statystyki

Wyższe wymogi dla wiatru niż atomu. Bat kręcony na farmy uderzy we wszystkie inwestycje OZE

autor: Anna Krzyżanowska17.07.2015, 07:36; Aktualizacja: 17.07.2015, 09:00
Bat kręcony na farmy uderzy we wszystkie inwestycje OZE

Bat kręcony na farmy uderzy we wszystkie inwestycje OZEźródło: ShutterStock

Bat kręcony na farmy wiatrowe uderzy we wszystkie inwestycje OZE, i to bez należytego uzasadnienia. To konstytucyjnie wątpliwe – twierdzą prawnicy

reklama


reklama


Obowiązek lokalizacji obiektów służących wytwarzaniu energii z odnawialnych źródeł (OZE) wyłącznie na podstawie planów miejscowych przewiduje projekt zmieniający ustawę o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i prawo budowlane (druk 2964). Z obostrzeń miałyby być zwolnione jedynie mikroinstalacje, a więc urządzenia o mocy do 40 kW.

Brak równości

W ocenie fundacji ClientEarth, skupiającej prawników zajmujących się ochroną środowiska, powyższa regulacja jest jednak wątpliwa konstytucyjnie. Powód? „Projekt nie dotyczy innych kategorii obiektów aniżeli instalacje OZE o mocy, co do zasady, większej niż 40 kW; w szczególności zaś nie dotyczy instalacji wytwarzających energię elektryczną lub ciepło w oparciu o konwencjonalne, mniej innowacyjne technologie” – czytamy w opinii przygotowanej przez ClientEarth. Te – jak podkreśla fundacja – choć oddziałują na środowisko, na zdrowie i życie ludzi bardziej niż instalacje OZE – nie zostały objęte regulacją. Będą więc nadal mogły powstawać tam, gdzie planów nie ma. A to godzi w zasadę równości wynikającą z art. 32 konstytucji.

„Projektowany art. 10 ust. 2c ustawy o planowaniu przestrzennym niewątpliwie różnicuje sytuację prawną podmiotów znajdujących się w tej samej sytuacji normatywnej – tj. inwestorów zamierzających lokalizować instalacje wytwarzające energię elektryczną lub ciepło – tylko i wyłącznie ze względu na wybraną technologię, bez jakiegokolwiek racjonalnego uzasadnienia” – akcentuje ClientEarth.

Trzeba wyjaśnić

Tego zróżnicowania nie rozumieją również konstytucjonaliści.

– To bardzo dziwne ograniczenie. Instalacje OZE są przecież najmniej ingerujące w środowisko naturalne, produkują najczystszą energię – mówi prof. Marek Chmaj, radca prawny z kancelarii Chmaj i Wspólnicy.

– Energia elektryczna produkowana z węgla czy ropy jest energią bardzo emisyjną. Jeśli ustawodawca chce wprowadzić ograniczenie jedynie dla odnawialnych źródeł energii, powinien to należycie i szczegółowo uzasadnić – dodaje ekspert.

Szkopuł w tym, że w całym uzasadnieniu projektu nie znajdziemy informacji, skąd wzięła się decyzja, by każdego rodzaju instalacje OZE o mocy powyżej 40 kW podlegały specjalnych regułom. Mowa bowiem jedynie o energetyce wiatrowej i jej negatywnym wpływie „na funkcjonowanie, życie i zdrowie ludzi”. Uzasadnienie odnosi się też do raportu Najwyższej Izby Kontroli, która badała działalność farm wiatrowych. Ale nie ma ani słowa o powodach wprowadzenia ograniczeń dla biogazowni czy instalacji fotowoltaicznych, a więc innych OZE.

– Projekt jest bardzo dziurawy. Uzasadnienie musi wskazywać, dlaczego ustawodawca wybiera takie, a nie inne rozwiązanie. Dostrzegam ryzyko naruszenia nie tylko art. 32 konstytucji, ale i jej artykułu 2 („Polska jest demokratycznym państwem prawnym” – red.) – podkreśla prof. Chmaj.

Brak racjonalności

Wątpliwości zgłasza również Biuro Analiz Sejmowych. W ocenie jego eksperta dr. Bogusława Lackorońskiego wyłączenie możliwości budowania obiektów wytwarzających zielony prąd na podstawie decyzji o warunkach zabudowy nie spełnia warunku proporcjonalności, koniecznego przy regulacjach ograniczających prawo własności. „Wydaje się, że racje mogące przemawiać za ograniczeniem lokalizowania obiektów służących wytwarzaniu energii z wiatru, nie uzasadniają ograniczania lokalizowania obiektów służących wytwarzaniu energii z innych odnawialnych źródeł energii, takich jak: promieniowanie słoneczne, opady, pływy morskie, fale morskie i geotermia” – czytamy w opinii BAS.

Co więcej, jeśli ustawa wejdzie w życie w zaproponowanym brzmieniu, posłowie dopuszczą do kuriozalnej sytuacji. Jak podkreśla ClientEarth: „Na mocy art. 8 ust. 2 ustawy o przygotowaniu i realizacji inwestycji w zakresie obiektów energetyki jądrowej oraz inwestycji towarzyszących (Dz.U. z 2011 r. nr 135, poz. 789) takie inwestycje lokalizuje się bowiem w sposób obligatoryjny na podstawie – będącej odpowiednikiem decyzji o warunkach zabudowy – decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji w zakresie budowy obiektu energetyki jądrowej. Obiekt energetyki jądrowej może, choć nie musi, zostać przewidziany w odpowiednim planie miejscowym”. W efekcie plan miejscowy nie będzie wymagany w przypadku lokalizacji atomówki o mocy kilku GW, natomiast bez niego nie ruszy budowa zajmującej ok. 250 mkw. farmy fotowoltaicznej o mocy 41 kW.

Plany miejscowe w praktyce

Plany miejscowe w praktyce

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Do tego dochodzi jeszcze problem ułamkowego pokrycia Polski planami miejscowymi (patrz: grafika), których sporządzenie wymaga czasu i pieniędzy.

– W województwie podkarpackim zaledwie 8 proc. powierzchni posiada plan zagospodarowania przestrzennego, w kujawsko-pomorskim, mającym bardzo dobre warunki wietrzne, tylko 5,6 proc. – wskazuje Ilona Jędrasik z ClientEarth.

W jej ocenie oczywiste jest, że taka regulacja uderzy w również w obywatelskie OZE niebędące mikroinstalacją, np. w spółdzielnie chcące produkować prąd z fotowoltaiki na dachach budynków. 

Etap legislacyjny

Projekt ustawy przed głosowaniem w Sejmie

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • Lex(2015-07-17 11:17) Odpowiedz 00

    Panie profesorku, zamieszkaj sobie w odleglosci 100m od wiatraka 2MW to mozemy porozmawiac jak bardzo emisyjna i nieingerujaca w srodowisko naturalne jest ta forma OZE. Dla kogo pracujesz? Dla lobbystow? Widac tytul prof. bardzo zszedl na psy w dzisiejszych czasach.

  • bezatomu(2015-07-19 19:28) Odpowiedz 00

    Z wiatrakami walczył Don Kichote z La Manchy... i co mu z tego przyszło? Jednakże, jakby komu wiatrak ktoś w łóżku postawił, to też by go lekko telepało. Wszystko to wytwarza wyłącznie prawny bałagan - zarówno stare nieżyciowe przepisy, jak i te nowe zmieniane na siłę. A w ogóle poczytajcie www.bezatomu.pl

  • do lex(2015-07-17 15:48) Odpowiedz 00

    Tobie mieszkanie przy wiatraku zryło dodatkowo kopułę stary bo nie rozumiesz co czytasz.Mam nadzieję że tak Ci zryje że wejdziesz na niego i skoczysz.Nie bedziesz się męczył na tym świecie i produkował takich bzdur. Po pierwsze co do wiatraków to jest napisane że gdzieniegdzie można spotkać się z artykułami że szkodzą co moim zdaniem jest totalna bzdurą ale niech tak będzie. Barany posłowie chca natomiast wprowadzić blokadę także na inne żródła oze co juz jest kompletną bzdurą.

  • Wyborca(2015-07-17 17:36) Odpowiedz 00

    Rozumiem że Polską myśl techniczną czyli siłownie kominowe też pogrzebią rodacy?
    Jeśli tak to jest zdrada interesów ojczyzny. Takich zdrajców to ABW i CBA powinno zamykać.

  • wfwfffw(2015-07-21 16:50) Odpowiedz 00

    Warto poczytać o szkodliwości.

    http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,405782,badacze-slyszymy-wiecej-niz-sadzono-turbiny-naprawde-moga-przeszkadzac.html

  • krzysiek8244(2015-07-26 22:32) Odpowiedz 00

    O bezpośredniej szkodliwości wiatraków może przede wszystkim wiedzieć ten kto mieszka w pobliżu wiatraka. Spośród wielu wad napiszę o jednej: hałas 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Mieszkam w domu przy drodze powiatowej (czyli natężenie ruchu jest średnie) w odległości około 1 km od wiatraka i hałas wiatraka na zewnątrz domu słychać (mimo drogi). Kto będzie chciał zamieszkać w pobliżu wiatraka, lub kupić taką ziemię?

  • Gosia(2015-07-27 17:36) Odpowiedz 00

    Mieszkam na osiedlu w blokowisku , przed nami pola, na których postawiono 7 wiatraków. Należy przypuszczać, że zachowano odległość od bloków zgodnie z przepisami, zapomniano tylko, że tutaj wieją wiatry zachodnie (woj, kujawsko-pomorskie), które niosą hałas ( nie wiem jak to nazwać: buczenie, pisk) do bloków. Nic nie daje zamknięcie okien, nawet jest gorzej, chyba dźwięk rezonuje. Oczywiście nie jestem przeciwna takim źródłom energii, ale wszystko musi być robione z głową, poprzedzone wszechstronnymi badaniami. A tym , co tak nieprzemyślanie stawiają wiatraki, kazałabym najpierw postawic je przed ich miejscem zamieszkania

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

reklama