statystyki

Solska: Wprowadźmy podatek od jedzenia niezdrowej żywności

autor: Joanna Solska19.09.2013, 13:00; Aktualizacja: 19.09.2013, 13:08

Jeśli ktoś nie dba o własne zdrowie, powinien płacić więcej do publicznego systemu lecznictwa. Bo w przeciwnym razie inni ponoszą finansowe konsekwencje jego niefrasobliwości. To reszta społeczeństwa za nią płaci. Z takim postulatem jeszcze nie wystąpił żaden polski polityk, ale w Europie dyskutuje się o tym coraz goręcej.

reklama


reklama


Francuzów w ostatnich dniach rozgrzały na przykład przecieki o planowanym ponoć przez rząd podatku od napojów energetyzujących, e-papierosów, tanich win aromatyzowanych oraz sztucznych słodzików. Padają nawet konkretne sumy. Dzięki nowemu podatkowi francuski system ubezpieczeń społecznych miałoby zasilić dodatkowe 14 mld euro. Do opodatkowania napojów gazowanych przymierzają się także Włosi. Wprawdzie francuski minister zdrowia dementuje przecieki, ale ludzie i tak wiedzą swoje. Są przecież kraje, które podatek od śmieciowego jedzenia już wprowadziły. Na przykład Węgry. Węgrzy nazywają go nawet chipsowym albo hamburgerowym. Z kolei w Danii nazywa się on podatkiem tłuszczowym, ponieważ jego wysokość uzależniona jest od ilości zawartych w danym produkcie tłuszczów nasyconych. Wiadomo przecież, że są niezdrowe, podatek ma zniechęcić do ich nadmiernej konsumpcji.

Stany Zjednoczone nie odważyłyby się podnieść ręki na swoją narodową potrawę, czyli hamburgery, ale burmistrz Nowego Jorku zabronił przecież podawania słodkich napojów w ilości przekraczającej pół litra. To gest raczej symboliczny niż mający faktyczny wpływ na fatalną dietę Amerykanów, ale od czegoś przecież trzeba zacząć. „The Economist” wyliczył, że roczny koszt opieki medycznej osoby otyłej w USA jest o 700 dol. wyższy niż szczupłej. Tej zależności nikt już raczej nie kwestionuje. Wiele badań wskazuje, że nasze zdrowie w dużej mierze zależy wprawdzie od genów, ale także od naszego stylu życia. Mamy spory wpływ na to, czy rak, choroby krążenia czy cukrzyca nas dosięgną, jeśli robimy wiele, by tak się stało. Sami ściągamy na siebie nieszczęście, a inni muszą płacić potem za nasze leczenie.

Oczywiście, nowotwór płuc może dotknąć każdego, ale palacz musi być świadom tego, że w jego przypadku to ryzyko jest o wiele większe. Choroby cywilizacyjne, czyli w dużej mierze spowodowane dietą i stylem życia, kosztują nas coraz więcej. Rozwalają systemy publicznej ochrony zdrowia. I rozwalać go będą coraz szybciej, bo rzesza osób otyłych, bardziej narażonych na choroby, szybko rośnie. Jeszcze w 2011 r. w Polsce odsetek osób z prawidłowym wskaźnikiem BMI (czyli bez nadwagi) wynosił 45,8 proc., obecnie już tylko 44 proc. Tyjemy na potęgę, m.in. dlatego że ponad 60 proc. Polaków nie wykazuje żadnej aktywności fizycznej. Zagrożenie chorobami cywilizacyjnymi rośnie wraz z naszą wagą. Na przykład cukrzyca. Z najświeższego raportu na temat tej choroby, przytaczanego przez internetowy portal Medexpress, wynika, że liczba chorych w Polsce wynosi już 3 mln osób! Prawie 8 proc. populacji, a nie wszyscy są świadomi choroby. Bezpośrednie koszty ich leczenia wynoszą już 3 mld zł, prawie 5 proc. puli, jaką dysponuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Ale to nie wszystko. Drugie tyle wynoszą bowiem koszty pośrednie: zwolnienia z pracy, utracona produktywność, a wreszcie renty, to kolejne 3 mld zł.

Części tych kosztów można by uniknąć, przeznaczając więcej pieniędzy na prewencję, ale najpierw trzeba je mieć. Część lekarzy uważa, że wprowadzenie podatku od niezdrowej żywności mogłoby kasę publicznego płatnika nieco podreperować. Pod warunkiem że nie przechwyciłby jej minister finansów. Tak jak położył łapę na Funduszu Pracy, na który składają się przedsiębiorcy, żeby było za co walczyć z bezrobociem. Kiedy zdarzy nam się wypadek samochodowy, nie mamy pretensji do ubezpieczyciela, że cofa nam ulgę w cenie polisy autocasco. Są kraje, np. USA, w których towarzystwo ubezpieczeniowe podnosi cenę polisy nawet, gdy kierowcy wymierzono mandat. Bo jeździ nieostrożnie, może łatwo być sprawcą wypadku. To dyscyplinuje nie gorzej niż nasze punkty. Dlaczego tej finansowej odpowiedzialności za własne zdrowie nie mielibyśmy ponosić także wtedy, gdy sami się prosimy o chorobę? Zwłaszcza że za obecne pieniądze, jakimi dysponuje NFZ, leczyć dobrze się nie da. Dyskusji, jak powiększyć pulę na publiczną ochronę zdrowia, nie unikniemy.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • ppp4(2013-09-23 15:38) Odpowiedz 00

    Popieram zdrowomyślacych (K.K). Całe zło to dopuszczenie do produkcji żywności wszelkiego rodzaju trucizn, (tak trucizn) i pełno chemii. Człowiek biedny nie dość, że nie stać go na jedzenie zdrowe, to jeszcze będzie ukarany podatkiem od jedzenia niezdrowej żywności. Najpierw ukarajcie producentów (trucicieli) , sól odpadowa, susz jajeczny i wiele innych. Panią łedaktor chyba pogięło całkowicie.
    Brak słów, nawet się pisać nie chce. Dlatego tak mamy w Polsze

  • Johann(2014-03-05 16:03) Odpowiedz 00

    Moja mądra Mama powtarzała mi zawsze: synu, nie bądź nigdy *********** Stracisz na lekarzy, a ominie cię jedna z największych przyjemności, jaką jest jedzenie dobrych rzeczy. Jeść (i gotować) lubię bardzo i nie zgadzam się z tymi, którzy taką możliwość uzależniają od zamożności. Jest oczywiste, że ktoś majętny ma większy wybór, ale od niego zależy, czy będzie ów wybór jakościowo lepszy Dziś trzeba się natrudzić, by znaleźć zdrową, naturalną żywność, ale jeśli się wie, gdzie i czego szukać, to można się wyżywić naprawdę tanio i smacznie. Polska jest jeszcze w Europie pod tym względem rajem! Masowa, chemią wspierana produkcja rolna jest tyleż przekleństwem, co i - niestety - cywilizacyjną koniecznością, ale nie jesteśmy jeszcze na te produkty skazani. Smutną prawdą jest, że najgorzej odżywiają się nie tyle najubożsi, co najsłabiej wykształceni. A zatem oświata, i jeszcze raz oświata, a nie tresura podatkami (patrz: mój poprzedni wpis). Mieszkam w RFN, gdzie też jeszcze można znaleźć jadalne potrawy. Kiedy jednak kilka lat temu byłem służbowo w Holandii, przez 2 dni niemal głodowałem, zanim znalazłem sklep z jadalną żywnością. To już istne ********** W Niemczech nie kupuję niczego holenderskiego czy belgijskiego, za to chętnie polską lub tutejszą kaczkę czy gęś za 2,90E/kg (ok.12 zł/kg - czy to dużo? Kaczka waży 2,4 kg, gęś 4,8 kg, a więc odpowiednio 6 lub ok. 12 E za całość), które przyrządzam w piekarniku z dodatkiem warzyw. 3-osobowa rodzina ma co najmniej 2-4 dobre obiady. Policzcie, ile wypada na głowę. Chyba nie drożej niż w Polsce, choć wiem, że zarobki się różnią - jeść jednak trzeba wszędzie, więc chyba lepiej mniej czegoś wartościowego, niż więcej sztucznej taniochy (makarony np. czyli węglowodany, czyli cukier - nawet jako bezrobotny kiedyś belfer tego w Polsce nie jadałem!). Albo golonka, tylko świeża u rzeźnika - za 2,50 E/kg, czyli chyba ciut drożej niż w Polsce - jeszcze lepszy przelicznik. A golonka nie jest "aż tak tłusta" - to, co widzą skołowani propagandą konsumenci, to kolagen, a nie tłuszcz. Dobry dla stawów, chrząstek i paznokci.
    Gaduła jestem, ale życzyłbym wszystkim rozsądnych i smacznych wyborów kulinarnych, żebyśmy miło posileni nie narzekali na "drożyznę" (pozorną) i dali odpór dietetycznemu prostactwu i propagandzie.
    Guten Appetit, smacznego.

  • toja(2013-11-28 18:39) Odpowiedz 00

    PANI REDaktor może by się pani zainteresowała środkami chemicznymi jakie są używane do oprysków roślin , które powodują nieodwracalne zmiany w układzie endokrynologicznym człowieka , sprawdziłaby pani dlaczego tak dużo kobiet ma nowotwór piersi ,męczyżni prostaty , jest tyle małżeństw bezdzietnych co jest tego przyczyną .Czy jako dziennikarza nie czuje pani niepokoju co jest tego prawdziwą przyczyną , czy wiele jest przyczyn gdzie liczy się tylko zysk pewnej grupy ludzi

  • fgghg(2013-12-25 10:10) Odpowiedz 00

    Pani Solska,co parę lat słyszymy ,że np.jajka zdrowe albo niezdrowe,to samo masło ...kto będzie ustalał co jest zdrowe a co nie i komu koncerny będą miały
    płacić za ustalenie ? to jest chory pomysł może dlatego rodzi się w Pani głowie ,bo cały nasz system podatkowy jest chory i coraz fikuśniejsze pomysły mają rządzący,ale żeby dziennikarze też zachorowali na tę chorobę?

  • fS(2014-01-19 01:46) Odpowiedz 00

    do bebe
    Palący papierosy płacą taką akcyzę za każdą paczkę, że nawet przeszczep płuc powinni mieć za darmo za taką kasę.
    Solska nie wie, że najdroższymi w leczeniu są, według badań, dbający o dietę mężczyźni uprawiający sport 9swoista "konserwacja zabytków"). Żyją najdłużej, wiec z racji długości swojego życia najwiecej kosztują, bo choroby, jak to choroby mają zwyczaj zbierać sie towarzysko i w grupie gdy się przekracza siątki.
    Sam nie palę i jestem wegetarianinem, ale jeszcze nie dostałem ********** żeby innych zmuszać do tego czego nie chcą. Tylko edukowanie od poziomu przedszkola może poprawić sytuację.
    N o i to, o czym pisali niektórzy przedmówcy - problem jest w obrocie złą żywnoscią, a nie w jej spożywaniu.

  • Tak toćno tawariszcz Solska !(2014-02-04 12:45) Odpowiedz 00

    I ruki pa szwam.

  • Helena(2014-01-29 11:24) Odpowiedz 00

    Taki podatek byłby mocnym zastrzykiem dla polskiego budżetu, bo sklepy oferują nam głównie żywność śmieciową. Na zdrowszą żywność mogą pozwolić sobie tylko bogaci. Proponuję, aby pomysłodawczyni tego projektu odżywiała się zdrowo z minimalną pensję krajową. Niektórym z dobrobytu poprzewracało się już w głowie.

  • Johann(2014-03-05 13:26) Odpowiedz 00

    Socjalistyczno-unijna aberracja. Jeśli nawet jakiś podatek miałby być wprowadzony, to raczej dla producentów tego świństwa. Zarabiają sporo: przeliczcie ile kosztuje 1kg ziemniaków w postaci czipsów w stosunku do jego surowej postaci. Nie ma jednak przymusu kupowania i jedzenia, obywatel ma wolny wybór i nie trzeba go "wychowywać" podatkami. Poza tym stawiam dolary przeciw orzechom, że na stu zapytanych na ulicy ludzi może jedna osoba odpowiedziałaby prawidłowo, czym różnią się nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe, i czym w ogóle są w sensie chemicznym. Jest kilka teorii, wedle których właśnie kwasy nasycone są najwartościowszym źródłem energii. Podobne propagandowe zamulenie umysłów dotyczy "strasznego" cholesterolu.

  • Johann(2014-03-05 16:09) Odpowiedz 00

    Wykropkowano ważne dla całości, żartobliwe nieco słowo ********* No dobrze: jeśli teraz też będzie wykropkowane, to, drodzy Czytelnicy, chodziło mi o pożeracza odchodów.
    Cieszę się, że trafiłem na tak czuły kulturalnie portal. To, co czytuję na innych polskich forach, kwalifikowałoby rasistowskich, wulgarnych, ksenofobicznych, prymitywnych "dyskutantów" do więzienia (w RFN, ale my tu nijakich wolności obywatelskich nie mamy).
    Proszę o wyrozumiałość. Pozdrowienia.

  • bebe(2013-11-22 14:24) Odpowiedz 00

    To jest bardzo dobry pomysł - nie rozumiem oburzenia w komentarzach. Nie chrzańcie, że ludzi nie stać na kupowanie zdrowej żywności. Tu nie chodzi o żadne kupowanie żywności "eko", tylko o to, żeby nie kupować ton chipsów, cheeseburgerów, batonów, białych buł, smalcu i boczku - a wy już oczywiście uderzacie w ton, że zdrowa żywność jest droga. Zwykły ciemny chleb, kasza, warzywa, owoce, nabiał, kawałek kurczaka- to nie są żadne udziwnione produkty na które nie stać Polaków, tylko podstawowe produkty spożywcze kupowane przez wszystkich - czy to bogatych czy biednych. Wystarczy do tych podstawowych produktów spożywczych nie dodawać ton megaprztworzonych ozdobników i ma się zdrową dietę. Więc skąd to oburzenie - pomysł jest bardzo dobry. Ja np. nie rozumiem z jakiej racji mam ponosić koszty leczenia osoby, która zrujnowała sobie zdrowie całkowicie dobrowolnie i na własne życzenie, obżerając się bez pojęcia czy paląc paczkę papierosów dziennie. Kosztem leczenia takiej osoby jest m.in. to, że ja - osoba dbająca o siebie i żyjąca zdrowo - kiedy mam jakiś problem zdrowotny muszę odstać swoje w kilometrowych kolejkach a potem zapisać się na zabieg np. za 2 lata - wszystko przez to, że szpitale i przychodnie są pełne ludzi którzy swoją głupotą zrujnowali sobie zdrowie.

  • Johann(2014-03-05 19:13) Odpowiedz 00

    Jednak nawet w usprawiedliwieniu wykropkowano - niebywałe! Jestem wiernym czytelnikiem "Polityki" od czterdziestu lat i nawet u takich Mistrzów, jak Pan Passent czy Pan Stomma, czytywałem, tak jak u mnie uzasadnione stylistycznie, dużo "grubsze" słowa, bo po prostu bywają czasem najcelniejsze. A przecież chodziło mi tylko o to, żebyśmy nie uprawiali wymuszanej przez tzw. dietetyków i koncerny żywieniowe koprofagii. W tych okolicznościach jednak straciłem ochotę do dalszego pisania. Redakcji życzę niezłomności w cnocie, a uczestnikom dyskusji smacznego.

  • ewelina(2014-04-14 15:20) Odpowiedz 00

    W pierwszej kolejności należy nałożyć gigantyczny podatek na producentów NIEZDROWEJ ŻYWOŚCI, podatek dla kupującego, absurdalny pomysł. przy dzisiejszych niskich emeryturach mimo długiego stażu pracy,żenująco niskich renatch oraz wielkim bezrobociu, podatek od żywności dużo tańszej niż ta zdrowa, (tańsza dostępna jest dla ludzi biednych) doprowadzi do tego, że ci którzy nie będą mogli kupić tej niby lepszej, a napewno droższej żywności będą niedożywieni i głodi. BRAWO.

  • obywatel(2014-03-12 05:44) Odpowiedz 00

    Myśłałem ,ze Pani redaktor jest mądrzejsza ! A moze Ona całkowicie sie wyalienowała z rzeczywistosci ? .Przecież wiekszość obywateli je niezdrową zywność , z wiadomo jakich powodów . Jest po prostu tania ! A jak jest tania , to zazwyczaj jest wiadomo jak wytwarzana itd. Z kg miesa robi sie 4 kg szynki ! O tym ćwierkał juz dawno sp. Andrzej Lepper !

  • Maria(2014-09-23 15:51) Odpowiedz 00

    Toż to jakaś bzdura - ci, którzy prowadzą niezdrowy tryb życia, szybciej umierają - oszczędność ZUS duża!!! Za leczenie i tak się dodatkowo płaci i tylko super dyletant może myśleć inaczej. Co do rzekomo zdrowej żywności : Ojciec całe życie jadł tłusto i słodko - wykończyła Go pani dietetyk, która po wypadku w szpitalu zaczęła go karmić filetami i jogurtem. Poza tym co to znaczy zdrowa żywność??? Skąd mądrzy tego świata wiedzą np.ile ołowiu zawiera zdrowa marchewka, skąd wiedzą, jak robi się zdrowy rzekomo jogurt itp. Totalna ignorancja autora artykułu !! A palacze za leczenie dodatkowo płacą kupę pieniędzy, kupując papierosy! I z tych pieniędzy korzystają WSZYSCY szanowna autorka artykułu również!!! Szczerze mam dość takiej WOLNOŚCI, gdzie każdy mi mówi, co mam robić, co jeść i pić, jak myśleć i w imię dobroci dla ludzi niszczy mi zdrowie dodatkowo mnie stresując!!! Karmienie mnie ciągłymi negatywnymi informacjami niszczy jedyny układ, który się nie regeneruje - układ nerwowy. To MOJE życie i MOJE zdrowie i jeśli nie krzywdzę nikogo, nie życzę sobie, aby ktoś w nie ingerował!!!

  • Maria(2014-09-23 16:08) Odpowiedz 00

    Przepraszam, ale jestem tak wściekła, że muszę dodać drugi komentarz. Cały czas słyszę, jak to wydłuża się życie - podobno średnia??? to 83 lata - tak liczą emeryturę, która przez to jest dużo mniejsza!!! A tu słyszę o niezdrowym trybie życia!!! Może tak trochę spójności w wywodach - jako ludzkość jesteśmy zdrowi, czy chorzy? I jeszcze jedno - 80-ciolatki to ludzie, którzy żyli w NIEZDROWYM ustroju pod nazwą socjalizm. Wtedy paliła większość i to wszędzie !!! Czyżby więc papierosy tak strasznie wyniszczały ludzkość??? W tym akurat temacie jestem ekspertem życiowym palę już 42 lata po 3 paczki dziennie, budżet Państwa zarobił na mnie masę pieniędzy i nigdy jeszcze nie byłam u lekarza /oprócz pełnopłatnego stomatologa/, a dwoje moich dzieci to też osoby zdrowe. Może więc oddać mi składki zdrowotne? A może moje pieniądze z zapłaconej akcyzy powinny wspierać mnie, a nie całe społeczeństwo?

  • ja(2014-04-23 18:11) Odpowiedz 00

    no nareszcie super pomysł ! palisz pijesz jesteś otyły i leniwy płacisz więcej a nie wszyscy na niedorobieńców się składamy

  • 123(2013-11-25 14:03) Odpowiedz 00

    Wreszcie jakiś mądry pomysł. Brawa dla pani Solskiej!

  • Bardzo dobry pomysł(2013-11-09 23:01) Odpowiedz 00

    Bardzo dobry pomysł. Pieniędzy na słuzbę zdrowia zawsze będzie za mało jakiekolwiek by one były. Zdrowie czy choroba w nie jest ślepym losem lecz konsekwencją wcześniejszych wyborów w przeważającej wiekszości przypadków. Jeśli jednostka zdrowo żyje społeczeństwo zyskuje. Jestem jak najbardziej za. Wzrosną szanse zdrowej żywności i stanie sie ona tańsza. Dodatkowo wzrośnie świadomość i odpowiedzialność za siebie. Więcej takich pomysłów. Mam tylko duże wątpliwości co do możliwości ich wprowadzenia w zycie. Juz firmy farmaceutyczne i chemiczne, a i lobby lekarskie zadbają o to aby do takich zmian nie doszło. Niech głupi narodek żre jak najwięcej chemii a my ich potem taką samą chemią będziemy leczyć. To newysychające źródło kasy, a głupota ludzka nie zna granic. Gdyby żywność była zdrowa, to koncerny farmaceutyczne , chemiczne i cała tzw." służba zdrowia" dużo gorzej by przedła. Wole wydać duzo wiecej na zdrową żywnosć niż na lekarzy i leki. Jeśli ktoś nie widzi tu zależności to...

  • koneser(2013-09-24 10:50) Odpowiedz 00

    Bardzo słusznie, szczególnie zalecam podatek od soli drogowej i mączki mięsnej produkowanej z padliny, mniam smacznego!

  • Michał W.(2013-09-19 14:34) Odpowiedz 00

    Cały problem polega na tym, że w systemie PUZ (powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych), opartym o zasady subsydiarności i solidarności społecznej, nie można różnicować odpowiedzialności finansowej ubezpieczonych ze względu na wiek, stan zdrowia czy nawyki- to są bowiem cechy systemów kapitałowych, ubezpieczeń indywidualnych. Nawet w krajach o takich bardziej "rynkowych" systemach, prywatni ubezpieczyciele nie mogą zupełnie do woli "szaleć" (w obawie przed zjawiskiem tzw. "spijania smietanki"). Powstaje też pytanie- co opodatkować czy "oskładkować" dodatkowo? Palenie tytoniu, chipsy? Słodycze, w obawie przed cukrzycą? Może sporty ekstremalne albo sport w ogóle (z jednej strony zdrowy styl życia, z drugiej- ryzyko urazu)? Albo picie alkoholu? Lista szkodliwych zdrowotnie zachowań czy produktów jest długa, a większość z nich jest, delikatnie mówiąc, kontrowersyjna (vide- sport).
    I jak technicznie to zrobić? płacić ma bezpośrednio konsument, w postaci wyższej składki na ubezpieczenie zdrowotne, czy może do ceny "ryzykownych" produktów i dóbr doliczyć podatek? Oba rozwiązania mają wadę- dlaczego ktoś, kto chipsy, BigMac'a czy pączki je np. raz w miesiącu, co statystycznie i realnie na stan jego zdrowia nie ma żadnego wpływu, ma płacić za nie więcej?

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama