Niecały tydzień został dyrektorom szkół na podjęcie ostatecznych decyzji kadrowych, które są pokłosiem reformy oświaty. Tymczasem nadal nie wiadomo, czy ochrona przed zwolnieniem wynikająca z kodeksu pracy i przepisów o związkach zawodowych dla ciężarnych, związkowców, pracowników przebywających na urlopach macierzyńskim i dla poratowania zdrowia przysługuje również nauczycielom, którzy otrzymali już propozycje przeniesienia w stan nieczynny lub ograniczenia etatu.

Ministerstwo Edukacji Narodowej twierdzi, że tak. Problem w tym, że uzasadniając swoje stanowisko, nie podpiera się twardym prawem. Bo tego po prostu nie ma. Co więcej, powołując się na wyrok Sądu Najwyższego z 5 lipca 2011 r. (sygn. akt I PK 15/11), MEN twierdzi, że ochroną powinny być objęte osoby w wieku przedemerytalnym. Akurat w tym orzeczeniu sąd mówi coś przeciwnego. Istny dom wariatów. A to nie koniec. Bo resort, idąc w zaparte, sugeruje, że kodeks pracy trzeba stosować także do nauczycieli mianowanych! Problem w tym, że nigdy, od kiedy Karta nauczyciela weszła w życie – a więc od 1982 r. – nie podlegali oni tym przepisom.