statystyki

4 ustawy o bezpieczeństwie finansowym: Na co mogą liczyć frankowicze i klienci "chwilówek"

autor: Grzegorz Osiecki24.06.2015, 11:26; Aktualizacja: 24.06.2015, 11:26
Izabela Leszczyna

Izabela Leszczynaźródło: Materiały Prasowe

Aby wzmocnić pozycję klienta, proponujemy w sprawach spornych mediacje, które byłyby nie tylko obligatoryjne, ale także wiążące. W takim przypadku instytucja oczywiście mogłaby odwołać się do sądu, ale to ona musiałaby udowodnić, że racje są po jej stronie - informuje Izabela Leszczyna, wiceminister finansów.

reklama


reklama


Za chwilę koniec kadencji, jakie ustawy dotyczące bezpieczeństwa klientów mają priorytet?

Tych ustaw jest wiele, bo właśnie teraz dobiega końca długi, często kilkuletni proces konsultacji i uzgodnień projektów ustaw regulujących rynek finansowy, na który po światowym kryzysie regulatorzy i nadzorujący patrzą ostrzej, bez taryfy ulgowej.Najbardziej zależy nam na czterech ustawach: o reklamacjach i rzeczniku finansowym, o działalności ubezpieczeniowej, o bankowym tytule egzekucyjnym i na ustawie prawo bankowe, która potocznie nazywana jest antylichwiarską. To ustawy, które muszą być uchwalone.

Muszą to jedno, ale czy zostaną?

Na pewno pierwsze, co zrobię, składając gratulacje nowej Marszałek Sejmu to poproszę ją, aby harmonogram prac parlamentu pozwolił zakończyć procedowanie tych projektów. Zawarte w nich rozwiązania zwiększą bezpieczeństwo klientów instytucji finansowych oraz ich depozytów. Więc jeśli będzie taka potrzeba, to jestem przekonana, że parlamentarzyści zgodzą się skrócić swoje wakacje. Zbliża się koniec kadencji, mamy zasadę dyskontynuacji, a skoro są projekty ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli, to mamy obowiązek je uchwalić. Taka jest rola posłów.

Które z tych rozwiązań, mogą służyć frankowiczom?

Mamy projekt poselski ustawy o reklamacjach i rzeczniku finansowym. Chcemy, by był on wyposażony w takie instrumenty jak brytyjski Financial Ombudsman, by mógł nakładać kary na instytucje finansowe i miał wobec nich silną pozycję. Aby wzmocnić pozycję klienta, proponujemy w sprawach spornych mediacje, które byłyby nie tylko obligatoryjne, ale także wiążące. W takim przypadku instytucja oczywiście mogłaby odwołać się do sądu, ale to ona musiałaby udowodnić, że racje są po jej stronie. To instytucje finansowe mają silniejszą pozycję niż klient i taka zasada jest sprawiedliwa. Ta ustawa to na pewno oferta dla frankowiczów.

Dla wszystkich?

Nie można wszystkich frankowiczów wrzucić do jednego worka. Są tacy, którzy doskonale wiedzieli o ryzyku walutowym i podejmowali rodzaj decyzji inwestycyjnej, na której można zarobić, ale można też stracić. Ci, którzy mieli dużą zdolność kredytową i mogli wybrać, czy chcą kredyt w złotówkach czy we frankach, nie są w dramatycznie innej sytuacji niż kredytobiorcy złotówkowi, którzy płacili wyższe marże i odsetki. Dlaczego mamy pomagać akurat jednym, a nie drugim, kredyt mieszkaniowy dla każdego jest znaczącym obciążeniem budżetu domowego. W bardzo złej sytuacji są natomiast ci kredytobiorcy, którzy mogli wziąć kredyt tylko we frankach, bo nie mieli zdolności kredytowej na złotówkowy. W mojej ocenie, każdy bank, który udzielał kredytów denominowanych/indeksowanych we franku szwajcarskim takim kredytobiorcom, powinien współodpowiadać za te ryzykowne decyzje i ponosić ich koszty.

A w czym pomoże rzecznik?

On może przeanalizować każdą decyzję, może wrócić do kryteriów jej przyznania, zbadać zdolność kredytową klienta banku w momencie udzielania kredytu. Tak należy działać, badając każdą sytuację indywidulanie, a nie wprowadzając specustawy. A już ktoś, kto obiecuje przewalutowanie kredytu po kursie z dnia podpisania umowy, jest nieodpowiedzialny i obiecuje gruszki na wierzbie.Poza tym to byłoby rozwiązanie krzywdzące dla tych osób, które płaciły droższe raty w złotówkach albo w ogóle nie kupiły mieszkania na kredyt, obawiając się zbytniego ryzyka.

A co z ustawą antylichwiarską?

To ustawa, która reguluje rynek firm pożyczkowych. Wzmacniamy kompetencje KNF, która będzie mogła prowadzić postępowania wyjaśniające wobec tych firm, jednocześnie ograniczamy całkowity koszt kredytu konsumenckiego. Dziś mamy maksymalny wymiar kosztów odsetkowych kredytu, ale te regulacje są "obchodzone" przez różne opłaty dodatkowe. Ustawa wprowadzana limity na koszty odsetkowe i pozaodsetkowe. Prace nad nią trwały długo, bo są różne modele biznesowe w tej branży i trudno było je pogodzić, tzn. wprowadzić ograniczenia w faktycznych kosztach kredytu chroniące klientów, ale nie zlikwidować tego rodzaju działalności w ogóle, bo to nie tylko miejsca pracy, ale także często jedyna szansa na kredyt dla osób, które w banku go nie dostaną. To, co także ważne w tej ustawie, to podwyższenie sankcji karnych za prowadzenie działalności bankowej bez zezwolenia.

Czy jeśli ta ustawa wejdzie w życie to sytuacje takie, z jakimi mieliśmy do czynienia przy okazji masowych oszustw Finroyal czy Amber Gold, które ogłaszały się w całej Polsce już by się nie powtórzyły?

Wydaje się, że to będzie niemożliwe, bo inne, szersze uprawnienia będzie miała Komisja Nadzoru Finansowego. Oczywiście, jeśli chodzi o pomysłowość przestępców to cały świat goni króliczka, więc niezwykle ważna jest tu ostrożność klientów. Dlatego też tak duże znaczenie przywiązujemy do edukacji finansowej, ale nic nie zastąpi rozsądku, który powinien cechować każdą naszą decyzję finansową.

A jak się Pani odniesie do sugestii, że tzw. ustawa antylichwiarska jest pisana pod Providenta?

Mówiłam o tym już z mównicy sejmowej, takie stwierdzenia z ust posłów są niegodne i skierowałam sprawę do sejmowej komisji etyki. Pracowaliśmy dwa lata nad ustawą i to były prace całkowicie transparentne. Z Providentem spotkaliśmy się tylko raz w Sejmie zresztą na zaproszenie posła PiS Maksa Kraczkowskiego. Takie zarzuty to bzdura. W projekcie wprowadzamy zasadę, że jeśli jakaś czynność jest niezbędna do zawarcia umowy kredytu w danej firmie, to opłata za nią musi mieścić się w limicie. Pojawiły się głosy, że Provident tak prowadzi swój biznes, że wizyty domowe jego przedstawicieli, tylko pozornie są opcjonalne. Jeśli tak jest, to w trakcie prac nad ustawą w sejmie posłowie doprecyzują przepisy w taki sposób, aby nie pozwalały na nieuczciwe zachowania. Po to są prace nad ustawą w sejmie, żeby prawo było jak najlepsze, a mówienie o pisaniu ustawy pod jakąś firmę to po prostu pomówienie.

A dwie pozostałe ustawy?

Celem zmian prawa ubezpieczeniowego jest wzmocnienie ochrony klientów. Nie może być powtórki z polisolokat, a ich posiadacze powinni mieć możliwość rozwiązania umowy w uczciwy sposób. Ustawa zobowiązuje zakłady ubezpieczeniowe do zrobienia analizy potrzeb klienta, bo każdy z nich jest inny, dlatego ubezpieczyciel powinien zbadać jego sytuację i na dwóch kartkach opisać proponowany mu produkt, przede wszystkim, ile zapłaci, co może zyskać, ale też ile stracić. Dopiero potem będzie można podpisać umowę. Po otrzymaniu pierwszej informacji o wynikach inwestycyjnych (zwykle po roku)klient będzie mógł rozwiązać umowę, nie ponosząc strat wyższych niż 4% wpłaconych składek. Priorytetem dla Platformy Obywatelskiej jest także zmiana przepisów dotyczących bankowego tytułu egzekucyjnego. Posłowie opozycji myślą, że jak usuną bankowy tytuł egzekucyjny z ustawy, to banki z niego zrezygnują, gdy tymczasem tytuł, na mocy art. 777 Kpc zostanie, a różnica będzie tylko w cenie dla klienta, będzie on znacząco droższy dla kredytobiorcy. Już dzisiaj banki postępują tak, jakby bte nie było: wymagają jako warunku zawarcia kredytu oświadczenia w postaci aktu notarialnego o dobrowolnym poddaniu się egzekucji bankowej. Czyli bank i tak ma tytuł egzekucyjny, a przy okazji zarobi notariusz. Rząd proponuje, aby bank - zanim sięgnie po bte - musiał podjąć z klientem dialog, zaproponować restrukturyzację zadłużenia, np. terminowe zawieszenie rat, dłuższy okres spłaty. W ostateczności, gdy nie będzie szansy na spłatę kredytu, klient będzie mógł sprzedać swoją nieruchomość i dopiero rozliczyć się z bankiem. Te wszystkie rozwiązania mają prokonsumencki charakter i zdecydowanie poprawią pozycję klienta na rynku usług finansowych.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło: gazetaprawna.pl

Polecane

reklama

  • Leszek(2015-06-25 09:04) Odpowiedz 00

    Banki chcą w dłuższej perspektywie wywłaszczyć Polaków!!! To była zmowa międzybankowa i zamach na Polskę!!!
    Kto tego nie widzi jest nieukiem albo sprzedawczykiem!!!

  • DD(2015-06-24 12:03) Odpowiedz 00

    Te ustawy i tak PO nie pomogą - WAS CZAS JUŻ MINĄŁ -CZAS NA ZMIANY.

  • frank(2015-06-26 14:29) Odpowiedz 00

    co na ten temat mają do powiedzenia politycy: AFERA FRANKOWA: Kredyty we frankach to nie wewnętrzna sprawa Polski, lecz kwestia wiarygodności Unii Europejskiej!
    Problem kredytów hipotecznych indeksowanych do franka szwajcarskiego należy postawić na forum międzynarodowym, gdyż swą skalą daleko wykracza za granicę Polski.
    Koalicyjny rząd PO-PSL uporczywie nie wprowadza do prawa krajowego dyrektyw UE, które przybliżyłyby rozwiązanie problemu frankowiczów. Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi (Patrz Referencje, Ref. 3,4) mówi wprost: „… problemy dotyczyły kredytów denominowanych w walucie obcej, które konsumenci zaciągnęli w danej walucie, aby skorzystać z oferowanej stopy oprocentowania, nie posiadając jednak odpowiednich informacji na temat związanego z tym ryzyka kursowego lub nie rozumiejąc dostatecznie takiego ryzyka”, co wskazuje na winę banków jako strony profesjonalnej umów ze swoimi klientami.
    W zeszłym tygodniu KE ultymatywnie nakazała w ciągu dwu miesięcy wprowadzenie do polskiego prawa zapisów Dyrektywy UE o naprawie oraz restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków (Ref. 6), która w sposób jasny wskazuje, że w przypadku złej sytuacji finansowej banku, wymagającego naprawy, jej koszt ponoszą najpierw udziałowcy, a następnie wierzyciele (którzy w przypadku polskiego sektora bankowego często są równocześnie udziałowcami).
    Dyrektywa zabrania udzielania bankom pomocy publicznej! Nadto koalicja PO-PSL, zamiast czym prędzej stanąć po stronie frankowiczów przeciw zagranicznym bankom i zgodnie z interesem Polski ‒ przeciwnie, bierze stronę banków, przedstawiając szkodliwe i wrogie frankowiczom „stanowisko RP” (Ref. 3) do Trybunał Sprawiedliwości UE. Podpowiada w nim sposoby obejścia prawa obowiązującego kraje UE (Ref. 1, 2). Jeśliby trybunał uznał „kredyty” hipoteczne indeksowane do obcych walut jako toksyczne instrumenty finansowe, UE, zgodnie z intencją wnioskodawcy (węgierski sąd), to według rządu PO-PSL powinien ustanowić wyjątek, gdyby prawo krajowe (polskie) stanowiło inaczej…
    Sytuacja się powtarza, bo w 2008 i 2009 PO i PSL zwlekało także z zapisem dyrektywy MiFID, która ochroniłaby przedsiębiorców przed opresją opcji walutowych oraz stratami z nimi związanymi, które sięgnęły kilkudziesięciu miliardów złotych. Wygląda na to, że mamy więc do czynienia ze swoistą recydywą „zblatowania z banksterami”.
    Należy też zastanowić się nad intencją rządu i urzędującego prezydenta – w świetle faktów widać, że Polska pozostała samotną wyspą bezprawia, wydaną na nieskrępowany rabunek i działania banksterów.
    Na krajowym podwórku, ZBP w zeszłym tygodniu ponowił propozycje „pomocy” frankowiczom na koszt Skarbu Państwa, co nie spotkało się z ripostą czy komentarzem KNF. Natomiast ekonomiści i analitycy, nawet ci związani z sektorem bankowym, wyśmiewają projekty ZBP (fundusze „pomocy” kredytobiorcom i frankowiczom) jako w oczywisty sposób dobre wyłącznie dla… banków i ZBP (przykład: Ref. 3). Gra na czas trwa w najlepsze, gdy frankowicze banksterski haracz nadal płacą.

  • joas(2015-06-24 16:23) Odpowiedz 00

    A ty przekupna damo, Boga się nie boisz

  • Jagoda(2015-06-24 17:08) Odpowiedz 00

    Przecież to, co ta kobieta mówi, tak naprawdę uderza w nas- kredytobiorców ! Nie mogli nic uchwalić przez 8 lat, a teraz przerwą nawet swoje wakacje ?! No tak, zostaną wezwani , żeby po nocach uchwalić bijące w nas ustawy ! mediacje? Jakie mediacje ze złodziejami ???!!! Pożyczyłam 300 tys. złotych, a na koncie kredytu pokazuje, że wartość udzielonego kredytu to ponad 600 tys .! A ona tu o ustawie antylichwiarskiej wyjeżdżą ? Przecież to jest dopiero lichwa- nie dość , że mam do oddania 2 razy więcej , niż wypłacił bank, to jeszcze od tej wyższej kwoty liczą odsetki, ubezpieczenia itp. Znów chcą nas zrobić w balona i uprawomocnić złodziejstwo banków. Ale czego można się spodziewać po banksterskiej PO !!!

  • nie wierzę PO(2015-06-25 20:30) Odpowiedz 00

    POINFORMUJĘ CIE O TYM CO SIĘ STAŁO W ISLANDII BO MEDIA O TYM MILCZĄ
    Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery
    zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję
    podał się w komplecie do dymisji!...
    rozwiń całość Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali
    jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki
    w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego
    w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób.
    To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.
    Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione?
    Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało,
    gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii?
    Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku
    w Islandii, Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje
    ogłoszone bankructwo kraju.
    Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde
    oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory.
    Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę,
    która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków)
    wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat
    ze stopą procentową 5,5 procent.
    W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.
    Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum
    w powyższej sprawie.
    Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę
    i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada
    się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia
    mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu.
    Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio
    wcześniej uciekli z Islandii.
    W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję
    uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji".
    W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522,
    którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u 2033 - poza nieposiadaniem żadnej
    książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób)
    . Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem
    i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty".
    Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu?
    Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym?
    Oczywiście - NIE!
    W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej
    i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego,
    co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę"
    przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno
    informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji.
    Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym
    innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania,
    jeśli zajdzie taka potrzeba.
    kopiuj wklej gdzie się da ! niech ludzie się dowiedzą !

  • GNB(2015-06-24 18:34) Odpowiedz 00

    Czytam, czytam i jeszcze raz czytam , czyżby kończy się ZŁODZIEJSKIE ELDORADO . Ciężko będzie Banksterom przestawić się na uczciwą , rzetelną pracę ( ZBP ma zbiór etyki uczciwego bankowca, od lat nie obowiązuje). Wg. mnie macki bankserów są wszechobecne i coś ZMONTUJĄ , żeby w dalszym ciągu OKRADAĆ BEZKARNIE Polskie Rodziny . W GNB po prosiłem w 03/2015 o historię kredytu od 05/2011 do 05/2015 , aneks nr.2 i skorygowanie otrzymanej historii kredytu o oprocentowanie za wszystko bank żąda 710,00 PLN. WG. gdy bank był uczciwy to bez żadnego wezwania kredytobiorca powinien dostać bezpłatnie . W tym banku wszystko jest problemem , poza podpisaniem umowy o kredyt i inne. Po dramatycznych doświadczeniach od 2007 roku , opisuję SYSTEM PRZEMOCY stosowany przez GNB , który stosują bezkarnie do dnia dzisiejszego .

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama