Rozporządzenie ministra środowiska dotyczące zagrożeń naturalnych w zakładach górniczych wejdzie w życie z początkiem 2018 r., czyli półtora roku później niż zakładano. Termin przesunięto po raz kolejny. Tym samym wciąż obowiązują w tym zakresie regulacje sprzed 14 lat.

Rozporządzenie, określające m.in. kryteria oceny zagrożeń naturalnych w kopalniach oraz kryteria zaliczenia wyrobisk górniczych do poszczególnych stopni, kategorii lub klas zagrożeń, miało wejść w życie z początkiem lipca tego roku. Wcześniej termin wdrożenia tych przepisów przesuwano już trzykrotnie od 2013 roku; ostatnio z 1 stycznia na 1 lipca 2016 r.; teraz obowiązujący termin to 1 stycznia 2018 r.

Jak poinformował w poniedziałek PAP Janusz Malinga, wicedyrektor departamentu górnictwa otworowego i wiertnictwa Wyższego Urzędu Górniczego (WUG) w Katowicach, powodem przesunięcia terminu wejścia rozporządzenia w życie jest konieczność zapewnienia spójności z innym rozporządzeniem, nad którym prowadziło prace Ministerstwo Gospodarki (obecnie zajmuje się tym resort energii), ale które nie jest jeszcze gotowe. W przeciwnym razie mogłaby powstać znacząca niekompatybilność przepisów dotyczących górnictwa podziemnego.

Chodzi o rozporządzenie dotyczące prowadzenia ruchu podziemnych zakładów górniczych, które określi m.in. jakie działania muszą podejmować kopalnie w celu zapewnienia odpowiednich warunków bhp oraz zwalczania zagrożeń, wymienionych w rozporządzeniu ministerstwa środowiska. Projekt był już w konsultacjach międzyresortowych, ale prace nie zostały jeszcze zakończone.

Gdyby więc gotowe już rozporządzenie Ministra Środowiska weszło w życie – jak planowano – w połowie 2016 roku, wobec braku drugiego rozporządzenia powstałby chaos, który mógłby sparaliżować przygotowywanie planów ruchu kopalń.

Różnice dotyczą ważnych dla branży górniczej spraw, np. nowa klasyfikacja zagrożenia tąpaniami przewiduje dwa stopnie tego zagrożenia, dotychczasowa – trzy; inne różnice to np. wymagania dotyczące wyrobisk zagrożonych wyrzutami metanu i skał oraz klasyfikacja zagrożenia klimatycznego, które w ogóle nie jest ujęte w starych przepisach, a pojawia się w nowych.

Przedstawiciele WUG wskazują, że nowelizacja przepisów jest potrzebna m.in. w kontekście prac nad nowymi planami ruchu zakładów górniczych – szczególnie dotyczy to kopalń węgla kamiennego. Znaczące fragmenty tych kluczowych dla wydobycia węgla planów są oparte właśnie na klasyfikacji zagrożeń naturalnych. Chodzi o to, aby plany były spójne z najnowszymi regulacjami oraz by przyczyniały się do utrzymania i poprawy bezpieczeństwa w kopalniach.

W planach ruchu zakładu górniczego dyrekcje kopalń i zarządy spółek węglowych wskazują m.in. jakie działania należy podjąć, aby praca pod ziemią prowadzona w warunkach zagrożenia była bezpieczna dla górników. Obecnie przygotowanie planów odbywa się na podstawie przepisów z 2002 r. (chodzi o rozporządzenie ministra gospodarki ws. bezpieczeństwa i higieny pracy, prowadzenia ruchu oraz specjalistycznego zabezpieczenia przeciwpożarowego w podziemnych zakładach górniczych), które – na co wielokrotnie wskazywali eksperci górniczy – wymagają dostosowania do dzisiejszych realiów. Drogę do nowelizacji otworzyło przyjęcie w 2011 r. nowego Prawa geologicznego i górniczego.

Dyr. Malinga podkreślił, że przesunięcie wejścia w życie nowych regulacji na początek 2018 r. dla przedsiębiorców górniczych oznacza jedynie to, że nadal działają na podstawie starych przepisów.

Środowisko górnicze czeka także na inne rozporządzenie ministra środowiska, którego brak od kwietnia powodował niemożność stwierdzania niektórych kwalifikacji w zakresie górnictwa i ratownictwa górniczego. Przedstawiciele nadzoru górniczego spodziewają się, że sprawa zostanie uregulowana w najbliższych dniach.

"Projekt tego rozporządzenia przeszedł już procedurę w Rządowym Centrum Legislacji; lada dzień spodziewamy się jego podpisania i ogłoszenia" - powiedział wicedyrektor Malinga.

Zmiana przepisów wiąże się z wejściem w życie 31 marca br. tzw. ustawy deregulacyjnej, ułatwiającej dostęp do niektórych zawodów. Ustawa wprowadziła m.in. nowe brzmienie upoważnienia do wydania rozporządzenia ws. kwalifikacji w zakresie górnictwa i ratownictwa górniczego, które jednak w końcu marca nie było jeszcze gotowe. Problem pojawił się w związku z tym, że ustawa nie zawierała przepisu o utrzymaniu w mocy dotychczasowego rozporządzenia, które wygasło.

Do czasu ogłoszenia nowego rozporządzenia nie można przeprowadzać egzaminów potwierdzających niektóre kwalifikacje dozoru górniczego. Dotyczy to wszystkich rodzajów górnictwa – zarówno węgla kamiennego czy brunatnego, jak i m.in. rud miedzi, nafty i gazu, soli itp. Sprawa jest istotna dla branży, ponieważ do czasu wygaśnięcia starego rozporządzenia, co miesiąc urzędy górnicze rozpatrywały co najmniej kilkadziesiąt wniosków osób ubiegających się o potwierdzenie ich kwalifikacji, by mogły objąć określone funkcje w dozorze górniczym. W ramach postępowania osoby te muszą zdać stosowne egzaminy – bez nich nie mogą wykonywać zadań na wskazanych w przepisach stanowiskach. W ostatnich trzech latach nadzór górniczy wydawał ponad 2,4 tys. stwierdzeń kwalifikacji.