Ostatniego dnia listopada Szwajcarzy w ogólnokrajowym referendum zadecydują o tym, jaka część rezerw ich banku centralnego (SNB) będzie (lub nie) przechowywana w złocie. Teraz jest to zaledwie ok. 8 proc. (cała rezerwa to ok. 500 mln franków). Gdyby referendalna odpowiedź brzmiała „tak”, ten odsetek musiałby się zwiększyć do minimum 20 proc.

Z inicjatywą referendum wyszła popularna, konserwatywna Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), która w efekcie ostatnich wyborów parlamentarnych w 2011 r. jest najpotężniejszą siłą polityczną w kraju. Okazuje się jednak, że Szwajcarzy wcale nie są gorącymi zwolennikami gromadzenia złota w skarbcach SNB.

Jak wynika z najnowszego sondażu opublikowanego w tym tygodniu przez dziennik „20 Minuten”, pod koniec października twierdząco na pytanie o zwiększenie rezerw w złocie odpowiedziałoby 38 proc. respondentów. Przeciwnych jest 47 proc. ankietowanych, a pozostałe 15 proc. nie ma wyrobionego zdania (w reprezentatywnym, internetowym badaniu przeprowadzonym 27 października wzięło udział prawie 12,5 tys. osób).

Takie wyniki oznaczają istotną zmianę poglądów Helwetów w sprawach polityki SNB. W poprzednim internetowym sondażu (przeprowadzonym 15 października przez Instytut GFS na próbie ponad 13 tys. ankietowanych), przewagę mieli zwolennicy radykalnego zwiększenia rezerw banku centralnego w złocie. „Tak” na referendalne pytanie gotowych było wtedy odpowiedzieć 45 proc. badanych, „nie” – 39 proc., a niezdecydowanych było 16 proc. ankietowanych.

Jeśli rezultaty referendum będą zbieżne z wynikami ostatniego sondażu, powody do radości miałby SNB. Bank nie musiałby skupować z rynku znacznej ilości złota (eksperci szacują, że 1,4–1,6 tys. ton), co z kolei – w opinii części ekonomistów – mogłoby się przełożyć na wzmocnienie szwajcarskiej waluty. Tego rodzaju obawy miała m.in. minister finansów Szwajcarii Eveline Widmer-Schlumpf. O długookresowym umocnieniu się franka wspominali ponad dwa tygodnie temu w rozmowie z DGP m.in. Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska, oraz Piotr Krawczyński z TFI PZU. Wzmocnienia szwajcarskiej waluty, szczególnie wobec euro, w razie referendalnego „tak” spodziewał się również Andrzej Kiedrowicz, dyrektor polskiego oddziału Easy Forex.

Tego rodzaju tendencja mogłaby utrudnić działania SNB, który od trzech lat stara się dla dobra szwajcarskiej gospodarki utrzymywać kurs franka do euro na poziomie 1,2. Referendalne „nie” byłoby więc również dobrą wiadomością dla szwajcarskich eksporterów, a także dla Polaków spłacających kredyty nominowane we franku.

O tego typu skutkach szwajcarskiego referendum DGP pisał jako pierwszy 22 października. Obecnie łączna wartość frankowych kredytów w Polsce wynosi 134,5 mld zł, stanowią one prawie 40 proc. wszystkich kredytów hipotecznych.

Medialne informacje o możliwym wzmocnieniu się franka wywołały wyjątkową aktywność polskich polityków. Premier Ewa Kopacz poprosiła pod koniec października Komisję Nadzoru Finansowego o przeprowadzenie testów wytrzymałościowych banków na wypadek umocnienia się szwajcarskiej waluty. Na temat drogiego franka wypowiadali się też liderzy opozycji – Jarosław Kaczyński i Leszek Miller. Szefowie obu ugrupowań wyrazili gotowość do współpracy z premier w sprawie rozwiązania problemów osób, które zaciągnęły kredyty w szwajcarskiej walucie. Gotowość współpracy z rządem we wspieraniu frankowych kredytobiorców zgłosili od razu liderzy opozycyjnych partii PiS i SLD Jarosław Kaczyński i Leszek Miller. Wicepremier i lider koalicyjnego PSL Janusz Piechociński ogłosił, że w najbliższych dniach będzie się chciał spotkać z przedstawicielami banków, aby rozmawiać o kwestiach zwrotu tego typu kredytów.

700 tys. tylu jest w Polsce kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich

38,7 proc. odsetek kredytów frankowych wśród wszystkich kredytów hipotecznych w Polsce

3,50542 kurs franka szwajcarskiego do złotego (4 listopada o godz. 14.30)