Sposób liczenia częściowych świadczeń dyskryminuje pracowników, bo będą one ustalane wyłącznie na podstawie oszczędności zgromadzonych w ZUS.

Prawo do takiego świadczenia mają ubezpieczeni pod warunkiem ukończenia 62 lata (panie) lub 65 lat (panowie). Muszą jednocześnie podlegać ubezpieczeniu przez 35 lat – kobiety, i 40 lat –mężczyźni.

– Ustawodawca decydując się na zrównanie powszechnego wieku emerytalnego, jednocześnie wprowadził jego zróżnicowanie ze względu na płeć w emeryturach częściowych. Uznał bowiem, że istnieją przesłanki pozwalające na takie działanie – wyjaśnia dr hab. Marcin Zieleniecki z Zespołu Prawnego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Uwagę na to zwraca również Robert Hernand, zastępca prokuratora generalnego. Wskazuje bowiem, że prawo do tego szczególnego świadczenia będą mogły zyskać kobiety urodzone od 1 stycznia 1959 r., dla których wiek emertytalny będzie wynosił co najmniej 62 lata i jeden miesiąc. Mężczyźni skorzystają z niego pod warunkiem, że urodzili się po 1 kwietnia 1949 r. Co oznacza, że będą mogli przechodzić na wcześniejsze emerytury, mając 65 lat i 6 miesięcy. Zdaniem Prokuratury Generalnej przepis ten niesłusznie różnicuje zatrudnionych, traktując kobiety w sposób bardziej korzystny. Mogą one bowiem nabyć prawo do emerytury częściowej w wieku o 3 lata niższym, mając o 5 lat krótszy staż niż mężczyźni.

Eksperci ubezpieczeniowi wskazują także, że emerytury częściowe są niezgodne z konstytucją z powodu sposobu ich ustalania.

– Pracownik otrzyma połowę kwoty obliczonej wyłącznie z I filaru bez OFE. Z kolei rolnik otrzyma 50 proc. należnej emerytury rolniczej – wylicza Paweł Pelc, radca prawny.

Tym samym można uznać, że rolnicy indywidualni będą zachęcani do korzystania z takiego rozwiązania, a pracownicy wręcz odwrotnie.

– Ustawodawca w sposób nieuzasadniony różnicuje sytuację prawną ubezpieczonych w zależności od systemu, w ramach którego są ubezpieczeni – dodaje Paweł Pelc.