statystyki

Króliki doświadczalne: Zobacz, co mówią o sobie pierwsi uczniowie gimnazjów

autor: Anna Wittenberg20.01.2017, 07:19; Aktualizacja: 20.01.2017, 09:02
O wprowadzeniu gimnazjów do systemu edukacji zaczęło się mówić w połowie 1998 r.

O wprowadzeniu gimnazjów do systemu edukacji zaczęło się mówić w połowie 1998 r.źródło: ShutterStock

Sami mówią o sobie: króliki doświadczalne. Wspominają pośpiech, zmianę klas i treningi pisania testów. Pierwsi uczniowie gimnazjów mają dziś po 31 lat i radzą minister Annie Zalewskiej, by nie powtarzała błędów, których stali się ofiarami

Pamiętam, że dowiedzieliśmy się o tym kilka miesięcy przed rozpoczęciem roku szkolnego, zimą albo wiosną – mówi Jan Grochocki, właściciel pracowni introligatorskiej. Przyznaje, że wiadomość o tym, że VIII klasy nie będzie, zaskoczyła wszystkich. – W VI klasie zachciałem mieć kolczyk w uchu, jednak moja matka nie pozwalała mi go założyć, póki nie skończę podstawówki. Pogodziłem się już z tą myślą, a wtem – dosłownie tydzień później – ogłoszono, że nie będzie już VII klasy, tylko kończymy podstawówkę i idziemy do gimnazjum. Słowo się rzekło, kobyłka u płotu – mama musiała się wywiązać z tego, co powiedziała, i w dzień otrzymania dyplomu ukończenia szkoły podstawowej prosto ze szkoły poszedłem do kosmetyczki.

O wprowadzeniu gimnazjów do systemu edukacji zaczęło się mówić w połowie 1998 r. Wtedy pierwsze pomysły przedstawił minister edukacji Mirosław Handke. Ustawa, która rozwiązania wprowadzała, weszła pod obrady Sejmu w styczniu 1999 r. Wywołała burzliwą dyskusję – opozycja twierdziła, że ustawa jest nieprzygotowana, nie ma do niej gotowych programów nauczania, a nauczyciele nie są przeszkoleni, by ją wprowadzać. Mimo wszystko klamka zapadła. Dla reformy zbudowano w parlamencie stabilną większość.

– Nikt jednak z tego powodu nie wszczynał awantur, nie buntowaliśmy się, nie było żadnej dyskusji. Przyjęliśmy, że tak postanowiono i kropka. Z drugiej strony nie było też żadnej ekscytacji. Słowo „gimnazjalista” nie brzmiało dla nas dumnie, tylko nijak. Nikt nie wiedział, czego się spodziewać – wspomina Katarzyna Karaś, dziś redaktor w serwisach radiowych.

Nie wiedzieli tego nie tylko uczniowie, ale też pedagodzy, rodzice, a na dobrą sprawę – także samo ministerstwo. Projekt gimnazjalny był eksperymentem. – Wszyscy się śmiali, że jesteśmy królikami doświadczalnymi. Nauczyciele się na nas uczyli, egzaminatorzy się uczyli, dyrektorzy się uczyli – mówi Radek Pasterski, fotoreporter. Potwierdza to Marek Wize, pracujący dziś w rodzinnej firmie. – Wszyscy dookoła powtarzali, że oni też się uczą. Że nowy system, nowy program, nowa metodyka, w tym praca projektami i małymi grupami.

A inni przedstawiciele rocznika 1986 dodają, że gimnazja były tylko jednym z wyzwań, którym musieli stawić czoła. Zaraz obok katastrofy w Czarnobylu w kwietniu tegoż roku.

Losowanie dzieci

Przedstawiciele eksperymentalnego rocznika zaczynali naukę w gimnazjum 18 lat temu. Mają dziś po 31 lat, ustabilizowane kariery, często sami są już rodzicami kilkuletnich dzieci. Jak Tadeusz Pieńkowski, którego gimnazjum zaskoczyło zaraz po tym, jak zmienił szkołę. – Po V klasie poszedłem do nowej, a w ciągu VI klasy dowiedziałem się, że to tylko na rok – wspomina. – Z kolegami namawialiśmy się, gdzie pójdziemy. Z mojej klasy w zasadzie dominowały dwa gimnazja. Wybrałem to na ul. Gruszczyńskiego, to był mój rejon i tu szedł kolega z karate. Przy składaniu papierów można było zgłosić, że chce się być z jakąś osobą w klasie, ale był jakiś limit, aby nie odbudowywać klas podstawówkowych. Efekt był taki, że z kolegą z karate w końcu trafiliśmy do innych klas, bo on w podstawówce miał niemiecki, a ja angielski – dodaje.

Radek: – Pamiętam moment zaskoczenia, bo choć u nas gimnazjum zostało stworzone w mojej podstawówce, to ktoś wymyślił, żeby pomieszać klasy. Trzeba było pójść do sekretariatu i wylosować, do której się trafi. Losy były w takich żółtych kulkach z jajka niespodzianki.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • Anna 1986(2017-01-24 10:02) Zgłoś naruszenie 31

    Ja tez 1986. No było to było i jakoś się to ogarnęło i po co znów burdel wprowadzac? ?????

    Odpowiedz
  • Gosia(2017-01-23 10:12) Zgłoś naruszenie 10

    Moja córka 1986 chwaliła sobie gimnazjum. Klas nie mieszano ; z 5 podstawówek w gminie (2 duże szkoły w mieście, 3 malutkie wiejskie) młodzie przemigrowała do gimnazjum . Zmiany były chyba tylko w przypadku tych klas ze szkół wiejskich, bo były po prosu za małe (15 osób). 4 lata później do g. poszedł syn i było podobnie. Dopiero w kolejnych rocznikach rozpoczęto mieszanie i tworzenie klas z rozszerzonymi programami niektórych przedmiotów. Moim dzieciom gimnazjum dało poczucie samodzielności (dużo pracy własnej i w grupach na różnymi projektami), w liceach nie mieli problemów, choć syn z malutkiego miasteczka na prowincji trafił do LO w Warszawie. W gimnazjum prężnie działała Pani pedagog i zespół nauczycieli był super. Żałujemy wszyscy, uważamy, że potrzebna była co najwyżej ewolucja a nie rewolucja.

    Odpowiedz
  • emerytka64(2017-01-25 09:21) Zgłoś naruszenie 13

    Jestem pierwszym rocznikiem co mnie pozostawili w 8 klasie ,nikt nie pytał rodziców ot po prostu ci co urodzili się do końca czerwca poszli po 7 klasie do średnich szkół ja urodzona w lipcu zostałam w podstawówce na 8 klasę jest to rocznik 1952 ,skończyłam te 8 klas poszłam do technikum i znów była inna matura,jak nie zdało się pisemnego można było zdawać ustny to mój rocznik był królikiem doświadczalnym nie inne roczniki.Moim zdaniem to było dobre a mieszanie 6 klas podstawówki potem gimnazujm i liceum to tak głupi pomysł ,że brak słów,powiedżcie otwarcie ,że coś trzeba zmienić, bo jest nudno i tyle. Nie popieram PIS nie jestem moherem .

    Odpowiedz
  • Kasia z Warszawy(2018-12-03 11:02) Zgłoś naruszenie 00

    W szkole gdzie było miejsce dla 6 klas powstało 7. Uczniów statych przemieszano z nowymi bez żadnych kryteriów w rezultacie w grupie angielsko-rosyjskiej znaleźli się uczniowie nigdy nie uczący się jezyka wraz z tymi co mieli go już dwa lata. Od początku roku 98/99 mówiło się o reformie - początkowo o nas, potem że rocznik niżej, następnie że obecne 1 klasy. Niedługo przed końcem roku gruchnęło że jednak my. Egzamiu po 6 klasie oczywiście nie było. Starzy uczniowie jakoś sobie radzili - dla nas na szczęście nie było zbytniego zamieszania. Gorzej nowi uczniowie i nasi nauczyciele

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane