statystyki

Gazprom abdykował. Już nie króluje w regionie

autor: Adam Sofuł23.02.2016, 07:35; Aktualizacja: 23.02.2016, 08:01
Logo Gazpromu

Logo Gazpromuźródło: Bloomberg

Ukraina nie kupuje już bezpośrednio gazu z Rosji. Litwa swoją zależność od niego zredukowała o połowę. A i my możemy się bez niego obejść

Reklama


Reklama


Ukraina przeżyła pierwszą zimę bez rosyjskiego gazu. Jeszcze kilka lat temu zapowiedź zakręcenia kurka na granicy rosyjsko-ukraińskiej elektryzowała całą Europę. Teraz przechodzi bez echa. W listopadzie 2015 r. Gazprom poinformował o wstrzymaniu dostaw gazu na Ukrainę do uzyskania kolejnej przedpłaty od Naftohazu. Wówczas premier Arsenij Jaceniuk odparł: „Rząd podjął decyzję o zleceniu Naftohazowi wstrzymania zakupów rosyjskiego gazu. To nie oni dostarczają nam gaz, to my go od nich kupujemy.” I dali radę przeżyć.

To prestiżowa porażka rosyjskiego koncernu, ale niejedyna. Litwa, która jeszcze dwa lata temu była w 100 proc. zależna od rosyjskiego gazu, w tym roku ponad połowę sprowadzi z Norwegii. Stało się to możliwe dzięki terminalowi LNG w Kłajpedzie, który działa od początku ubiegłego roku. Jeszcze w 2014 r., gdy terminal był dopiero w planach, Gazprom zdecydował się na 20-procentową obniżkę cen gazu dla Litwy. Ale i tak norweska oferta okazała się korzystniejsza – Gazprom traci pozycję jedynego dostawcy w naszym regionie – podsumowuje ekspert Instytutu Jagiellońskiego Wojciech Jakóbik.

Import gazu na Ukrainę w 2015 r.

Import gazu na Ukrainę w 2015 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Gazoport w Kłajpedzie wywołał reakcję łańcuchową w krajach bałtyckich. Estonia w grudniu 2015 r. kupowała od Litwy 30 proc. potrzebnego gazu, a i tak udział obcego gazu w całkowitym bilansie energetycznym wynosi ledwo 10 proc. Po części wynika to z niskiego zapotrzebowania na gaz (Estonia świadomie zrezygnowała z tego surowca w energetyce), ale też z działań na rzecz dywersyfikacji dostaw. W planach jest budowa własnego gazoportu i gazociągu do Finlandii.

Przykład sąsiadów zdopingował Łotwę, która dwa tygodnie temu przyjęła ustawę liberalizującą rynek gazu zgodnie z zasadami trzeciego pakietu energetycznego UE. To też oznacza zmniejszenie wpływów Gazpromu.

Ten proces jest już widoczny w statystykach. Według Gazpromu eksport na rynki WNP spadł o ponad 16 proc. To głównie efekt zmniejszenia zakupów przez Kijów. – Wybory ukraińskich importerów są kluczowe. Przed rezygnacją z dostaw Ukraińcy byli drugim po Niemcach klientem Gazpromu. Teraz w ogóle wypadli z rankingu – przypomina Wojciech Jakóbik.

Jak udało im się tego dokonać? Pewien wpływ miała recesja i utrata kontroli nad częścią Zagłębia Donieckiego – co spowodowało zmniejszenie zapotrzebowania na to paliwo. Jednak decydujące było uruchomienie rewersów na gazociągach z Polski, ze Słowacji i z Węgier. Dzięki temu w ubiegłym roku Ukraina sprowadziła z Zachodu dwa razy więcej gazu niż bezpośrednio z Rosji. Wprawdzie – jak nie bez pewnej satysfakcji wskazują rosyjscy analitycy – i tak w praktyce jest to gaz rosyjski, ale nie zmienia to faktu, że groźba zakręcenia kurka już nie działa.

Polska w ograniczonym stopniu korzystała dotąd z możliwości dywersyfikacji. Dostawy zakontraktowanego gazu odbywały się w miarę płynnie, a gazoport jeszcze nie wystartował z operacyjną działalnością. Jednak i my także moglibyśmy niemal w całości zrezygnować z usług Gazpromu.

– Jesteśmy krajem, który zdywersyfikował techniczne możliwości dostaw gazu. Nie jesteśmy podwieszeni pod jeden kierunek dostaw. Dysponujemy już w tej chwili technicznymi możliwościami importu gazu z kierunków innych niż rosyjski – twierdzi były wicepremier Janusz Steinhoff.

Ich wykorzystanie będzie miało wpływ na cały region. Gaz sprowadzany do Świnoujścia może znaleźć nabywców w sąsiednich krajach. Ukraina już zadeklarowała, że zamierza kupować nawet 8 mld m sześc. rocznie. Dodatkowo umowa Polski i krajów bałtyckich z KE w sprawie finansowania gazociągu Polska – Litwa z października 2015 r. stwarza perspektywę połączenia krajów bałtyckich z europejskimi gazociągami. A jeśli dodamy do tego plany PGNiG dotyczące budowy gazociągu do złóż Morza Norweskiego, Gazprom ma coraz więcej powodów do niepokoju.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • 20% obniżki dla Litwy....(2016-02-23 09:19) Odpowiedz 10

    Nam nikt takiej obniżki nigdy by nie dał.....A jeszcze z Norwegii taniej. Jak czytam że w USA 1 tys m3 kosztuje 80$ a w Polsce 280$ to cholera bierze Polak za gaz do grzania domu płaci 1 pensję miesięczną, Amerykanin 2 godziny pracy

  • Fakty(2016-02-23 08:56) Odpowiedz 00

    Jezus ale farmazon. Moze jakies fakty, a nie tylko propaganda. Ile drozej kupuja gaz Litwini przez terminale od USA i o ile ma wzrosnac ta cena jeszcze ?! NIe mowiac o ukrainie ktorej cala gospodarka upadla a ludzie nie maja pieniedzy zeby placic za gaz, a UE i Polska funduja im darmowy gaz. Napiszcie lepiej ile dziesiat procent spadlo zapotrzebowanie na gaz ze wzgledu na upadek gospodarki i biedote ludzi. Gazprom bankrutuje rosja upada narryracja propagandowa dla ukraincow, a nie dla Polaków. Nort strem 2 jest faktem i tutaj powód do niepokoju ma Polska Litwa i Ukraina.

  • Kolanko(2016-03-10 21:33) Odpowiedz 00

    Kto by się tego spodziewał jeszcze kilka lat temu. Wiele się dzieje w tej energetyce, a ile w tym polityki! Ale osobiście staram się być z tym na bieżąco, codzienne odwiedzanie Biznes Alert i człowiek wie naprawdę dużo!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama