Rok szkolny rozpoczyna się w tym roku 4 września. Jednak to 1 września 2017 r. jest datą, która wyznacza początek szeroko zakrojonej reformy oświaty. Dotychczasowe przepisy ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1943 ze zm.) w większości przestaną obowiązywać, podobnie jak wiele rozporządzeń. W ich miejsce wchodzą regulacje odpowiadające założeniom nowego ustroju szkolnego, tj. ustawa z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (Dz.U. z 2017 r. poz. 59 i 949) i ustawa z 14 grudnia 2016 r. – Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe (Dz.U. z 2017 r. poz. 60 i 949), oraz ponad sto nowych oświatowych rozporządzeń. Główne kierunki realizacji polityki oświatowej państwa, nakreślone przez resort, to:



1) Wdrażanie nowej podstawy programowej kształcenia ogólnego.
2) Podniesienie jakości edukacji matematycznej, przyrodniczej i informatycznej.
3) Bezpieczeństwo w internecie. Odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznych.
Elżbieta Rabenda ekspertka z listy MEN, niezależna specjalistka ds. oświaty / Dziennik Gazeta Prawna
4) Wprowadzanie doradztwa zawodowego do szkół i placówek.
5) Wzmacnianie wychowawczej roli szkoły.
6) Podnoszenie jakości edukacji włączającej w szkołach i placówkach systemu oświaty.
Zmiana ustroju szkolnego to nie lada wyzwanie dla samorządów, które do wymogów reformy dostosować musiały swoją lokalną sieć szkół. To wyzwanie także dla nauczycieli i pozostałych pracowników, u których każda nowość, co nie dziwi, powoduje spory stres i wzbudza obawy na przyszłość, wreszcie to niepokój ze strony rodziców i ich dzieci. W najtrudniejszej sytuacji postawieni zostali tegoroczni gimnazjaliści z pierwszych klas, którym nie udało się otrzymać promocji do klasy drugiej. Jest ich w całej Polsce blisko 9 tysięcy. Dla nich system nie przewiduje żadnej alternatywy, żadnego okresu przejściowego. Oni po prostu będą musieli wrócić do szkoły podstawowej, której przecież są już absolwentami, i ukończyć klasę siódmą i ósmą. Zarówno uczniowie, jak i ich rodzice mają prawo czuć się rozczarowani takim obrotem sprawy. W dodatku nie wiedzą, które świadectwo ukończenia podstawówki będzie ważniejsze dla konytuacji dalszej edukacji? Czy będą mogli sobie wybrać, które z nich złożyć w kolejnej szkole, a które zachować w domowym archiwum?
Kłopoty nie ominą także rodziców oraz uczniów, którzy mieli kończyć podstawówkę, a trafiają do klas siódmych. „Mam dwójkę dzieci, jedno jest w klasie trzeciej, starsze będzie w nowej klasie siódmej tej samej szkoły podstawowej – pisze do mnie pani Barbara z Warszawy. – Tymczasem gmina zdecydowała o przeniesieniu klasy siódmej do innej szkoły, oddalonej o ponad kilometr od mojego osiedla. Nie tylko starszy syn będzie miał znacznie dalej do szkoły, ale i rodzeństwo zostaje rozdzielone, co bardzo komplikuje mi sprawy osobiste i zawodowe” – dodaje. Takich przypadków z pewnością jest więcej.
Zaniepokojeni są także opiekunowie uczniów klas trzecich, którzy zostali przeniesieni do budynków wygaszanych gimnazjów. Prawo dopuszcza taką możliwość, a dorośli domagają się należytej dbałości o bezpieczeństwo swoich dzieci. Jego zapewnienie to spore wyzwanie dla dyrektorów tych szkół, zarówno organizacyjne, jak i wychowawcze.
Czego oczekują zatem rodzice od szkoły? Z moich obserwacji wynika, że przede wszystkim rzetelnej i bardzo czytelnej informacji w kwestii zmian. Co prawda są zapraszani na spotkania z okazji rozpoczynającego się nowego roku szkolnego i z pewnością usłyszą o planowanej pracy szkoły/przedszkola, o egzaminach, o podręcznikach, o prawach i obowiązkach etc. Potrzebują jednak więcej wiadomości na temat samej reformy. Przez szum medialny dla wielu z nich reforma edukacji rozmywa się w tym co nieznane i niepokojące.
– Chciałabym takiego spotkania w szkole, by zanim rozpocznie się na dobre nauka, nauczyciele lub dyrektor objaśnili wszystkim rodzicom, co konkretnie zmieni się w stosunku do ich dzieci, w jakim stopniu reforma dotknie każdy rocznik – mówi mi Edyta Krefta, jedna z matek uczniów szkoły podstawowej z Nowej Wsi Lęborskiej.
Jednak żadna, nawet najlepiej wymyślona reforma i żadne dobre pomysły nie powiodą się, kiedy do ich realizacji zabraknie fachowca i pasjonata. Dlatego najwyższy czas, by zacząć inaczej edukować kadry. By to one służyły uczniom, a nie odwrotnie. Rodzice i uczniowie oczekują elastyczności szkoły i jej dopasowywania się do ich wymagań, inwestowania w kadrę pedagogiczną, ale także większej odwagi dyrektorów placówek w podejmowaniu decyzji personalnych. Nie może być tak, że są potrzeby, zainteresowanie i chęć ze strony ucznia, a nie ma nikogo, kto by temu sprostał. A w dodatku nie ma odwagi, by to zmienić.