Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych przewiduje zryczałtowane koszty dojazdu do pracy. W wypadku, gdy pracownik ma jeden stosunek pracy i mieszka w miejscu, w którym znajduje się siedziba pracodawcy, to te zryczałtowane koszty nie mogą przekroczyć 1 335 złotych rocznie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Dominika Dragan-Berestecka, doradca podatkowy z Kancelarii Ożóg i Wspólnicy.

Dominika Dragan-Berestecka o rozliczeniu PIT

Te koszty (w stosunku miesięcznym) są odliczane przez pracodawcę przed odprowadzeniem zaliczki na podatek, bez względu na to, czy pracownik rzeczywiście tyle wydaje na dojazdy. Ustawa przewiduje cztery limity tych rozliczeń, w zależności od tego, z ilu miejsc pracownik czerpie dochody i czy pracuje w tej samej miejscowości, gdzie mieszka. Rocznie jest to od 1335 zł (jedno miejsce pracy, ta sama miejscowość) do 2502,56 zł (więcej niż jeden zakład pracy poza miejscem zamieszkania, o ile podatnik nie otrzymuje tzw. dodatku za rozłąkę).

– Może zdarzyć się tak, że pracownik dojeżdża do pracy pociągiem czy jakimś innym środkiem komunikacji, z wyjątkiem samochodu. Jeżeli koszty przekraczają tę zryczałtowaną kwotę określoną przez ustawodawcę, to może on te koszty odliczyć, ale tylko w sytuacji, gdy są one udokumentowane imiennymi biletami okresowymi – podsumowuje Dominika Dragan-Berestecka.

To oznacza, że można odliczyć wszystkie wydatki na bilety przewyższające ustawowe limity, ale nie można odliczyć kosztów dojazdu samochodem i biletów jednorazowych czy też biletów długookresowych, ale wystawionych na okaziciela. Do kosztów uzyskania przychodu nie zaliczają się też bilety lotnicze.