statystyki

Dziurawa reforma dziecięcej stomatologii. W Polsce mamy epidemię próchnicy

autor: Anna Wittenberg, Klara Klinger25.01.2016, 07:23; Aktualizacja: 25.01.2016, 08:57
Szkoła podręcznik

Gabinety stomatologiczne w szkołach to niejedyne wyjście.źródło: ShutterStock

Miała być zmiana przepisów i dentystyczna ofensywa w szkołach. Przepisy pozostały martwe. – Mamy epidemię próchnicy – ocenia rzecznik praw dziecka i apeluje do ministra o stworzenie narodowej strategii walki z tą chorobą

Reklama


Reklama


Statystyki są nieubłagane: 95 proc. 18-latków ma dziurawe zęby. Zaś szwedzcy dentyści przyjeżdżają, żeby zobaczyć, jak wyglądają dziurawe mleczaki. U nich takich nie ma.

Pełzająca ofensywa

Pół roku temu przeciwpróchniczą ofensywę zapowiedział poprzedni minister zdrowia Marian Zembala. Do szkół miały wrócić gabinety, a książeczka zdrowia dziecka miała zmuszać rodziców do regularnych przeglądów. Choć stosowne zarządzenie udało się nawet wymusić na NFZ, rewolucji nie ma. Z danych funduszu wynika, że na ogólną liczbę 8,9 tys. placówek dentystycznych mających kontrakt z funduszem tylko ok. 650 gabinetów jest zlokalizowanych w szkołach. Z danych Doroty Olczak-Kowalczyk, krajowej konsultant w dziedzinie stomatologii, wynika, że w Polsce wciąż są białe plamy w tym zakresie. W zeszłym roku aż 51 powiatów w całym kraju – najwięcej w województwie zachodniopomorskim – nie miało zabezpieczonej opieki stomatologicznej dla dzieci.

W Krakowie w 2010 r. m.in. dzięki staraniom urzędu miasta działało 70 gabinetów dentystycznych w szkołach. Od tego czasu zniknęło 50 z nich. Nie dostały pieniędzy z NFZ, przegrywając z gabinetami działającymi na wolnym rynku. Winne były przepisy, które ze względu na standardy premiowały wszystkie inne gabinety. W połowie zeszłego roku NFZ zmienił zasady, wprowadzając dodatkową punktację za prowadzenie działalności w placówkach oświatowych oraz podpisane porozumienie z dyrektorem szkoły.

Gabinetów jak na lekarstwo


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • sabina(2016-01-25 10:19) Odpowiedz 10

    nie moge tego czytać. dostanie sie na leczenie stomatologiczne z dzieckiem, w szczególności na badania profilaktyczne, to żaden problem - wystarczy zadzwonić. i stomatolodzy nie wykonują kontraktu, a punkty przesuwają na dorosłych. gabinety w szkołach to od początku była mrzonka, zrealizowana pod naciskiem. ja na pewno nie zgodze się na leczenie 9 - letniego dziecka bez mojej obecności. Czyli miałyby być tam tylko dla profilatyki? każdy rozsądny, umiejący liczyć, zdaje sobie sprawę jakie to generuje koszty. problem lezy wyłącznie w rodzicach, którzy po prostu nie chodza z dziećmi do stomatologa. i tu należałoby uderzyć. moze jakies karty wymuszajace wizytę co kwartał? może telefony z gabinetów z przypomnieniem? moze obowiazkowa jak bilans wizyta? a tak dajemy sie wkrecac stomatologom w robienie biznesu przypominam, że w katach 80 - kiedy to funkcjonowały gabinety w szkołach - było 99% próchnicy wsród dzieci. Dzisiaj ten wskaźnik jest mniejszy. zastanawiam się, dlaczego lobby stomatologiczne nie krzyczy w kwestii ortodoncji dzieciecej. na którą faktycznie nawet cudem nie można sie dostać na NFZ (bardzo niskie kontrakty). może dlatego, że to bardzo bardzo dobry interes prywatnie? i nie są zainteresowani, aby dzieci chodziły na NFZ?

  • k(2016-05-25 16:23) Odpowiedz 00

    kobieto plujesz jadem-a twoje pomysły to przekaż nfz -

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama