Do odrabiania lekcji marsz. Rodzice nie pamiętają matematyki, a muszą pomagać swoim dzieciom

autor: Klara Klinger05.09.2017, 07:56; Aktualizacja: 05.09.2017, 08:22
Polscy uczniowie poświęcają na odrabianie lekcji 7 godzin tygodniowo

Polscy uczniowie poświęcają na odrabianie lekcji 7 godzin tygodniowoźródło: ShutterStock

Początek roku szkolnego to także powrót do nauki... dla rodziców. Niemal 95 proc. z nich pomaga dzieciom. Głównie w matematyce.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

Komentarze (31)

  • Marta(2017-09-05 08:41) Zgłoś naruszenie 589

    Dzieci z kl7 maja po7 8 lekcji >Pytam kiedy dziecko ma odpoczac i dalej odrabiac lekcje.Pracujac umyslowo w biurze pracujemy 8 godzin w domu relaks !! A dziecko to koń .!!!!!!

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Evii(2017-09-07 11:14) Zgłoś naruszenie 243

    Czy jest mi ktoś w stanie wytłumaczyc, co takiego stało się ze współczesnymi dziecmi, że nie są w stanie odrobic własnych lekcji? 20-15 lat temu, gdy byłam w szkole sama odrabiałam swoje lekcje, czasem jedynie dopytując, gdy czegoś nie rozumiałam - u większości moich znajomych było podobnie. A teraz co? Dzieci są głupsze? Skoro nie radzą sobie z WŁASNYMI zadaniami, to znaczy, że nie opanowali materiału adekwatnego do swojego wieku i powinni zostac cofnięci do klasy niższej. Jak te dzieci mają się nauczyc odpowiedzialności, skoro nawet tak podstawowa sprawa jak własna praca domowa ich przerasta i to rodzice mają pilnowac jej wykonania? Obawiam się, że takie dzieci w przyszłości nie zarobią nawet na siebie - a co dopiero na cudzą emeryturę (co jest często podawane jako powód do uwielbienia dzieci). One teraz wiedzą, że mają prawa - im się "należy" - daj telefon tablet itp, ale same z siebie nie dają kompletnie nic, niczego nie można od nich wymagac.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • jerzor(2017-09-05 14:11) Zgłoś naruszenie 193

    Moi rodzice też nie pamiętali matematyki . Musiałem uczyć się sam , mało tego pomagać młodszemu rodzeństwu .Wyszło mi to na dobre . Dlaczego większość ludzi tak boi się matematyki ? Nie mogę tego zrozumieć . Przecież to podstawa wszystkiego .

    Odpowiedz
  • Yuffidd(2017-09-05 18:04) Zgłoś naruszenie 184

    Albo obetnijcie programy o połowę albo dawajcie do szkół inteligentniejsze dzieci. Ministerstwo narzuca normy, dzieci takie a nie inne, a nauczyciel ma cuda zdziałać.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • piniusz(2017-09-05 10:00) Zgłoś naruszenie 136

    rodzice pomagają najmłodszym bo zaczynają się całki to niestety,wymiękają

    Pokaż odpowiedzi (4)Odpowiedz
  • A.(2017-09-06 14:43) Zgłoś naruszenie 106

    W końcu kto chodzi do szkoły: rodzice czy dzieci? I nie mówmy, że dzieci są przemęczone... Skoro mają czas na siedzenie z nosem w smartfonie czy przed kompem to niech rodzice dalej odrabiają za nich lekcje.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Teo(2017-09-05 16:11) Zgłoś naruszenie 92

    Robiłam maturę w 1968 r. Pomagałam wnukowi w matematyce do kl. VI. Teraz jest w kl. VII, czy sprostam zdaniu to się okaże. Trzeba tylko chcieć. W razie czego można zajrzeć do internetu i sobie przypomnieć. Są bardzo ciekawe wykłady. Ale rodzicom musi się chcieć.

    Odpowiedz
  • stefan(2017-09-06 16:06) Zgłoś naruszenie 82

    Nauczyciel ma być super wykształcony i jeszcze ma się na bieżąco kształcić, ma być mądry , cierpliwy cudowny za 2.000,00zł m-cznie. Czego jeszcze?.Za taką kasę to powinni uczyć ludzie po maturze.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Ziutek(2017-09-05 23:14) Zgłoś naruszenie 56

    Metody nauczania szkolnego, to tzw. palcówki. Od do macie się nauczyć. Wynika to z braku nauczycieli pasjonatów !! To zawód , jak powołanie. Ale to 10 %. Reszta traktuje pracę jako źródło dochodu (nic zdrożnego) i nic więcej (a to już nieklawo). Są niesamowite metodyki nauczania przedmiotów ścisłych, m.in. w Finlandii. To i są efekty. Ale MEN nie ma takich. A szkoda ! Pozostaje tylko liczyć na szczęście, że się trafi do dobrego nauczyciela.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • SS (2017-09-06 12:25) Zgłoś naruszenie 37

    Jak niektórzy nauczyciele skończyli studia: nauczanie początkowe, a potem 7 miesięczne studia podyplomowe z matematyki to nic dziwnego, że dzieci potrzebują pomocy rodziców w zrozumieniu matematyki (pani nawet osi liczbowej nie potrafi poprawnie narysować!). Ale pani papier ma i może uczyć, a nawet już "uczy" matematyki!!! Dopóki MEN nie zmieni podejścia do wykształcenia nauczycieli to poziom nauczania będzie mierny. Nauczyciel powinien mieć minimum licencjat z przedmiotu, którego chce uczyć i co najmniej ocenę dobrą na dyplomie, wtedy można myśleć o tym by dzieci umiały matematykę bo to w szkole podstawowej uczniowie najwięcej muszą zrozumieć!!!

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2017-09-07 14:22) Zgłoś naruszenie 16

    Praca domowa to okazja dla rodzica sprawdzenia, czego, i jak dziecko jest uczone. Oczywiście jest to możliwość dla tych rodziców, których to interesuje. Jeżeli rodzic traktuje pomoc dziecku jako sposobność do odświeżenia wiedzy którą już kiedyś posiadł, to nie ma problemu. Gorzej jest w przypadku, gdy magister humanista nie potrafi przypomnieć sobie wiedzy podstawowej z matematyki, bo nigdy jej nie posiadł. Wtedy niezbędny jest korepetytor, dla dziecka, magister pozostaje nadal niedouczony a tytułu naukowego nikt mu nie obiera.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane