Zgodnie z art. 67 ust. 2 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 1782 ze zm.) w tej formacji może działać tylko jeden związek zawodowy (bez prawa do strajku). Wkrótce może się to jednak zmienić. W projekcie ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw, który pojawił się w wykazie prac legislacyjnych rządu (UD236), czytamy, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce przyjąć „rozwiązania dopuszczające możliwość funkcjonowania w policji związków zawodowych, bez ograniczeń związanych z dopuszczalnością działalności związkowej tylko do jednego związku”.

Resort tłumaczy, że przyjęcie takiego rozwiązania, funkcjonującego obecnie u strażaków, „pozwoli w pełni zrealizować zasadę wolności zrzeszania się” i tym samym może zapobiec ewentualnym zarzutom co do „preferowania jednych związków i tym samym dyskryminowania innych”.

Jak za Kiszczaka

Okazuje się, że nie jest to pomysł nowy. – Zwolennikiem takiego rozwiązania był gen. Czesław Kiszczak. Prace nad stworzeniem prorządowego związku były już zaawansowane. Nie został powołany do życia tylko dlatego, że gen. Kiszczak został odwołany ze stanowiska – przypomina prof. Jan Widacki, współautor obowiązującej dzisiaj ustawy o Policji. To właśnie w niej znajduje się przepis będący solą w oku dla resortu.

– W takiej instytucji jak policja nie może działać więcej niż jeden związek, bowiem jego uprawnienia są ograniczone. Trudno sobie wyobrazić np. sytuację, że policjanci strajkują, a złodzieje w tym czasie rabują – tłumaczy prof. Widacki. – Aby związek zawodowy był partnerem w rozmowach z komendantem głównym lub ministrem spraw wewnętrznych, musi mieć autorytet, musi reprezentować interesy zawodowe policjantów. Jeśli będzie w tej formacji kilka różnych związków, to minister lub komendant może je bardzo łatwo skonfliktować lub przeciągnąć jeden z nich na swoją stronę – dodaje prof. Widacki.

Związkowcy nie mają wątpliwości, że proponowane zmiany nie przyniosą niczego dobrego. – MSWiA chce nas osłabić, gdyż w wielu sprawach mamy inne zdanie niż strona rządowa. I właśnie dlatego resort chce założyć w policji własny związek, który będzie działał w interesie rządzących – mówi DGP Rafał Jankowski, przewodniczący zarządu głównego Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Policjantów.

Policja w liczbach

Policja w liczbach

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Podkreśla, że nie ma nic przeciwko temu, by z inicjatywy samych funkcjonariuszy, oddolnie powstał nowy związek. – Tyle że nie słyszeliśmy o żadnej takiej inicjatywie. I to nigdzie w Polsce. Za to pod naszym adresem kierowane są zaskakujące argumenty, przedstawiane przez stronę rządową, że funkcjonariusze nie chcą już należeć do naszego związku, bo bronimy byłych esbeków. To nie jest prawda. Naszym zadaniem jest ochrona kolegów pozostających w służbie, którzy przeszli pozytywną weryfikację i działają dla dobra Polski – dodaje Rafał Jankowski.

Solidarność jest gotowa

Wiele wskazuje na to, że do stworzenia w policji własnej sekcji szykuje się już Solidarność. Pierwsze takie sygnały pojawiły się w maju 2016 r. Wówczas prezydium Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność” (KK nr 78/16) przy okazji dyskusji o Straży Ochrony Kolei zakwestionowało monopol jednego związku działającego w formacji mundurowej. A to dlatego, że „ustawowe narzucanie monopolu związkowego komitet uznaje za sprzeczne z zasadami wolności związkowej”. I od tego czasu ta opinia nie uległa zmianie. – Ograniczenie funkcjonariuszom policji możliwości zrzeszania się jest odebraniem konstytucyjnego prawa do swobody zrzeszania. To zaś oznacza, że w tym wypadku mamy do czynienia z ograniczeniem praw obywatelskich – tłumaczy Marek Lewandowski, rzecznik prasowy przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Co to oznacza dla policjantów? Dwa związki mogą mieć np. różne opinie na temat projektów rozporządzeń czy ustaw przygotowanych przez resort. A strona rządowa będzie mogła wybrać tę wygodną dla siebie.

To, że funkcjonowanie kilku związków jest korzystne dla rządu, widać chociażby na przykładzie nauczycieli. Piątkowy strajk był organizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego, ale bojkotowany przez NSZZ „Solidarność”, który twierdził, że protest organizowany na kilka dni przed ogłoszeniem przez rząd planów podwyżek dla tej grupy zawodowej jest bez sensu.

Będzie marchewka

Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że wprowadzenie możliwości stworzenia kilku organizacji związkowych zostało połączone ze zmianami zasad wypłacania policjantom chorobowego. Funkcjonariusze w okresie choroby lub osobistego sprawowania opieki nad chorym dzieckiem lub członkiem rodziny będą mieli prawo do 100 proc. uposażenia. Zasada ta będzie obowiązywała przy korzystaniu ze zwolnień lekarskich trwających łącznie nie dłużej niż 30 dni w roku kalendarzowym.

W ten sposób MSWiA chce zmienić ustawę z 24 stycznia 2014 r. nowelizującą m.in. ustawę o Policji (Dz.U. poz. 502). Zgodnie z tym aktem mundurowy przebywający na zwolnieniu lekarskim otrzymuje 80 proc. swojego uposażenia. Ta zmiana to wsłuchanie się w głosy związkowców, którzy alarmowali, że funkcjonariusze przychodzą do pracy chorzy albo wykorzystują urlopy wypoczynkowe, żeby się leczyć. W efekcie służbę pełnią zmęczeni funkcjonariusze, którzy nie korzystają z pełnej rekonwalescencji i przysługującego im konstytucyjnego prawa do odpoczynku. Autorzy projektu przekonują, że zaproponowane zmiany „wynikają z potrzeby zachowania profesjonalnego charakteru służby i jej efektywnego wymiaru”. – To efekt kija i marchewki. Jeśli policjanci zgodzą się na kilka związków, to dostaną pełne chorobowe – nie ma złudzeń Andrzej Szary, wiceprzewodniczący NSZZ Policjantów.