Rektorzy stołecznych uczelni podpiszą list intencyjny w sprawie utworzenia federacji . To sposób na zdobycie większych pieniędzy z budżetu i międzynarodowego prestiżu.
Reklama
Federacja Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego ma zostać powołana od przyszłego roku akademickiego. Rektorzy obu uczelni 16 października podpiszą w tej sprawie list intencyjny. To pierwszy tego typu związek w Polsce. Drogę do niego otworzyło przyjęcie nowej ustawy regulującej szkolnictwo wyższe.
– Staniemy się pełnym uniwersytetem. Doprowadzimy w ten sposób do powstania potężnej uczelni, lidera w krajowych i międzynarodowych rankingach. Mamy też nadzieję, że ruch ten korzystnie wpłynie na finansowanie nauki w nowej federacyjnej jednostce – mówi o przyszłej unii prof. Mirosław Wielgoś, rektor WUM.
Profesor Marcin Pałys, rektor UW, dodaje natomiast, że kroki w stronę zawiązania formalnego związku obie uczelnie robią już od dawna.

Reklama
Od 1 października br. UW i WUM uruchamiają wspólnie program mikrograntów. Pracownicy i doktoranci z obu uczelni mogą ubiegać się o dotacje na prowadzenie wspólnych badań finansowanych ze środków zewnętrznych. W styczniu UW i WUM podpisały porozumienie o uruchomieniu pilotażowego programu międzyuczelnianych zajęć fakultatywnych.
Skoro i dziś możliwa jest współpraca, po co szkołom wyższym federacja? Jak wyjaśniają rektorzy, chodzi o synergię – lepsze wykorzystanie potencjału pracowników uczelni, a także ich infrastruktury. Głównym celem federalizacji jest utworzenie wspólnego systemu szkół doktorskich. To wprowadzony przez nową ustawę o szkolnictwie wyższym sposób kształcenia doktorantów. Dzięki połączeniu sił uczelni przyszli naukowcy będą mogli doskonalić się na styku np. medycyny i biologii. Jak zapewniają obie uczelnie, będą mogli oni także uczestniczyć w działalności kół naukowych oraz inkubatora przedsiębiorczości drugiej uczelni. Studenci, doktoranci i pracownicy będą mieli dostęp do infrastruktury partnera. Szkoły wspólnie będą uczestniczyły w konkursach grantowych i realizowały projekty naukowe.
A to nie koniec spodziewanych profitów. Według ministra nauki Jarosława Gowina, jeśli UW i Warszawski Uniwersytet Medyczny faktycznie zdecydują się stworzyć federację, awansują do drugiej setki prestiżowego rankingu szanghajskiego (dziś UW jest w czwartej, a WUM nie jest w nim notowany). To z kolei ma pomóc im w dalszej poprawie jakości kształcenia. Wyższa pozycja w rankingu to szansa na ściągnięcie lepszych pracowników naukowych i studentów z zagranicy.
Na mocy nowego prawa federację mogą utworzyć dwie uczelnie akademickie, a także uczelnia z instytutem badawczym, instytutem naukowym Polskiej Akademii Nauk lub międzynarodowym instytutem naukowym. Powstanie takiego związku to dla części jednostek atrakcyjny sposób na przetrwanie i rozwój w obliczu niżu demograficznego. Federacja będzie bowiem otrzymywać z budżetu państwa środki finansowe na realizację swoich zadań, a także zdobędzie zdolność do występowania o środki na prowadzenie działalności badawczej. Choć na razie kroki prawne podjęły tylko UW i WUM, zastanawiają się nad tym inne uczelnie. Już w maju tego roku powołanie federacji Politechniki Opolskiej i Uniwersytetu Opolskiego rozważał podczas sesji Rady Miasta Opola prof. Marek Tukiendorf, rektor PO. Innym regionem, gdzie takie działanie mogłoby się udać, jest Śląsk. W skład federacji mogłyby wejść Uniwersytet Śląski, Politechnika Śląska oraz Śląski Uniwersytet Medyczny.
Federacja to standard na zachodnich uczelniach. Związkiem 10 jednostek akademickich jest na przykład francuska Sorbona.
1,3 mln studentów kształci się w polskich szkołach wyższych
4,2 proc. o tyle liczba studiujących spadła od ubiegłego roku
75 proc. uczy się w szkołach publicznych