Każdy z sześciu instrumentów aktywizacji bezrobotnych stosowany przez powiatowe urzędy pracy (PUP) okazał się w zeszłym roku skuteczniejszy niż rok wcześniej. Tak wynika z najnowszych danych resortu rodziny. Te najbardziej pomocne były jednocześnie najdroższe. Na koszty pośredniaki muszą uważać, bo od tego, czy doprowadzenie jak największej liczby bezrobotnych do zatrudnienia odbywa się w oszczędny sposób, zależy, czy uzyskają dodatkowe środki z Funduszu Pracy na nagrody dla pracowników.

Odroczone skutki

Co do zasady Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (MRPiPS) bada efektywność w stosunku do szkoleń, staży, prac interwencyjnych, robót publicznych, a także wsparcia w formie refundacji kosztów wyposażenia stanowisk pracy oraz udzielania jednorazowych środków na podjęcie działalności gospodarczej (dotacje na własny biznes). Dla każdego z nich ustalane są dwa wskaźniki skuteczności. Pierwszy to efektywność zatrudnieniowa. Pokazuje ona, jaki odsetek bezrobotnych, dzięki zastosowaniu jednego ze wspomnianych instrumentów, znalazł zatrudnienie. Jego wartość oblicza się, dzieląc liczbę osób, które były w danym roku zatrudnione, przez okres minimum 30 dni w ciągu trzech miesięcy, jakie upłynęły od zakończenia udziału w konkretnym instrumencie aktywizacji, przez liczbę osób, wobec których został zastosowany. I okazuje się, że w 2017 r. najwyższy poziom efektywności zatrudnieniowej miały dotacje na własny biznes. Wyniósł on 94,63 proc. (w 2016 r. było to 93,79 proc.). Kolejne miejsca zajęły roboty publiczne oraz refundacja wyposażenia stanowisk pracy, dla których wskaźnik wyniósł odpowiednio 89,46 proc. oraz 85,69 proc. (rok wcześniej było to 86,10 proc. oraz 82,66 proc.).

– Wysokiej skuteczności dotacji sprzyja zwłaszcza wymóg prowadzenia własnej firmy przez minimum 12 miesięcy, bo niedotrzymanie tego warunku grozi koniecznością zwrotu pieniędzy. Dlatego część osób, nawet jeśli ich pomysł na biznes nie okazał się strzałem w dziesiątkę, zaciska zęby i nie decyduje się na rezygnację z działalności przed upłynięciem tego terminu – mówi Tomasz Zawiszewski, dyrektor PUP w Bydgoszczy.

Podobnie jest z refundacją wyposażenia stanowiska pracy – aby pracodawca mógł z niej skorzystać, musi zobowiązać się do zatrudnienia bezrobotnego, dla którego zostało ono utworzone. Inaczej będzie musiał pieniądze oddać.

Najniższą efektywność zatrudnieniową w 2017 r. miały szkolenia. Wskaźnik wyniósł niewiele ponad 60 proc., chociaż i tak nastąpił wzrost w porównaniu z 2016 r., kiedy było to 52,53 proc.

– Ukończenie szkolenia pozwala bezrobotnemu podnieść lub zdobyć nowe kwalifikacje, ale nie zawsze przekłada się bezpośrednio na znalezienie zatrudnienia – wskazuje Barbara Gil, dyrektor PUP w Chełmie.

WALKA Z BEZROBOCIEM

WALKA Z BEZROBOCIEM

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Grażyna Laurowska, dyrektor PUP w Legnicy, dodaje, że często sam kurs nie wystarcza, bo do podjęcia zatrudnienia w danym zawodzie, np. jako kierowca ciężarówki, konieczne jest zdanie egzaminu. Tyle że nie zawsze osoba przystępuje do niego w trzymiesięcznym okresie po zakończeniu szkolenia, który jest uwzględniany do badania efektywności zatrudnieniowej. Zdarza się więc, że finalnie szkolenie było skuteczne – bezrobotny znalazł pracę, ale nastąpiło to po upływie tego terminu.

Drugim po szkoleniach instrumentem z najniższym poziomem skuteczności w doprowadzaniu do zatrudnienia są staże, dla których wskaźnik wyniósł prawie 82 proc.

– Ten wynik jest całkiem niezły, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że często korzystają z nich instytucje administracji publicznej, które ze względu na obowiązujące je przepisy nie mogą potem zagwarantować ich uczestnikom etatu, bo muszą ogłaszać konkursy na wolne stanowiska – podkreśla Barbara Gil.

Uwaga na koszty

Drugim obliczanym dla instrumentów wsparcia wskaźnikiem jest efektywność kosztowa. Pokazuje, ile trzeba wydać pieniędzy, aby bezrobotny znalazł pracę. Dane resortu rodziny potwierdzają, że najdroższe są te formy, które miały największą skuteczność zatrudnieniową: dotacja na własny biznes oraz refundacja wyposażenia stanowisk pracy. Ich efektywność kosztowa w 2017 r. wynosiła 19,7 tys. zł oraz 17,8 tys. zł. Najtańsze w stosowaniu są szkolenia, dla których wspomniany wskaźnik sięgał 5 tys. zł, oraz prace interwencyjne – 6,9 tys. zł.

– Na wysoki koszt stosowania dotacji i refundacji wpływa dostępna w ramach tych instrumentów kwota wsparcia. W porównaniu z pozostałymi instrumentami jest wysoka, bo wynosi do sześciokrotności przeciętnego wynagrodzenia – tłumaczy Tomasz Zawiszewski.

Grażyna Laurowska dodaje, że refundacja, choć stanowi duży wydatek, to z punktu widzenia bezrobotnego jest bardzo korzystna, bo dzięki niej zyskuje on zatrudnienie na etacie przez minimum dwa lata (do takiego okresu utrzymania go w pracy zobowiązuje się pracodawca).

Niemniej urzędy pracy muszą zwracać uwagę na koszty. Zgodnie z przepisami ustawy z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1265 ze zm.) jest bowiem tak, że szansę na pieniądze z FP na nagrody dla pracowników mają te pośredniaki, które mają wyższy od średniej dla całego kraju wskaźnik efektywności zatrudnieniowej, ale za to niższy od przeciętnej poziom efektywności kosztowej.