. społecznych: Sformalizowany system awansu zawodowego oraz niewielkie znaczenie dodatku motywacyjnego powoduje, że zróżnicowanie wynagrodzenia nauczyciela znakomitego i przeciętnego jest niewielkie, wręcz nie istnieje. Poza tym wymiar etatu dydaktycznego nie różnicuje nauczycieli przedmiotów weryfikowanych np. egzaminami zewnętrznymi od tych nieweryfikowanych w żaden sposób i w konsekwencji w każdej szkole funkcjonują nauczyciele obciążeni obowiązkami w szkole i w domu oraz tacy, którzy żadnej pracy do domu nie zabierają, a równocześnie ani dyrektor, ani rodzice nie analizują przyrostu wiedzy uczniów z nauczanych przez nich przedmiotów.

Tak

Sławomir Wittkowicz przewodniczący Branży Nauki i Oświaty Forum Związków Zawodowych: Obecny system jest zbyt skomplikowany i nie odpowiada aspiracjom nauczycieli. System wynagradzania winien być stosunkowo prosty i musi zakładać zdecydowane podniesienie wynagrodzeń zasadniczych nauczycieli. Obecna sytuacja powoduje pauperyzację tego zawodu.
Czy sposób zatrudniania nauczycieli powinien ulec zmianie?

Nie

Tadeusz Kołacz: Dopóki przeciętne wynagrodzenie nauczyciela odbiega niesprawiedliwie od przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, Karta nauczyciela nie powinna być zlikwidowana w zakresie zatrudniania nauczycieli przez mianowanie czy umowę o pracę. Natomiast problem zwolnienia nauczycieli, którzy się nie sprawdzają, powinna rozwiązywać rzetelna analiza dokonywana przez dyrektora w czasie oceny ich pracy oraz postępowania przy awansie zawodowym.

Tak

Sławomir Wittkowicz: Podstawą zatrudnienia każdego nauczyciela powinna być Karta nauczyciela. Winno to dotyczyć także placówek niepublicznych. Nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia, żeby np. nauczyciel języka polskiego był inaczej zatrudniony w szkole publicznej, a inaczej w szkole niepublicznej. Karta nauczyciela stanowi swoisty, nienazwany układ zbiorowy pracy i powinna dotyczyć wszystkich nauczycieli. Zdecydowanie jesteśmy przeciwni śmieciowym formom zatrudnienia.
Czy subwencja dla samorządów jest zbyt mała?

Tak

Tadeusz Kołacz: Szczególnie po wprowadzeniu ograniczenia liczebności uczniów w klasach 1–3 do 25 lawinowo rosną koszty oświaty samorządowej. Teoretycznie organ prowadzący może od kl. 4 ograniczać liczbę oddziałów i zwiększać liczbę uczniów w klasie, ale zawsze wiąże się to z protestami i awanturami w szkole i środowisku. Drugą przyczyną gwałtownego wzrostu kosztów oświatowych jest konieczność realizacji zaleceń dotyczących pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Przepisy są nieprecyzyjne, a oczekiwania rodziców względem szkoły podsycane przez poradnie i wizytatorów ogromne. W zasadzie wypadałoby przy każdej szkole stworzyć poradnię psychologiczno-pedagogiczną z całym wachlarzem specjalistów. Wcześniej w dużym stopniu problem rozwiązywały „godziny karciane” oraz zapis w KN, że „w ramach czasu pracy oraz ustalonego wynagrodzenia nauczyciel obowiązany jest realizować m.in. inne zajęcia i czynności wynikające z zadań statutowych szkoły, w tym zajęcia opiekuńcze i wychowawcze uwzględniające potrzeby i zainteresowania uczniów”. Dopisanie w art. 42 ust. 2d KN, stanowiącego, iż w ramach tych czynności i zajęć nauczyciel nie prowadzi zajęć świetlicowych oraz zajęć z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej, otworzyło w samorządach konieczność dodatkowego ich finansowania. W tym zakresie zmian oczekują samorządy.

Tak

Sławomir Wittkowicz: Subwencja winna mieć wydzieloną część dotyczącą wynagrodzeń nauczycieli. Winny też zostać opracowane przez MEN standardy zatrudnienia oraz urealnione poszczególne „wagi” w subwencji. Wszystko to oznacza, że subwencja winna być zwiększona. Obecnie wysokość subwencji to ok. 42 mld zł i do tego trzeba doliczyć ok. 20–25 mld z dochodów własnych samorządów. W systemie jest więc każdego roku ok. 62–67 mld zł na oświatę. Jest więc pula środków, którą można sensowniej zagospodarować. Brakuje tylko woli politycznej, żeby system był przejrzysty.
Czy można za pomocą przepisów zlikwidować w samorządach dwuzmianowość?

Tak

Tadeusz Kołacz: Tak (żartuję, bo jakie pytanie, taka odpowiedź). Wystarczy radykalnie odchudzić przeładowane programy nauczania oraz liczbę godzin obowiązkowego przebywania ucznia w szkole, koncentrując się na przedmiotach i treściach nauczania najważniejszych. Inaczej trzeba czekać, aż samorządy wybudują nowe lub rozbudują istniejące szkoły.

Tak

Sławomir Wittkowicz: Wymaga to jednak ustalenia okresów przejściowych dla metropolii i większych miast. Należy pamiętać, że przez ponad 20 lat konsekwentnie decentralizowano zarządzanie oświatą. Konsekwencją tej polityki jest m.in. niedostateczna sieć szkół i problemy przy kumulacji roczników. Szczególnie widoczne jest to w wielkich miastach, które przez lata prowadziły politykę oszczędzania na oświacie, zwiększaniu liczebności uczniów w klasach, likwidacji etatów wsparcia pedagogicznego (wychowawcy świetlicy, bibliotekarze, pedagodzy, psychologowie, doradcy zawodowi).
Czy 500 plus dla nauczycieli powinno trafiać wyłącznie do dyplomowanych?

Tak

Tadeusz Kołacz: To wynika z rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 29 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczycieli. Zakres kryteriów poszczególnych stopni awansu zawodowego następuje po sobie kaskadowo. Zatem dopiero nauczyciel dyplomowany realizuje komplet wymagań stawianych nauczycielowi. Taki system stanowi także motywację do uzyskiwania kolejnych stopni awansu zawodowego i samorozwoju. Tak jest przecież w wielu zawodach.

Nie

Sławomir Wittkowicz: Dodatek za najwyższą ocenę pracy winien dotyczyć każdego nauczyciela, który ją otrzyma. Nie ma żadnego merytorycznego powodu, aby dotyczył wyłącznie nauczycieli dyplomowanych. System wymyślony i przeforsowany przez minister Zalewską jest głęboko niesprawiedliwy i dyskryminujący. Będziemy robić wszystko, aby ten przepis został zlikwidowany.
Czy ocenianie nauczycieli co trzy lata jest potrzebne?

Tak

Tadeusz Kołacz: W ogóle ocenianie pracowników jest potrzebne i jest czynione w każdej pracy. Zresztą w innych zawodach bywa to robione nawet co roku. Ocenianie nauczycieli, tak jak kontrola, nie powinno mieć charakteru restrykcyjnego, ale mobilizującego do efektywniejszej pracy i być powiązane z możliwością uzupełniania brakujących umiejętności, przede wszystkim z zakresu metodyki nauczania przedmiotu. Można dyskutować, czy powinno być co trzy albo pięć lat, ale istotą jest rzetelność oceny pracy dokonywana przez dyrektora, by ocena nie była zabiegiem czysto formalnym na zasadzie „kopiuj – wklej”, ale mechanizmem podnoszącym jakość kształcenia w szkole.

Nie

Sławomir Wittkowicz: Przeforsowanie przez minister Annę Zalewską w październiku 2017 r. zmian w systemie oceniania pracy nauczycieli odbyło się przy sprzeciwie związków zawodowych i negatywnym stanowisku Rzecznika Praw Obywatelskich. Wprowadza się obecnie absurdalny, zbiurokratyzowany system. Pojawiają się regulaminy wewnątrzszkolne, które liczą po kilkadziesiąt, a nawet sto stron! Wprowadzenie obowiązku oceny co trzy lata jest bzdurą. Według nas ocena obligatoryjna powinna być dokonywana wg obiektywnych kryteriów zawartych w ustawie i rozporządzeniu co ok. siedem lat.