Sześcioletnią szkołę podstawową i trzyletnie gimnazjum zamieniono na ośmioletnią podstawówkę. Wydłużono również o rok kształcenie w liceach i technikach. Szkoły zawodowe przekształcone zostaną z kolei w branżowe – to pomysł MEN na rozwiązanie kryzysu szkolnictwa praktycznego w Polsce.

Prace nad prawem oświatowym, które wprowadza reformę w życie, trwały od czerwca. W pół roku regulacje zostały napisane i przeprowadzone przez parlament. Proces legislacyjny w Sejmie i Senacie trwał 17 dni.

Na etapie przygotowań do projektu spłynęło kilkadziesiąt różnych uwag. O wprowadzanych przez MEN rozwiązaniach negatywnie wypowiadały się inne resorty, samorządy, związki zawodowe, stowarzyszenia oświatowe i rodzicielskie. W listopadzie i grudniu przeciw ustawie manifestowano we wszystkich miastach wojewódzkich, był ogólnopolski protest w Warszawie i pikieta przed Pałacem Prezydenckim.

Rząd uzasadniał, że reforma jest potrzebna z uwagi na słabe przygotowanie polskich uczniów do studiów i do rynku pracy. Jednym z jej celów miało być podniesienie jakości i rangi liceów ogólnokształcących, a także odbudowa szkolnictwa zawodowego. Zdaniem minister edukacji Anny Zalewskiej gimnazja trzeba zlikwidować, bo nie sprawdziły się, nie wyrównywały szans. W dodatku z powodu niżu demograficznego przestały być w systemie opłacalne. Liczba uczniów spada, a liczba tych szkół się zwiększyła.

Przeciwnicy reformy przekonują, że argumenty Zalewskiej są demagogiczne i nie opierają się na naukowych podstawach. Potwierdzają to m.in. wyniki najnowszego badania umiejętności piętnastolatków PISA 2015. Wynika z niego, że przybyło uczniów, którzy mimo pochodzenia z biedniejszych rodzin osiągają najlepsze wyniki w przedmiotach przyrodniczych. W dodatku znajdujemy się w edukacyjnej światowej czołówce – wszystkie wyniki polskich uczniów są powyżej średniej OECD.

MEN jeszcze przed przyjęciem ustawy przez Sejm przystąpiło do jej wdrażania. Do końca listopada powstały szkice podstaw programowych dla szkoły podstawowej. Na ich podstawie wydawcy mają zacząć prace nad podręcznikami. Rozporządzenia mają być gotowe w lutym. W pierwszym kwartale 2017 r. MEN ma także pokazać podstawy programowe dla techników, szkół branżowych i liceów.

Reforma oświatowa spowoduje wiele zmian dla nauczycieli zwłaszcza gimnazjów, choć resort obiecuje, że wygaszanie tych szkół nie musi się równać z utratą zatrudnienia. Pedagodzy będą mogli pracować w szkołach na mniej niż pół etatu. Nawet jedna godzina tygodniowo wystarczy do dalszego zatrudnienia (do tej pory było to co najmniej 9 godzin zajęć tygodniowo). Zatrudnienie będzie można stracić dopiero wtedy, gdy kwalifikacje nauczyciela gimnazjum nie przydadzą się np. w szkole podstawowej, która przejmie placówkę. Nauczyciele gimnazjów będą mieli zagwarantowane pierwszeństwo zatrudnienia, jeśli pojawi się wakat. Kuratorzy utworzą bazy ofert pracy, o których informować muszą szefowie szkół. Samorządy też chętniej będą się zgadzały na cząstkowe zatrudnienie. Przy okazji reformy nauczyciele nie będą też musieli wypełniać dyżurów w świetlicach w ramach etatu. Likwidacja gimnazjów będzie dla starszych nauczycieli podstawą do przejścia na wcześniejszą emeryturę.