statystyki

Wyrok sądu: Kredyt we frankach wart tyle, ile klient dostał w złotych

autor: Marek Chądzyński08.12.2014, 07:00; Aktualizacja: 12.12.2014, 14:57
waluty-frank szwajcarski

Roszczenie wyliczone przez bank na podstawie kursu z jego własnej tabeli kursowej nie istnieje – uznał Sąd Okręgowy w Szczecinieźródło: ShutterStock

To pierwszy wyrok w Polsce, który pokazał, jakie mogą być skutki stosowania przez banki klauzul niedozwolonych w umowach kredytów walutowych.

reklama


reklama


Roszczenie wyliczone przez bank na podstawie kursu z jego własnej tabeli kursowej nie istnieje – uznał Sąd Okręgowy w Szczecinie. I orzekł, że klienta nie obowiązują te zapisy z umowy, według których mBank dokonywał przewalutowania kredytu. Za niewiążący uznał paragraf, zgodnie z którym bank w ogóle ustalił kwotę zadłużenia we frankach (zgodnie z tym zapisem udzielano kredytu w złotych, które potem przeliczano na franki w dniu uruchomienia kredytu). Nieobowiązujące według sądu są też pozostałe zapisy, stwierdzające, że rata kredytu miała być spłacana w złotych, po uprzednim przeliczeniu raty frankowej.

Sędziowie powołali się na wyrok warszawskiego Sądu Apelacyjnego, który podtrzymał wyroki wcześniejszych instancji uznające za klauzule niedozwolone podobne zapisy znajdujące się we wzorcu umowy kredytowej mBanku. Technika przewalutowania, jaką stosował mBank, nie różniła się od powszechnie stosowanych na rynku. Do wyliczenia wielkości raty używano kursu sprzedaży franka z tabeli kursowej banku, z dnia spłaty raty, z konkretnie ustalonej godziny. Szczeciński sąd stwierdził, że taki mechanizm dawał bankowi możliwość uzyskania korzyści finansowych stanowiących dla kredytobiorcy dodatkowe koszty kredytu, których oszacowanie nie było możliwe. Zdaniem sądu kurs rynkowy franka tylko częściowo wpływał na ostateczny koszt kredytu, bo kurs z tabeli bankowej zawierał jeszcze marże arbitralnie ustalane przez bank.

– Przy tym, w przypadku operacji wykonywanych na podstawie niniejszej umowy, wymiany walutowe odbywały się jedynie „na papierze” dla celów księgowych, natomiast do faktycznego transferu wartości dewizowych w którąkolwiek stronę nie dochodziło. W efekcie różnica pomiędzy kursem zakupu danej waluty a kursem sprzedaży tej waluty przez bank, ustalanych wyłącznie przez pozwanego, stanowiła jego czysty dochód, zwiększający dodatkowo koszty kredytu dla klienta – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

W tej konkretnej sprawie kredytobiorcy chodziło o obalenie bankowego tytułu egzekucyjnego, w którym mBank żądał kwoty o blisko 150 tys. zł większej niż wartość wypłaconego kredytu, co wynikało głównie z różnic w kursie franka. Sąd, uznając paragrafy umowy o sposobie przewalutowania za niewiążące klienta, uznał, że roszczenie takie nie istnieje. A skoro przeliczanie wielkości rat odbywało się nieprawidłowo, nie ma w ogóle pewności, czy doszło do zaległości w spłacie, w terminie wskazywanym przez bank.

Według radcy prawnego, który reprezentował kredytobiorcę, wyrok jest przełomowy. Chodzi o zdanie z uzasadnienia, w którym sąd stwierdza, że na podstawie kodeksu cywilnego skłania się do uznania, że w miejsce niewiążących zapisów o przewalutowaniu nie należy wprowadzać w drodze analogii innych „instytucji prawnych”. Zdaniem Radosława Górskiego to w ogóle podważa możliwość przewalutowania tego kredytu.

Radca podkreśla, że sąd nie unieważnił całej umowy kredytowej, uznał jedynie, że niektóre jej zapisy nie obowiązują. Oznacza to, że nadal obie strony umowy muszą się stosować np. do paragrafów regulujących wielkość oprocentowania – czyli w tym przypadku ustalania go na podstawie trzymiesięcznego LIBOR-u i marży banku. Taka interpretacja jest korzystna dla klienta, bo normalny kredyt złotowy jest oprocentowany według wyższego WIBOR-u.

– Umowa kredytowa jest ważna, wynika z niej, że trzeba spłacać kredyt w ratach, ale nie wynika, że raty te mają być wyliczane według kursu franka. Czyli mój klient musi spłacać nominalną wartość kredytu wypłaconą w złotych w ratach oprocentowanych zgodnie z umową – twierdzi Górski. Spodziewa się on, że do sądów zacznie trafiać więcej pozwów ze strony posiadaczy kredytów frankowych.

Ale sprawa nie jest taka jednoznaczna, jak chciałby mecenas – bo sąd w uzasadnieniu wyraźnie podkreśla również, że nie rozstrzyga, jaką formułę wyliczania rat przyjąć w tym przypadku. – Z tego wyroku nie wynika, że klient ma spłacić jedynie kwotę otrzymaną w złotych. Sprawa dotyczyła tylko bankowego tytułu egzekucyjnego i możliwości egzekucji na jego podstawie – zaznacza sędzia Tomasz Szaj, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Ile ma więc do spłacenia klient mBanku? Według sędziego Szaja ustali to prawdopodobnie inny proces, jaki bank wytoczy kredytobiorcy. – Sąd, który być może będzie prowadził taką sprawę, będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, jaka kwota jest przedmiotem umowy kredytowej. Z całą pewnością punktem wyjścia będzie suma, którą klient otrzymał w złotych – dodaje sędzia.

Wyrok szczecińskiego sądu nie jest prawomocny. mBank zapowiada apelację i podkreśla, że w miejsce zapisów uznanych za niewiążące nie wprowadzono innych, które umożliwiłyby wyliczenie wielkości wierzytelności, a więc również sprawa wyliczania wielkości rat z tego powodu jest „problematyczna”.

Bankowcy, z którymi próbowaliśmy rozmawiać o sprawie, nie chcą jej oficjalnie komentować. Ale nieoficjalnie mówią, że sąd drugiej instancji musi znaleźć jakieś salomonowe wyjście, np. wskazać, że przewalutowania można dokonywać po kursie średnim NBP. Inaczej może dojść do chaosu, nad którym trudno byłoby zapanować. Zwracają przy tym uwagę, iż kredytobiorca skarżący mBank nie przekonał sądu do głównego argumentu, że udzielony mu kredyt nie jest kredytem, a czymś w rodzaju walutowego instrumentu pochodnego. To linia, jaką przyjmowali frankowi kredytobiorcy skarżący swoje banki w innych krajach – i wygrywali procesy. Wiosną 2013 r. sąd w Barcelonie unieważnił umowę kredytu hipotecznego we frankach, określając go jako instrument inwestycyjny o charakterze spekulacyjnym. Jeszcze dalej poszedł sąd w Zagrzebiu, który nakazał ośmiu bankom przewalutowanie kredytów frankowych po kursie z dnia zaciągnięcia tych kredytów.

Radosław Górski uważa, że w przypadku jego klienta obalenie jednej z głównych tez pozwu to paradoksalnie bardzo dobra wiadomość. – Gdyby sąd przyjął naszą argumentację i unieważnił umowę kredytu, to obie strony musiałyby się z niej natychmiast rozliczyć. A tak mój klient może spłacać zobowiązanie w ratach na bardzo korzystnych warunkach – twierdzi.

Teraz sądy będą musiały wskazać, w jaki sposób należy liczyć raty

Jak Viktor Orban pomagał węgierskim kredytobiorcom

Ulżenie kredytobiorcom, którzy wskutek spadku kursu forinta mieli problem ze spłacaniem kredytów hipotecznych zaciągniętych w walutach obcych, było jedną z głównych obietnic węgierskiego premiera Viktora Orbana przed marcowymi wyborami parlamentarnymi. Na Węgrzech ten problem był szczególnie poważny – kredyty w walutach obcych, głównie we frankach szwajcarskich, były przed wybuchem kryzysu nawet bardziej popularne niż w Polsce, a załamanie gospodarcze nad Balatonem było znacznie większe. Pomiędzy połową 2008 a końcem 2011 r. forint stracił prawie połowę na wartości – frank podrożał ze 143 forintów do prawie 260 forintów. W efekcie rata kredytu hipotecznego wzrosła średnio o połowę, a ok. 90 tys. kredytów (czyli ok. 20 proc. wszystkich zaciągniętych w walutach obcych) przestało być spłacanych. Pierwszą próbę rozwiązania problemu rząd Orbana podjął w 2011 r., gdy przeforsował ustawę pozwalającą kredytobiorcom spłacić kredyt po znacznie korzystniejszym kursie niż aktualny, ale warunkiem była jednorazowa spłata, wobec czego niewiele osób z tego skorzystało. Później sąd najwyższy orzekł, że kredyty walutowe są zgodne z prawem, a klient musi się liczyć z ryzykiem kursowym. To nie zniechęciło jednak Orbana – w lipcu parlament przyjął ustawę likwidującą spready walutowe i zakazującą bankom jednostronnego podwyższania oprocentowania i nakazującą zwrot klientom niesłusznie pobranych z tego tytułu środków. Jednocześnie rząd wprowadził przepisy praktycznie uniemożliwiające zaciąganie kredytów hipotecznych w walutach obcych. Na mocy porozumienia z bankami w lutym przyszłego roku wszystkie istniejące kredyty zostaną automatycznie przewalutowane na forintowe, ale po bieżącym kursie (z 7 listopada – 256,6 za franka, czyli o 60–80 proc. wyższym niż w momencie, gdy zaciągano większość kredytów), zaś banki zwrócą klientom wartość pobieranych spreadów i podwyższanego oprocentowania, co zmniejszy globalną wartość kredytów o blisko jedną czwartą. Dodatkowo bank centralny pożyczy kredytodawcom 9 mld euro na złagodzenie problemów z płynnością w efekcie przewalutowania.

OPINIA

Podejdźmy do tego z dystansem i spokojem

Sąd jedno musiał w tej sprawie stwierdzić: czy kwota wpisana w bankowym tytule egzekucyjnym jest prawidłowa, czy nie. I uznał, że nie jest właściwa. A jaka jest właściwa – tego już sąd nie ustalał, bo nie musiał tego robić. Natomiast pada tam jedno zdanie, z którego można wnioskować, że sąd daje delikatny sygnał, iż w jego ocenie układ powinien być taki: złotówki zostały wypłacone, więc to ta kwota powinna zostać oddana plus odsetki wyliczone według stopy LIBOR plus marża banku. Sąd stwierdza bowiem, że w tej sprawie skłania się do uznania, że odpowiedni przepis kodeksu cywilnego nie pozwala w miejsce niedozwolonych klauzul o metodach przewalutowania stosować w drodze analogii innych „instytucji prawnych”. Dla banków przyjęcie takiej interpretacji byłoby zabójcze. A z perspektywy konsumentów byłoby świetną wiadomością. Ten wyrok jest groźny dla banku i jest sygnałem ostrzegawczym, że to się może skończyć bardzo źle, gdyby sądy miały iść w kierunku sankcyjnym. To mogłoby się przekładać na standing finansowy banków, które udzielały takich kredytów. Kredyty walutowe to przecież aktywa banku – co by się stało, gdyby te aktywa trzeba było zmniejszyć o kilkadziesiąt procent? Nagle by się okazało, że zdrowy system bankowy w Polsce nie jest do końca zdrowy. Jasne jest, że banki będą argumentowały, że nikt o zdrowych zmysłach nie udzielał kredytów w złotych oprocentowanych według stopy LIBOR. Ale patrząc obiektywnie, z prawniczego punktu widzenia można powiedzieć, że to bank powinien ponieść konsekwencje tego, że stosował niedozwolone klauzule. Nie sądzę jednak, aby szczeciński wyrok spowodował jakąś lawinę. Do tego trzeba podejść z odpowiednim dystansem i spokojem. To jest przecież nieprawomocne orzeczenie.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • m-ka(2015-01-20 17:04) Odpowiedz 4813

    Nikt o zdrowych zmysłach nie brałby franków, gdyby wiedząc, ze ten wzrośnie podwójnie. Jak ktoś tu miał więcej zdrowego zmysłu to banki ze sztabem prawników, nie klient, który nie musi się na tym znać

    Pokaż odpowiedzi (4)
  • spłacam 12 lat i raty z mc na miesiąc większe(2015-01-21 11:39) Odpowiedz 466

    w jaki sposób BANIK stracił ??? co za głupoty dał kredyt we fr za 2,20 zł kilka lat temu jednak wypłacił w złotówkach tylko po kursie frank a teraz spłacamy nie po tamtym kursie ale po obecnym czyli 4,30 zł to jak do cholery bank traci ??? zyskuje ponad 100% to największe zyski Banku chyba w historii,Dale reasumując bank przez 12 lat spłaty odzyskał już to co pożyczył w zł bo franka dalej spłacamy płacąc w zł tylko po kursie takim jaki bank przeliczy bo zawsze wychodzi mi kurs w banku droższy niż jak kupuje fr. KIEDY NASZ RZAD WEŹMIE SIĘ ZA TO JAK W HISZPANI CZY NA WĘGRZECH ALBO W HORWACJI ,przecież banki nas zarzynają i to rzywcem

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • Lim12(2015-01-24 13:11) Odpowiedz 355

    est wielce prawdopodobne że wiele komentarzy nawołujących do szczucia przeciw pomocy dla frankowiczów jest robiona za pomocą wyspecjalizowanych firm marketingu internetowego, aby rozbijać próby domagania się sprawiedliwości lub przedstawienia swoich racji w zrozumiały sposób dla ogółu Polaków. Przewaga tych działań polega na tym że sami frankowicze nie są w stanie skutecznie się zorganizować i na ogół nie zabierają głosu w dyskusjach tego typu. Pomaga w tym naturalne każdemu człowiekowi poczucie winy za podjęcie błędnych decyzji. Dotąd w cichości swoich domów starali się sprostać podjętym zobowiązaniom, (patrz niska niespłacalność kredytów frankowych). W interesie banków jest zachować status qwo stąd najprawdopodobniej te działania zmierzające do zagłuszenia zdroworozsądkowych głosów, których i tak jak na lekarstwo. Nie odbyła się żadna rzetelna debata o korzyściach i zagrożeniach z zarówno dla systemu bankowego, gospodarki jak i całego społeczeństwa. Banki nie zrobią nic aby zmniejszyć swoje zyski, politycy nie zrobią nic co nie opłacało by im się przy zbijaniu politycznego kapitału, społeczeństwo nie zaakceptuje niczego dopóki nie zobaczy społecznych kosztów (kolejne wyjazdy za granicę, rozbicie rodzin, kolejny gwałtowny spadek cen domów/mieszkań, wzrost kosztów zasiłków, wzrost samobójstw, postępujący nieubłaganie spadek zaufania do państwa). Polak przed szkodą g...i, to wie każdy z znanego przysłowia.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Niejesteśmyfrajerami(2015-01-20 12:14) Odpowiedz 3316

    Banki, reklamując swoje produkty, nie działały w dobrej wierze i wprowadziły konsumentów w błąd.
    Polacy zapłacą za nieudolność Komisji Nadzoru Finansowego i rządu. Jedni i drudzy bronią interesów spekulacyjnych banków, które świadomie wciągnęły Polaków w pułapkę.
    Należy przyjąć, że kredyt w walucie obcej ma być spłacany zawsze po kursie z dnia zawarcia umowy. Słabsza strona umowy, a słabszą jest konsument, nie może brać na siebie całości ryzyka.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • Skaviator(2015-01-22 01:22) Odpowiedz 2714

    Rewelacja. Jest nadzieja, że bandyckie banki zostaną ukarane za swoją pazerność.
    Z artykuły wynika, że sprawa jest raczej kryminalna niż polityczna.
    Dlatego o kredytach bankowych powinni się wypowiadać prawnicy a nie politycy!
    W mediach niestety jeszcze nie słyszałem o podnoszonej przez prawników możliwości nielegalności umów bankowych frankowców. Natomiast Pan Belka twierdzi, że jeśli zbankrutuje 1000 rodzin to i tak będzie to mniejsza tragedia niż gdyby miał zbankrutować bank. Może i racja. Trzeba znaleźć jakiś kompromis korzystny dla wszystkich.

  • Kto dostał Kredyt we Frankach...Nie znam takiego(2015-01-25 21:02) Odpowiedz 227

    Nikt nie dostał Franków do reki...

    Za wyjątkiem Banków co skupiły je po 2 zł...by teraz gonic Nam po 5

  • qweq(2015-01-21 16:14) Odpowiedz 1911

    No i dokładnie o to chodzi!
    O rozsądek!

    Pożyczyłem pieniądze z banku, po potrzebowałem 750.000zł na dom, to jasne jest że oddaję 750.000zł (oczywiście plus odsetki których nie neguję).
    Umowa została spisana w oparciu o CHF, ale nie o kurs CHF, a o stopy procentowe i proponowaną przez bank marżę.
    Natomiast oczywiste jest że skoro spłacam kredyt wpłacając PLN, oraz bank na moje konto przelał PLN, to rozliczamy się w PLN!
    Nareszcie rozsądny wyrok sądu i wizja że wszystko się ureguluje.
    W końcu banki będą musiały przeliczyć raz jeszcze wszystko w złotówkach i rozliczyć kredyty bez naliczania opłat związanych z kursem i spreadem CHF!

    Dla mnie wiadomość roku!
    Upragnione zwycięstwo z oszustami nadchodzi!

  • B.A.(2015-01-21 18:04) Odpowiedz 1828

    A czy klienci banków, biorący kredyty we frankach, są tak mało inteligentni, że myśleli, że frank to przez 35 lat będzie na stałym poziomie? A co jakby wybuchła wojna i złotówka poszybowała by w dół wobec innych walut obcych, również szwajcarskiej? Przecież trzeba każdą opcję brać pod uwagę. Podpisywali umowy kredytowe, potwierdzając swoją świadomość ryzyka, jakie podejmują. Teraz może wszyscy kredytobiorcy powinni poprosić Państwo o pomoc, także ci złotówkowi i euro-wi...

  • Artur Gdansk(2015-01-30 09:34) Odpowiedz 143

    Przewalutowanie wedlug kursu z dnia podpisania kredytu ok, ale i korekta oprocentowania, wtedy oprocentowanie trzeba naliczyc takie jakie mialy wtedy kredyty w PLN , i oczywiscie WIBOR a nie LIBOR.

    Pokaż odpowiedzi (2)
  • kredytobiorca(2015-01-20 09:46) Odpowiedz 129

    Zgadzam się z VOX i Waldemarem (chociaż nie co do epitetów pod adresem kredytobiorców we frankach). Brałam kredyt w 2008 roku w złotych. Pani w banku PKO BP powiedziała wprost - kurs franka jest obecnie tak niski, ze może tylko wzrosnąć i kazała się poważnie zastanowić nad kredytem w tej walucie. Niestety prawdą jest również, że osoby biorący wtedy kredyt w złotych były nazywane przez osoby posiadające kredyt we frankach idiotami. Nie wydaje mi się, że bankowcy tak zupełnie nic nie mówili na temat ryzyka związanego z kursem tej waluty. Poza tym ostatnio pani w telewizji powiedziała, że 3 banki odmówiły jej kredytu w złotych (czyli w walucie w której jak sądzę zarabia) więc wzięła we frankach. Czy nie należało się wtedy zastanowić nad zdolnością kredytową w ogóle?

  • antek muzykant(2015-01-20 15:17) Odpowiedz 105

    Jednym słowem to banki za nasze złotówki kupowały franki. Wykupowany frank rośnie a wraz z nim zadłużenie Kowalskiego. To tak jakby wszyscy rzucili się nagle do jednej baby po jaja . Jakże to proste i oczywiste, Ale w tej sytuacji, jeśli transakcje z kupnem i sprzedażą odbywały się tylko na papierze to jest to zwykłe przestępstwo i skoro takie sugestie ze strony sadu to dlaczego jeszcze nie wszczęto postępowania?

  • No for liCHFa(2015-02-27 01:07) Odpowiedz 84

    Cały czas optyka patrzenia na tą sprawę jest błędna.
    Banki wcale nie stracą jakichś ogromnych pieniędzy. Banki po prostu nie zarobią tyle ile niesłusznie = nielegalnie chciały wycisnąć z kredytobiorców. Nie możemy nazywać naprawienia tego chorego układu jakimś wielkim kryzysem wśród banków bo to tak jakby twierdzić, że wystarczy złodzieja skazać na 3 lata w zawieszeniu a odbieranie mu tego co ukradł to już za wiele.
    Halo, ludzie! Wybudźcie się z tego letargu.
    Istotą sprawy jest fakt niezaprzeczalny - banki nie posiadały franków szwajcarskich, które oferowały jako kredyty CHF. To były kredyty oparte na opcji walutowej CHF. Banki nigdy nikomu nie wypłaciły CHF. Gdyby tak było - to OK. Należałoby oddać to co się otrzymało ale my wszyscy dostaliśmy PLN!

  • Franek(2015-01-22 22:31) Odpowiedz 78

    Dodano: 2015-01-22 12:26:31
    W sobotę (24 stycznia) Stowarzyszenie Obrony Poszkodowanych przez Banki Pro Futuris organizuje pikiety osób spłacających kredyty zaciągnięte we frankach szwajcarskich. Mają się odbyć o g. 14 w największych polskich miastach. W Szczecinie zainteresowani spotkają się przy fontannie za Urzędem Miejskim.

    - Nie chcemy pieniędzy publicznych, tylko pomocy technicznej rządu, pomocy prawnej ze strony organów rządu, administracji i sprawiedliwości - pisze Tomasz Sadlik z Pro Futuris. - To się nam należy jako obywatelom.

    Protestujący będą się domagać m.in. powołania pod egidą rządu komisji ds. renegocjacji umów, wstrzymania egzekucji i przewalutowania wszystkich kredytów denominowanych we frankach po kursie z dnia zaciągnięcia.

    (jps)

  • as(2015-12-31 18:29) Odpowiedz 71

    Dlaczego ci co brali kredyty w złotych byli wysmiewani? Bo podobno byli głupi bo wszyscy brali we frankach. A teraz dlaczego ten co spłaca w złotych ma teraz dokładac do tego co spłaca we frankach, skoro ten był taki mądry?

  • zarabiali na kredytach frankowych(2016-02-16 10:56) Odpowiedz 62

    Kto i w jakim celu brał kredyty w e frankach? Przeważnie osoby zamożne nabywali w ten sposób kolejne nieruchomości najczęściej domy i apartamenty od 100m2 w centrum W-wy oraz na Wilanowie . System zarabiania był prosty, o 1/3 niższa rata kredytowa niż u kredytobiorców złotówkowych a do tego mieszkania było wynajmowane, czyli nieruchomość całkowicie się spłacała bez angażowania środków, jeszcze zarabiali na tym. Niektórzy mają po 2-3 apartamenty w miasteczku Wilanów, kiedyś ktoś powiedział że rata za 140 metrowy apartament kosztuje go tyle co jego znajomy płaci za 80-metrowe mieszkanie,tyle że ma kredyt w złotówkach. Wiele z tych ludzi mogliby natychmiast spłacić swoje kredyty tylko KREDYTY FRANKOWE JESZCZE DO NIEDAWNA BYŁY BARDZO OPŁACALNE. Jak tylko frankowicze przestali zarabiać na kredytach frankowych, już podnieśli larum że za dużo płaca, chociaż dopiero zaczęli płacić tyle co i złotówkowicze. Tak naprawdę, już dawno mogli dokonać przewalutowania ale to jak w kasynie, hazard trudno zatrzymać, więc czekali że zaczną zarabiać znów czyli się odbiją. Nie rozumiem do kogo teraz pretensje, z własnej woli podjęli zobowiązania, zarobili krocie prze te lata, czas żeby zacząć funkcjonować na tych samych zasadach co i złotówkowicze.

  • prawda(2016-01-04 14:30) Odpowiedz 53

    Nie rozumiem dlaczego państwo i rząd ma się zajmować tymi ,którzy pobrali kredyty we frankach szwajcarskich.Kredyt to sprawa osobista każdego z nas Zanim wezmę kredyt należy się zastanowić czy będzie mnie stać go spłacać.Grupa drobnych cwaniaczków pobrała kredyty we frankach bo sobie wykalkulowała ,że na tym zarobi krocie,a że nie wyszło to teraz płacz i lament.A co mnie to obchodzi to jest ich sprawa i nie widzę powodu abyśmy wszyscy płacili za ich chciwość. Rząd niech się zajmie bezrobociem, ogromną, NICZYM NIE NIEUZASADNIONĄ rozbieżnością, jeśli chodzi o wysokość emerytur, głodnymi dziećmi ,a nie histerią kliką cwaniaczków, bo nie udało im się zarobić na różnicach k.w...

  • a na wszystkim i tak stracą ludzie - proletariat(2015-01-17 21:14) Odpowiedz 55

    po pierwsze to nie podoba mi się wyrażenie "Na mocy porozumienia z bankami" bo polityka i bankierzy jakoś niesamowicie współpracują niby że przypadkiem, a na tym wszystkim i tak zarobi bank centralny bo da piękny kredyt 9 mld euro na czym pięknie się zarobią, a w dodatku mają jeszcze Państwo z długiem, czyli rządzącą państwem grupkę ludzi która jest zmuszona do następnych ustępstw typu "Na mocy porozumienia z bankami"

  • Luk(2015-01-26 09:13) Odpowiedz 46

    Skoro nieważna jest umowa kredytowa to wywłaszczyć takiego kredytobiorcę i niech szuka sobie mieszkania na wolnym rynku. Jeśli będzie nadpodaż mieszkań to wówczas i cena zejdzie do realnych wartości a nie teraz jakiś nieziemskich...

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • każdy sam spłaca swoje zobowiązania(2016-02-16 11:15) Odpowiedz 40

    Jak placili raty o pareset mniejsze niz w porownaniu z PLN to bylo fajnie, a teraz raptem wielki lament... po prostu ratunku niech panstwo pomaga. to jak mnie przestanie byc stac na splacanie hipoteki w PLN to tez mam prosic rzad o splacenie polowy? ktos z was mi dolozy? no ludzie rozsadku troche a nie wielki lament.. kto wam kazal nie czytac umowy i sie przelewarowywac? kto przy zdrowych zmyslach bierze kredyt w walucie jak PLN jest mocny? a rozumiem ze doradcy w banku zmuszali na sile? a moze pora policzyc ile przez te te lata sie zarobilo w stosunku do kredytu w PLN i teraz sprawdzic co bedzie dalej? a Panstwo jak dolozy do waszych kredytow to komu zabierze? samotnym matkom? emerytom? czy moze ze sluzby zdrowia? Odnosze wrażenie że cwaniakom w tym kraju zyje się lepiej niż rozsądnym uczciwym ludziom.

  • Gumiś (2016-01-05 16:37) Odpowiedz 41

    Prosta zasada pomyśl a potem działaj a teraz płacz hehe w walucie jakiej zarabiasz w takiej staraj się o kredyt proste . Ci co brali w zł płacą więcej ale stabilnie

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama