Ponad 300 tys. osób jeszcze w tym roku może się starać o przyznanie emerytur w obniżonym wieku. Eksperci ostrzegają, że nie dostaną świadczenia od ręki. – Czas oczekiwania zależy od tego, jak dobrze się przygotują do złożenia wniosku – mówi Jeremi Mordasewicz z Konfederacji Lewiatan, członek rady nadzorczej ZUS. – Istotne jest wcześniejsze odszukanie dokumentów potwierdzających zatrudnienie i wysokość zarobków będących podstawą do wyliczenia emerytury. Taki obowiązek spoczywa na wszystkich zainteresowanych zakończeniem aktywności zawodowej. Bez względu na wiek – dodaje.

Dlaczego jest to takie ważne? ZUS wydaje decyzję w sprawie emerytury na zgłoszony po raz pierwszy wniosek ubezpieczonego w ciągu 30 dni od wyjaśnienia ostatniej okoliczności niezbędnej do jej wydania. Zasada ta została zapisana w art. 118 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 887 ze zm.). Ostatnią okolicznością niezbędną do wydania decyzji jest np. dzień osiągnięcia wieku emerytalnego lub dzień zakończenia postępowania wyjaśniającego z ubezpieczonym lub płatnikiem składek.

– Jeśli składający wniosek o przyznanie emerytury myśli, że świadczenie uzyska za 30 dni, może go spotkać przykra niespodzianka – ostrzega Andrzej Radzisław, radca prawny z Kancelarii Prawnej LexConsulting. – Tym bardziej że w przypadku zwrócenia się do zainteresowanego o uzupełnienie dokumentów termin ten nie biegnie. Jeśli do tego nałożymy natłok wniosków związanych z obniżeniem wieku emerytalnego, oczekiwanie na emeryturę może trwać nawet sześć miesięcy – dodaje.

Centrala ZUS uspokaja, że jeżeli zakład nie dokona wypłaty emerytury lub jej wyrównania w określonym ustawowo terminie, jest zobowiązany do wypłaty odsetek ustawowych za opóźnienie. Nie dotyczy to przypadku, w którym zakład nie ponosi odpowiedzialności za opóźnienie w wypłaceniu świadczenia (art. 85 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych).

Obniżanie kapitału

– Mamy sygnały z całej Polski, że ZUS przed przyznaniem emerytury raz jeszcze sprawdza dokumenty – mówi Wiesława Taranowska, wiceprzewodnicząca OPZZ, członek rady nadzorczej ZUS.

Zakład potwierdza, że rozpatrując wniosek o przyznanie tego świadczenia, weryfikuje wszystkie dokumenty, które są w jego posiadaniu, złożone zarówno do wyliczenia kapitału początkowego, jak i do emerytury. Co więcej, ZUS ma prawo do podważania już prawomocnych decyzji o ustaleniu kapitału początkowego, który jeszcze nie został doliczony do emerytury. O tym, że może to spowodować obniżenie wysokości już wcześniej policzonego kapitału początkowego, przekonała się ubezpieczona, która w ubiegłym roku ubiegała się o emeryturę (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 31 maja 2016 r., sygn. akt III AUa 116/16). I właśnie dlatego, by uniknąć obniżenia już wyliczonego kapitału, coraz więcej osób szuka w archiwach przechowujących dokumentację pracowniczą poświadczeń o wysokości zarobków.

– Dzieje się tak dlatego, że niektóre stare dokumenty wydawane przez pracodawców nie mają obecnie wymaganych pieczątek imiennych. Kwestionowane są także wpisy w legitymacjach ubezpieczeniowych potwierdzające wysokość zarobków. A konieczność zdobycia potwierdzenia powoduje, że termin oczekiwania na emeryturę ulega wydłużeniu – podkreśla Andrzej Strębski, niezależny ekspert ubezpieczeniowy.

Emerytura zaliczkowa

Organy rentowe, wydając decyzję o przyznaniu emerytury, ustalają jednocześnie jej wysokość.

– Każdy z emerytów liczy na otrzymanie maksymalnego świadczenia. Czasami jednak zamiast pełnej kwoty zainteresowany otrzymuje emeryturę zaliczkową. A na kolejną decyzję przyznającą świadczenie w pełnej wysokości trzeba czekać – zauważa Andrzej Strębski.

Sami emeryci twierdzą, że mając do wyboru emeryturę zaliczkową albo brak jakiegokolwiek świadczenia, pierwsze rozwiązanie uznają za lepsze.

Sprawa nie jest jednak prosta.

– Nie można złożyć wniosku o przyznanie takiego świadczenia. W praktyce wygląda to tak, że to ZUS decyduje o wypłacie zaliczkowej emerytury w zależności od tego, jakie dokumenty złożył sam zainteresowany – twierdzi Andrzej Radzisław.

Jak sprawę tłumaczy sam ubezpieczyciel? Oddziały ZUS ustalają prawo do świadczenia oraz jego wysokość w kwocie zaliczkowej w razie prowadzenia postępowania wyjaśniającego. Ale tylko wówczas, jeśli nie ma ono wpływu na prawo do emerytury. Tak może się zdarzyć w przypadku konieczności uzyskanie wyjaśnień od płatnika składek. Podobnie może być w sytuacji, gdy nie wszystkie składki emerytalne wpłynęły na konto, osoba zainteresowana bowiem złożyła wniosek o emeryturę we wrześniu, a składki za ten miesiąc zostaną zapisane na koncie dopiero w październiku. – Ostateczna wysokość świadczenia jest obliczana niezwłocznie po zakończeniu postępowania wyjaśniającego – tłumaczy Radosław Milczarski z biura prasowego ZUS.

Także oszczędzający w OFE muszą się liczyć z tym, że od razu nie dostaną całej emerytury. – W takiej sytuacji znalazła się moja klientka. ZUS przyznał jej emeryturę zaliczkową, bowiem przekonywał, że musi jeszcze sprawdzić dane z OFE. I okazało się, zainteresowana miała oddać 3,5 tys. zł. Był to ewidentny błąd pracownika, sprawa trafiła do sądu i ZUS przegrał. Ale to pokazuje, że emerytura zaliczkowa może być policzona błędnie – zauważa radca prawny Radosz Pawlikowski z Wrocławia.