statystyki

Matura niekonstytucyjna? Obecny system nie zapewnia równych szans w rekrutacji na studia

autor: Urszula Mirowska-Łoskot21.09.2015, 07:17; Aktualizacja: 25.09.2015, 11:16
Tylko w tym roku przekonało się o tym na własnej skórze kilka tysięcy osób, które zdawały starą maturę z chemii.

Tylko w tym roku przekonało się o tym na własnej skórze kilka tysięcy osób, które zdawały starą maturę z chemii. źródło: ShutterStock

Kandydaci powinni mieć równe szanse w rekrutacji na studia. Obecny system tego nie zapewnia – uważa rzecznik praw obywatelskich.

Reklama


Reklama


Rzecznik praw obywatelskich (RPO) alarmuje, że otrzymuje wiele skarg od absolwentów szkół ponadgimnazjalnych ubiegających się o miejsce na studiach.

– Maturzyści wskazują, że egzaminy przeprowadzane w różnych latach (na podstawie różnych przepisów) często są ze sobą nieporównywalne. Z tego powodu o przyjęciu na uczelnie mogą decydować kwestie przypadkowe, niezwiązane z wiedzą i umiejętnościami kandydatów – wskazuje RPO w piśmie do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Łatwiej zdać nową maturę

Łatwiej zdać nową maturę

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Bezmyślny resort

Tylko w tym roku przekonało się o tym na własnej skórze kilka tysięcy osób, które zdawały starą maturę z chemii. W ich ocenie mieli do wypełnienia trudniejsze arkusze niż ich koledzy, którzy zdawali ją w nowej formule. Centralna Komisja Egzaminacyjna tłumaczyła, że dostali inne arkusze, ponieważ byli przygotowywani do egzaminu zgodnie z inną podstawą programową. Tymczasem gorszy wynik zaważył o przyjęciu na uczelnie. Protesty pokrzywdzonych nie odniosły skutku.

Takich przypadków jest więcej. Pretensje mają maturzyści, na których świadectwie sprzed np. kilku lat nie ma wyniku przedstawionego w skali centylowej. Obecnie jest on wpisywany. Wskazują, że wiele uczelni stosuje niekorzystne dla nich przeliczniki, a przepisy uniemożliwiają im uzyskanie suplementu do świadectwa zawierającego wynik w skali centylowej.

Zdaniem RPO inne warunki rekrutacji uderzają w konstytucyjne prawa maturzystów.

– Wśród nich jest także równość szans w dostępie do nauki. Przepisy powinny być zatem skonstruowane w taki sposób, aby wszyscy kandydaci na wyższe uczelnie mieli zagwarantowane podobne warunki rekrutacji. Ponieważ obecnie nabór na większość kierunków odbywa się wyłącznie na podstawie wyników egzaminu maturalnego, konstrukcja matur powinna zapewniać jak najpełniejszą realizację postulatu równości – stwierdza RPO.

Dodaje, że nowelizacje powinny być zatem poprzedzone dokładną analizą ich wpływu na sytuację absolwentów potencjalnie mogących uczestniczyć w naborze (a więc także absolwentów ze starszych roczników). Każdej zmianie powinny towarzyszyć przepisy przejściowe pozwalające osobom, które wcześniej przystąpiły do egzaminu, odpowiednie uzupełnienie świadectwa lub przystąpienie do egzaminu w formule niedostępnej w roku ich ukończenia szkoły.

– RPO ma możliwość skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku w sprawie przepisów, które budzą jego zastrzeżenia. Taką interwencję mógłby podjąć również w tym przypadku, ponieważ brakowało przepisów przejściowych, które pozwoliłby zniwelować nieporównywalność wyników matur – mówi Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego w biurze RPO.

Dodaje, że należy jednak odpowiedzieć sobie na pytanie – czy wniosek taki miałby sens? Od złożenia do rozpatrzenia go przez TK mija wiele czasu.

– Osoby, których dzisiaj problem dotyczy, za kilka lat będą już np. bronić prace licencjackie i wynik matury nic dla nich nie zmieni – mówi Mirosław Wróblewski.

Powrót do przeszłości

Eksperci zastanawiają się, jak w takim razie rozwiązać problem nieporównywalnych matur i ich wpływu na podjęcia nauki w szkole wyższej.

– Problem nierównych szans kandydatów na studia udałoby się rozwiązać, wracając do egzaminów wstępnych. Obecnie uczelnia, która prowadzi nabór, ocenia jedynie świadectwo. Na pewno lepszego wyboru mogłaby dokonać, gdy miała możliwość sprawdzenia wiedzę i umiejętności kandydata w trakcie egzaminu czy rozmowy kwalifikacyjnej – uważa prof. Joanna Haberko, prodziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Oznaczałoby to, że co roku zainteresowani studiami na danej uczelni podchodziliby do egzaminu przez nią przeprowadzanego, który zweryfikowałby ich wiedzę. Wszyscy wtedy zdawaliby wedle tych samych zasad.

– Teoretycznie wydaje się to dobre rozwiązanie. Wynik uzyskany na maturze niewiele mówi o kandydacie. W trakcie studiów okazuje się, że osoba, która uzyskała 80 proc. punktów, radzi sobie gorzej niż ta, która zdobyła ich niespełna 60 proc. Jednak w mojej ocenie zamiast wracać do sprawdzianów wstępnych, trzeba postarać się ulepszać obecny system egzaminów, którzy przecież istnieje już ponad 10 lat, zamiast się cofać i wywracać go do góry nogami – uważa prof. Czesław Kłak, dyrektor Kolegium Prawa, prodziekan Zamiejscowego Wydziału Prawa i Administracji. Wyższej Szkoły Prawa i Administracji.

CKE również jest przeciwna temu pomysłowi. – To nie jest właściwa droga. Tak naprawdę utrudniłoby to życie maturzystom zamiast ułatwiać – uważa Marcin Smolik, dyrektor CKE.

Podaje przykład: obecny system umożliwia kandydatowi aplikowanie równocześnie nawet na np. 15 uczelni. Powrót do egzaminów wstępnych oznaczałby ograniczenie tej możliwości, chociażby ze względu na fakt, że musieliby oni stawić się na egzamin.

– Pracujemy nad tym, aby egzaminy były m.in. jak najbardziej porównywalne. Jednak realizowanie tego postulatu w 100 proc. jest niemożliwe. Ponieważ, aby praca była w 100 proc. porównywalna, co roku maturzyści musieliby zdawać mając ten sam arkusz z dokładnie tymi samymi zadaniami – mówi Marcin Smolik. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • JSN(2015-09-21 23:33) Odpowiedz 10

    może po prostu przywrócić egzaminy wstępne na studia i problem sam zniknie.

  • mała matura(2015-09-24 09:41) Odpowiedz 00

    matura to jakiś archaiczny dinozaur naszego szkolnictwa w obecnych czasach, Ministerstwo Ogłupiania Narodowego niech wprowadzi małą maturę jak mawiali to ludzie z poprzedniej epoki, że ją ukończyli, będzie jeszcze śmieszniej.

  • Unieważnić ...(2015-09-22 20:19) Odpowiedz 00

    ... i do POwtórki, łącznie z Ministrem Oświaty.

  • Wspaniale(2015-09-21 22:59) Odpowiedz 00

    Akurat obecny kształt matur jest bardzo ok.
    Funkcjonują na takich samych zasadach. Ocena jedynie po świadectwie byłaby głupotą gdyż szkoły różnią się diametralnie podejściem do ocen (np. szkoły specjalne etc).
    Obecnie bolesne jest również równoważenie studiów publicznych z prywatnymi (które funkcjonują na zasadach kapitalistycznych - jest kasa jest dyplom).

  • Tegoroczna maturzystka(2015-09-23 11:23) Odpowiedz 00

    Właśnie w tym roku zdawałam maturę będąc po liceum ogólnokształcącym i zdawałam ją na nowych zasadach. Osobiście uważam, że były różnice w trudności zadań między "nową" a "starą" maturą. Oczywiście z ciekawości przeglądałam arkusze maturalne z poprzednich lat jak i tegoroczną "starą" maturę i według mnie sam pomysł wprowadzania nowej reformy, w której kształciłam się przez 3 lata liceum (a wcześniej też i w gimnazjum, ponieważ również pisałam egzamin gimnazjalny w nowej formule) jest teoretycznie ułatwieniem dla nas, maturzystów ale... czy faktycznie jest dobrym pomysłem? Absurdem jest to, że zostały zlikwidowane licea profilowane podczas gdy licea "ogólnokształcące" w swojej ofercie kształcenia oferują klasy profilowane i tak na prawdę tylko pierwsza klasa jest tzw. "klasą ogólną", która zawiera wszystkie możliwe przedmioty, a od drugiej klasy połowa przedmiotów odpada. I to nie są przedmioty typu podstawy przedsiębiorczości czy edukacja dla bezpieczeństwa (one też odpadają) ale są to przedmioty typu chemia , geografia w zależności od wybranego przez nas profilu... i gdzie tu logika? Nie mówię, że wszyscy powinniśmy być świetnie obeznani w każdej dziedzinie ale ta nowa reforma robi z nas trochę "baranów" (nie obrażając nikogo). Oczywiście każdy może się dokształcać we własnym zakresie ale wiadome jest , że mała ilość młodych ludzi będzie to robić ale w momencie kiedy trzeba by nas zmuszać do nauki wszystkiego to coś jednak zostałoby w głowie i mogłoby nawet okazać się przydatne w przyszłości (chociażby w relacjach towarzyskich albo ogólnie w życiu). Ciągłe wprowadzanie nowych reform przybliża nas (przynajmniej jak dla mnie) do takiego typowego amerykańskiego systemu nauczania, gdzie są oni świetni tylko w swoich dziedzinach, a reszta praktycznie nie istnieje albo istnieje w małym stopniu. Ktoś by mógł uznać, że jest to dobre, ja jednak mam odmienne zdanie na ten temat. Wracając do matury, owszem, nowa matura z chemii była o wiele prostsza od tej starej (zdawałam i sprawdzałam) ale nie powiedziałabym tego np. o biologii, której na szczęście nie zdawałam ale słyszałam opinie ludzi zdających. To samo dotyczy matury ustnej z języka polskiego, która u nas polegała na losowaniu pytania natomiast starsze roczniki mogły pochwalić się pracą przygotowaną pół roku wcześniej przez osobę, której za to zapłacili... Ogólnie twierdzę, że nowa matura była prostsza od starej i na pewno były różnice w wynikach naszych a starszych kolegów i koleżanek co wpływało na rekrutację na studia. Ale tak na prawdę to cóż możemy na to poradzić... można jedynie wyrazić swoją opinię na ten temat, a ministerstwo i tak co jakiś czas będzie zmieniać reformę twierdząc, że ułatwiają nam życie. Jak dla mnie to tak, ta matura to było ułatwienie nam życia chociażby też dlatego, że materiał z praktycznie wszystkich przedmiotów został okrojony. Dzięki temu mieliśmy troszkę mniej nauki i tym samym poziom trudności nie był aż tak wysoki. Tak na prawdę dla nas, zdających nową maturę, zdanie jej na dobrym poziomie nie było trudne, trudnością mógł być jedynie ten ustny język polski, choć osobiście ja nie mam co do tego zarzutów, bo przynajmniej skończyło się płacenie za napisanie pracy i udawanie, że się tego dokonało samemu. To jest sprawiedliwe, reszta - nie. Ułatwienie ułatwieniem ale czy to wszystko na tym polega? Dzięki temu studiować może każdy - ten kto ciężko pracuje i ten co na studiach będzie przechodził fartem, a potem partaczył swoją pracę... Jeżeli dążymy do takiego świata to ja chyba do niego nie pasuję.

  • Malika(2015-09-22 14:58) Odpowiedz 00

    Tak? A jeśli chodzi o maturę z biologii to nowa podstawa była trudniejsza o wieleee gdyż była tylko możliwa w rozszerzeniu. Maturzyści którzy zdawali stara biologię mieli o wiele łatwiej ponieważ to podstawa.I gdzie tu sprawiedliwość, jak ktoś przez tą głupia biologię nie dostał się na studia z powodu poziomu...

  • User(2015-09-21 18:03) Odpowiedz 00

    Wprowadzić egzaminy na studia jak było kiedyś po staremu. Silnie działające ośrodki akademickie przetrwają a słabe upadną. Może wróci jakość kształcenia na uczelnie a nie płacenie uczelnią za sztuki (studentów).
    Rośnie nam pokolenie roszczeniowe i co im się wszystko należy a co młodzież odpowie na następujący artykuł Konstytucji RP dotyczący nauki Art. 70. pkt. 1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa. To o co ten krzyk obecni maturzyści i studenci to najwyższa wykładnia prawa w naszym kraju.

  • bbbxs(2015-09-21 15:56) Odpowiedz 00

    Tak więc ja bym prosił o przeliczenie mojego wyniku na centyle bo nie widzę żebym w przyszłych latach miał jakiekolwiek szanse w rekrutacji CKE faworyzuje młodsze roczniki. Nie dążą do ułatwienia czegokolwiek

  • Bla(2015-09-22 01:45) Odpowiedz 00

    Moim zdaniem to wina reform, które pogarszają zamiast polepszyć sytuacje. Po co była reforma matury skoro w przypadku chemii materiał został okrojony. jest XXI wiek, postęp, a my cały czas cofamy się, a matura zamiast być trudniejsza jest z roku na rok dla absolwentów łatwiejsza. Nie ma co dziwić się maturzystom jak o dostanie się na medycyne decyduje każdy punkt. Osobiście współczuję osobom, które w tym roku poprawiały mature, gdyz prawdopodobnie osoby z mniejsza wiedza z nowej podstawy dostały się na lek, a starszym rocznikom nie udało sie z powodu reform, ktore mialy je elminowac. To nie jest sprawiedliwe, bo na studiach jest kazdy traktowany tak samo, a na tak powazne studia jak medycyna powinni miec szanse zdolni, a wiem że czesto ludzie poprawiaja juz wysokie wyniki np. 80%, ktore nie gwarantuje dostania sie na studia. Co więcej uważam, że arkusz dla starej podstawy nie powiien byc w ogole dopuszczony, gdyz był niejasny, odbiegal znacznie od podstawy programowej. Zresztą znacznie wyzsze progi na medycyne w tym roku w stosunku do ubieglego jak i jeszcze bardziej ubieglych lat zdecydowanie obrazuja problem zbyt latwej matury dla tegorocznych absolwentow. Pytanie co za rok, bo wiele z tegorocznych absolwentow ma wysokie wyniki z chemii i pokusi sie o poprawe tylko biologii i znowu strarsze roczniki beda poszkodowane ? uwazam, ze powinno sie wynagrodzic starej podstawie ta znaczaca roznice ! egzaminy wstepne ? jestem za, bo obecny system kompletnie nie sprawdza się. Dodatkowo chcialabym zaznaczyc, ze CKE jak i wszystkie OKE zapewne pochlaniaja duze kwoty pieniedzy panstwowych na ich dzialalnosc,

  • Yersey(2015-09-22 03:27) Odpowiedz 00

    Czegoś tu nie rozumiem: prawo do podjęcia studiów na wyższej uczelni ma każdy posiadacz świadectwa dojrzałości, czyli pozytywnego wyniku egzaminu maturalnego. Paranoją jest dyskryminowanie tych, którzy zdawali go na innych zasadach, jak dzisiejsi maturzyści i uzyskali świadectwo inaczej opisujące wyniki tego egzaminu. Należy ustalić skalę porównawczą wyników dla obydwu systemów, skoro nie ma egzaminów wstępnych. 23 lata temu jako osoba trzydziestoośmioletnia, po sześciotygodniowym, weekendowym kursie przygotowawczym (mającym na celu omówienie zakresu tematyki materiału egzaminacyjnego) przystąpiłam do egzaminów wstępnych na uczelnię ekonomiczną, oczywiście na kierunek zaoczny i znalazłam się w pierwszej dziesiątce (9.) osób najwyżej na egzaminie ocenionych. Bez znaczenia był fakt, że zdałam maturę w średniej szkole technicznej 18 lat wcześniej.

    Wielu młodych kandydatów "idzie" na studia, zwłaszcza tych najmłodszych, tylko dlatego, że chcą tego ich rodzice. Ich zaangażowanie w zdobywanie wiedzy weryfikują wyniki pierwszego semestru. Ci którzy nie nadają się, bo albo ich IQ zostawia nieco do życzenia, lub im się, zwyczajnie, nie chce uczyć, albo też okaże się, że dany kierunek nie spełnia ich zainteresowań - odpada zwykle po pierwszej sesji egzaminacyjnej.

    To co tu przeczytałam na temat dzisiejszych kryteriów kwalifikacyjnych na studia dla posiadaczy różnych matur - oburza mnie, bo rzeczywiście dyskryminuje tych starszych kandydatów. Z mojego doświadczenia wynika, że ci, na ogół radzą sobie na sudiach nie gorzej jak młodsi. A niejednokrotnie lepiej, bo mają silniejszą motywację, żeby się uczyć!

  • fgd(2015-09-21 14:45) Odpowiedz 00

    Może należy zastanowić się w ogóle nad sensem matur. Przecież uczymy się przez kilka lat. Moim zdaniem powinno się odejść od matur a absolwenci powinni otrzymywać dokument ze szkoły ze średnią ocen z całego okresu nauki. Dokument taki oddawałby to jak uczniowie pracowali przez cały okres nauki i jakie osiągali wyniki. Analogiczna sytuacja powinna mieć miejsce na zakończenie szkoły podstawowej i gimnazjum. Po co się starać przez wszystkie lata jak można tylko w ostatnim roku przed egzaminem, gdzie dobry uczeń się zdenerwuje lub zwyczajnie będzie miał gorszy dzień i napisze go gorzej niż ktoś kto przez lata nic nie robił ?

  • dgju(2015-09-21 14:07) Odpowiedz 00

    Zawsze jest problem z kandydatami na medydyne. Co roku jakieś niesprawiedliwości dostrzegają. Zresztą nic dziwnego, że szukają sztuczek jak na 1 miejsce jest więcej chetnych niż na wszytkie inne kierunki. Nie rozumiem dlaczego miejsc na kierunku lekarskim jest tak mało. Przecież lekarzy w PL brakuje..

  • cvv(2015-09-21 14:04) Odpowiedz 00

    BMka:
    Absolutnie nie ma sensu - uczelni jest dość, to miejsc do robienia specjalizacji jest za mało i nie starcza ich dla setek studentów którzy kończą medyka.

  • BMka(2015-09-21 13:20) Odpowiedz 00

    Problem jak zawsze z ludźmi idącymi na medycynę.
    Uczelnie Prawnicze i Politechniki nie mają takich kłopotów.
    Trzeba zwiększyć ilość miejsc na studiach medycznych i powołać kilka nowych uniwersytetów w stolicach województw które ich nie mają. Lekarzy będzie i tak za mało b. część wyemigruje zewnętrznie na zachód a druga część wyemigruje wewnętrznie do bardziej rozwiniętych miast.

    Niestety pewnie nic się nie da zrobić bo trzeba na to kasy, no i opór gildii też pewnie duży.

  • przeciw CKE(2015-09-21 11:34) Odpowiedz 00

    To wszystko woła o pomstę do nieba ! Matura był tak przygotowana, aby pokazać, że nowa podstawa jest górą. Tylko dlaczego karze się osoby, które poświęciły rok, brakło im nierzadko tylko kilku % do medycyny, mieli siłę i na tyle ambicji, żeby egzamin napisać jeszcze raz. Jeżeli progi w danym roku znacząco wzrastają musi być coś na rzeczy. Jednak CKE nigdy nie przyzna się do błędu. Paradoks, który powinien znać każdy obywatel to to, że za kilkanaście lat może go uczyć lekarz, który dostał się na kierunek z niższą punktacją. Tak było w Zielonej Górze !!

  • Ruszard(2015-09-23 07:11) Odpowiedz 00

    Studia tylko po maturze to absurd, weźmy przykład z Francji, możesz machać łopatą bez średniego idziesz np na medycynę i jeżeli ją skończysz jesteś lekarzem. Logiczne, prawda?

  • db(2015-09-22 12:32) Odpowiedz 00

    gdy miała możliwość sprawdzenia wiedzę - piękna polszczyzna, w temacie maturalnym, a redaktorzy chyba po przedszkolu.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama