statystyki

Kluzik-Rostkowska: Karta pozwala wynagradzać tylko za przychodzenie do pracy

autor: Klara Klinger, Artur Radwan26.08.2014, 07:20; Aktualizacja: 26.08.2014, 15:22
Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej

Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowejźródło: DGP

Karta nauczyciela utrudnia racjonalną politykę opłacania pedagogów. Przez jej zapisy często są oni wynagradzani nie za efekty pracy, ale za przychodzenie do niej - mówi w wywiadzie dla DGP Joanna Kluzik-Rostkowska, minister edukacji narodowej.

Reklama


Reklama


Rewolucją z podręcznikami bardzo sprawnie zepchnęła pani na drugi plan debatę o 6-latkach.

Nie wprowadzałam reformy z podręcznikami po to, by odwrócić uwagę od obniżenia wieku szkolnego. Uważałam, że czas z tym zrobić porządek.

Wypowiedziała pani wojnę wydawcom. Wygrała ją pani?

Nie rozpoczynałam żadnej wojny.

Ale i tak pani ją rozpętała. Rynek wydawniczy mocno walczy z pomysłem darmowego podręcznika.

Nie miałam żadnych wątpliwości, że ten rynek wymaga zmian. Nie podobał mi się ciągły wzrost cen, a poza tym wszystkie te sztuczki, które powodowały, że podręczniki stawały się de facto jednoroczne: coś trzeba było wyciąć, wpisać, wkleić. Wydawcy zmieniali kolejność rozdziałów. Jedynym sposobem szybkiej zmiany było przygotowanie własnego podręcznika. I to się udało. W tym roku w kieszeniach rodziców pierwszoklasistów zostanie ponad 120 mln zł.

Tak, ale tylko tych z pierwszych klas. Reszta zapłaci więcej, bo wzrosły ceny.

Darmowe podręczniki będziemy wprowadzać sukcesywnie co roku. Docelowo w 2017 r. podręczniki dla szkół podstawowych i gimnazjów będą bezpłatne. Włączając się do tego systemu, ścinamy rynek podręczników z ponad miliarda zł do 300 mln zł. Ale proszę pamiętać, że na kolejnych etapach edukacji do końca gimnazjum zostawiamy nadal wolny rynek. Choć definiujemy maksymalną kwotę, jaką można na podręczniki wydać.

Jak zamierza pani walczyć z zapędami nauczycieli, którzy będą namawiali rodziców do kupowania dodatkowych podręczników obok tego darmowego?

Nauczyciele muszą mieć świadomość, że jeśli do tego namawiają, to łamią przepisy oświatowe. Gdyby takie sytuacje miały miejsce, proszę o informację do MEN. Pilnować tego będą także organy prowadzące, czyli najczęściej samorządy.

Kłopotem są też spory wokół liczebności klas. MEN obiecał rodzicom sześciolatków, że klasy I-III nie będą liczniejsze niż 25 uczniów. A teraz wprowadza pani zasadę, że ta liczba może się zwiększyć do 27 uczniów. Czy to właściwe rozwiązanie?

Proszę sobie wyobrazić, że w październiku przychodzi do drugiej klasy nowe, 26. dziecko. Dzisiejsze rygory nakazują w takiej sytuacji podzielić istniejącą klasę na dwie. To wielka trauma dla każdego dziecka. Uważam, że powinna istnieć możliwość dołączenia nowego ucznia do istniejącej klasy i poczekania ze zmianą na kolejny etap nauczania.

A co będzie dalej z sześciolatkami? Przetoczy się fala dwóch roczników, które w jednym momencie będą zdawać do gimnazjów czy wchodzić na rynek pracy.

Czy są jakieś prace, które to przygotują?

Już lada moment liczba maturzystów będzie równa liczbie miejsc na publicznych uczelniach. Więc jeżeli się zastanawiamy, czy będzie trudno pójść na studia, to stoimy raczej przed odwrotnym problemem.

Ale to się zmieni w momencie, kiedy maturę zdawać będzie rocznik 2008 czy 2009.

Nie uważam, żeby był to problem. Na rynek pracy wejdą najwcześniej za 12 lat, czyli w roku 2026. Ten rynek będzie zupełnie inny. Dzisiaj pytanie raczej jest inne: jak sobie ma poradzić szkoła pod kątem kadrowym. Ale dla niej jest to błogosławieństwo.

Jak to? Szkoła będzie musiała zatrudnić na chwilę nauczycieli, a potem ich zwolnić.

Raczej nie zwolni tych, którzy obecnie pracują. Kiedy się spojrzy na dane, widać, że z jednej strony liczba uczniów spada, liczba nauczycieli jest stała, a suma wydatków rośnie gwałtownie. Więc to, że uczniów będzie więcej, powinno nauczycieli zadowolić – część z nich w ten sposób zachowa dłużej swoje stanowiska pracy. Z punktu widzenia niżu to jest coś, co powinno cieszyć nauczycieli. I powinno cieszyć też szkolnictwo zawodowe i wyższe uczelnie.

Ale niekoniecznie dzieci i rodziców. Tym z podwójnego rocznika będzie trudniej dostać się do dobrego liceum czy gimnazjum, bo będą mieli większą konkurencję niż ich koledzy o dwa lata młodsi.

Może na etapie gimnazjum czy liceum będzie większa konkurencja. Ale już na uczelniach czy na rynku pracy nie będzie tego problemu. Na rynku pracy nie konkurują ze sobą roczniki, tylko ludzie w różnym wieku.

Problem będzie też z rocznikiem 1995. Fatalnie wypadł na maturach, miał też gorsze wyniki w gimnazjum. Wiadomo dlaczego?

Sprawdzamy to. To był ostatni rocznik, który szedł jeszcze według starej podstawy programowej. Może część uczniów pomimo słabych wyników nie powtarzała klas, bo nauczyciele nie chcieli ich narażać na pracę w innym trybie, czyli zgodnie z nową podstawą programową.

Chciałam jednak wyraźnie zaznaczyć, że minister edukacji nie jest winien temu, że ktoś nie zdał matury. Matura, która pełni również funkcję egzaminu wstępnego na uczelnię, musi mieć swoją wagę. Żeby studiować, trzeba mieć pakiet wiedzy, który takie studia umożliwi. Czy ktoś kiedykolwiek miał pretensje do rektora szkoły wyższej, że nie przyjął wszystkich ubiegających się kandydatów? Żeby zacząć kolejny etap nauki, trzeba zaliczyć wcześniejsze.

Kontrowersje wywołało wprowadzenie kontroli kuratorów do szkół bez zapowiedzi.

Kontrola nie powinna być zapowiedziana, bo staje się własną karykaturą.

Kolejny newralgiczny temat to Karta nauczyciela. Co z nią będzie?

Na razie przed nami początek roku szkolnego, półtora rocznika pierwszoklasistów, rewolucja podręcznikowa, wprowadzenie do szkół asystenta i wybory samorządowe za pasem. Najgorszy czas na to, by wprowadzać kolejną zmianę.

Oświatowe związki już zapowiadają, że będą się domagać dla nauczycieli w przyszłym roku podwyżek. Czy dostaną?

Nie.

Nie, bo nie, czy też oznacza to, że za dużo zarabiają?

Zarabiają dobrze. A od 2008 r. ich pensje wzrosły nawet o 40 proc. Pozostali pracownicy administracji publicznej mogą tylko o takich podwyżkach pomarzyć. W przyszłym roku z pewnością nie będę miała więcej pieniędzy. Zdaję sobie sprawę, że Karta nauczyciela hamuje wiele rzeczy związanych z racjonalną polityką wynagradzania pedagogów. Przez jej zapisy osoby uczące w szkołach często nie są wynagradzane za efekty pracy, ale za przychodzenie do niej.

Przez to, że uzgodnione z samorządami i związkami zmiany w karcie wciąż nie obowiązują, gminy po raz kolejny muszą się np. borykać z obowiązkiem wypłacania nauczycielom czternastki. Czy dostrzega pani ten problem?

Tak. Dlatego dobrze będzie powrócić do tej zmiany przy okazji nowelizacji innych przepisów oświatowych po wyborach samorządowych. Trzeba to z pewnością zmienić.

Związkowcy uważają, że tylnymi drzwiami rozmontowuje pani Kartę nauczyciela. W szkole pojawią się asystenci zatrudniani na podstawie kodeksu pracy. Projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty wprowadza kolejny wyłom pozwalający zatrudniać nauczycieli do pracy przy projektach UE też na podstawie kodeksu. Czy nie lepiej od razu podjąć odważną decyzję i zlikwidować kartę?

Z pewnością można byłoby się pokusić o jej ponowne napisanie. W tej kadencji jest już na to za późno. Nie demontuję tylnymi drzwiami karty, ale staram się dbać o jakość kształcenia i odpowiednie warunki opieki dla uczniów. Gdyby asystenci byli zatrudniani na podstawie karty, to pewnie żaden samorząd nie zdecydowałby się na taki ruch.

Na ustępstwa idzie pani też wobec samorządowych przedszkoli. Jeśli np. jednocześnie będą dwie nauczycielki, to dzieci może być więcej niż 25. Czy nie doprowadzi to do przepełnienia oddziałów?

Nie. Mam nadzieję, że gminy nie będą tego nadużywać. Obecnie już kilka mi sygnalizowało, że gdyby przestrzegały tego limitu, to musiałyby wybudować dodatkowe przedszkola.

Samorządy zapowiadają, że zapewnią wszystkim dzieciom od 2017 r. miejsce w przedszkolach. Już wskazują, że nawet czterolatki będą trafiać do oddziałów przedszkolnych w szkołach. Czy tak pani sobie wyobraża upowszechnienie przedszkolne?

Przedszkola niedługo będą przyjmować nawet dwulatki, jeśli będą chciały się utrzymać na rynku. Obecnie nie ma takiej prawnej możliwości, ale warto się nad tym zastanowić. Jeśli np. dziecko opiekuna nie dostało się do żłobka, a dyrektor przedszkola ma wolne miejsca i się zgadza na takie rozwiązanie, to nie widzę przeszkód.

Jakie jest pani kolejne wyzwanie, bo już wiemy, że nie Karta nauczyciela?

Chcę się zająć szkolnictwem zawodowym. Uczniowie techników powinni lepiej zdawać maturę. Generalnie muszą się bardziej przykładać do kształcenia ogólnego. Kuleją też kursy i szkolenia, a także zajęcia praktycznie. I to zamierzamy zmienić. Na wzór bazy szkół dla sześciolatków określimy podobny wykaz placówek kształcenia zawodowego, który pozwoli nam zdiagnozować, jaki jest ich poziom nauczania i z czym się borykają.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Katarzyna(2014-08-30 07:18) Odpowiedz 00

    Dzień dobry. Nie jestem nauczycielem, tylko specjalistą - czyli tym gorszym rodzajem pracownika w edukacji, pracuje 28 godzin za tą sama stawkę, która wynika z tabeli dla 18-godzinnych etatów - ale to pryszcz! Ja poproszę te 40% podwyżki - bo do mojego miasta (wojewódzkiego) ona jeszcze nie dotarła... pani minister szanowna - proszę, bo to całkiem spora kasa! Za - podobno - "nicnierobienie", jakie się dzieje w szkole. Ja nie wtrącam się w specyfikę innych zawodów, przeraża mnie polskie czepialstwo i ogromna nienawiść wielu komentatorów. Pewnie podobnie myśli ogrom społeczeństwa. Ale - wylewacie, ludziska, pomyje na nauczycieli - i oddajecie im własne dzieci??? Myślicie, że ci n-le nie czują, jak nimi pogardzacie, jak pomniejszacie ich pracę? I mimo to będą dobrze pracować (uczyć i wychowywać) wasze pociechy??? Wejdźcie do szkół i przedszkoli na chociażby wolontariat, pomóżcie przy wyjazdach klasy własnego dziecka na wycieczkę, basen, zorganizujcie zajęcia dodatkowe... A przede wszystkim - media i MEN opisują inną rzeczywistość, naprawdę. Pozdrawiam.

  • óczycieL(2014-08-26 16:47) Odpowiedz 00

    żałosny artykuł żałosnych ludzi w żałosnym kraju... tyle w temacie;)
    a poza tym każdy może zostać nauczycielem w końcu to ciepła dobrze płatna posadka a dzieci wspaniałe i grzeczne... Zatem na co czekacie???!;))

  • jarek(2014-08-26 11:37) Odpowiedz 00

    szumnie wprowadzono darmowy elementarz .
    było sporo i ACH i ECH a ja zadałem Ministrowi MEN pytanie na które do dziś nie otrzymałem odpowiedzi
    -czy przygotowano nie jako przy okazji taki sam (podobny ) darmowy elementarz przeznaczony dla dzieci z dysfunkcją wzorku ?
    widać zadane pytanie przerosło urzędników podległych pani Minister i zamilkli .
    pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi .

  • nauczyciel, policjant żołnierz i straznik(2014-08-26 11:38) Odpowiedz 00

    Oho sprytnie wypuszczony temat, zarobki nauczycieli i ich przywileje. Wkrótce możemy się spodziewać podobnego artykułu o strażach miejskich, ich bandyckim, czyli bezprawnym łupieniu biednych kierowców, przy pomocy fotoradarów.
    Potem służby mundurowe i ich przywileje i emerytury, które są wyższe od zusowkich i krusowskich.
    Może górnicy, tez dobry temat i tak dookoła Wojtek.
    Pozdrawiam hejterow, zapraszam ich do pracy w/w zawodach.

  • do alek 666(2014-08-26 11:46) Odpowiedz 00

    Dobry nauczyciel nie potrzebuje scenariusza i konspektu. Chyba tylko młodzi z kartki uczą.

  • Saladin(2014-08-26 12:00) Odpowiedz 00

    mój dyrektor powiedzial na zebraniu, ze wszyscy nauczyciele w jego szkole majasie doksztalcac...wg niego najlepiej niech zrobia uprawnienia na wózki widlowe!

  • obserwator(2014-08-26 12:10) Odpowiedz 00

    Powinno się premiować ambitnych i kreatywnych nauczycieli, którzy chcą i potrafią uczyć ale obecne przepisy uniemożliwiają takie działanie. Już czas najwyższy na prawdziwą reformę tej grupy zawodowej. Czy wyniki tegorocznej matury nie dają do myślenia ?

  • kir(2014-08-26 12:57) Odpowiedz 00

    Pani Kluzika powiedziała:
    "Proszę sobie wyobrazić, że w październiku przychodzi do drugiej klasy nowe, 26. dziecko. Dzisiejsze rygory nakazują w takiej sytuacji podzielić istniejącą klasę na dwie. To wielka trauma dla każdego dziecka."
    to nie trauma dla dzieci, tylko budżet pusty z długiem publicznym zrobionym przez rządzących, który szybko rośnie,
    dzieci w podzielonych klasach będą nadal się znały w klasie, a przy okazji rozrabiaków będzie można rozdzielić, co im na dobre wyjdzie

  • Nauczyciel angielskiego(2014-08-26 14:16) Odpowiedz 00

    kazdy kto mysli ze nauczyciele maja placone za ''przychodzenie do pracy'' powinien w lepetyne dostac. A praca w domu- sprawdzanie zeszytow, kartowek, wywiadowki, rady pedagogiczne - notabene odbywajace sie juz w sierpniu kiedy wasze bachory maja jeszcze wakacje ... a dyzury szkolne ,a godziny KARCIANE!!! ??? kto nie jest nauczycielem niech lepiej sie nie wypowiada ,a kto jest po tym co mowi minister powinien zlapac sie za glowe. po drugie ELEMENTARZ bedzie ksztalci owszem i to ZA DARMO ale ANALFABETÓW. Dziekuje

  • Sprawiedliwość(2014-08-27 17:18) Odpowiedz 00

    Nauczyciele bardzo byliby zadowoleni z likwidacji Karty Nauczyciela. W końcu dostaliby zapłacone za każdą godzinę pracy, a nie tak jak teraz: praca non stop czy to papierkowa czy z uczniami , w domu i w szkole i poza nią ( bo też trzeba się chwalić sukcesami uczniów na różnych imprezach organizowanych przez miasta)- a to wszystko ZA DOKŁADNIE TE SAME PIENIADZE!!! I nie byłoby w koncu mowy o opiece 24 godziny na dobę na wycieczkach trzydniowych na któryc trzeba mieć oczy dookoła głowy i w dzień i w nocy !!! Nie byłoby żadnych wycieczek gdyby musieli zapłacić nauczycielom wg kodeksu pracy. W domu NADAL TRZEBA ZAJMOWAC SIĘ SZKOLNĄ ROBOTA zamiast rodziną!!! Ci co piszą że nauczyciel pracuje 18 godzin tygodniowo to chyba pisze z psychiatryka !!! Gdyby nie było przerw wolnych od pracy to nauczyciel by po 2 latach wykorkował!!!
    Nie wiem o jakich nauczycielach - nierobach piszą ludzie w swoich komentarzach ale ja nie znam zadnych nierobow- wszyscy zapieprzają jak mogą . Nawet strajkować porzadnie nie potrafią - bo jeszcze nigdy im z tego nic nie wyszlo i niczego nie wywalczyli. A urlopy dla poratwoania zdrowia to juz chyba jakas zamierzchła przeszłość. Trzeba być faktycznie chorym i to przewlekle zeby taki urlop dostac . Nie ma mowy zeby ktos zdrowy mogl dostac taki urlop!!! Tutaj chyba wypowiadają sie ludzie ,ktorzy nie mają zielonego pojecia o pracy nauczyciela. A rodzice którzy krytykowali nauczycieli zmienili zdanie jak tylko posiedzieli na korytarzu na przerwie przez 15 minut. Jeszcze jedna sprawa- dlaczego egzaminy wychodzą słąbo??? Nie wystarczy przyjsc do szkoly , zeby sie czegos nauczyc. Trzeba tez poswiecić troche czasu w domu na utrwalenie materialu i przypilnowanie dziecka ,zeby przynajmniej odrabialo zadania domowe jak nalezy a nie siedzialo na facebooku przez 6 godzin a potem niewyspane przychodzilo do szkoły. Jak potem osiągać dobre wyniki??? Zamiast krytyki nauczycieli może lepiej spojrzeć na siebie i zapytać ile pracy i czasu poświęciłem dziecku ,żeby było przygotowane do szkoły na następny dzień?
    I na koniec: Chyba w żadnym innym kraju praca nauczyciela nie jest tak traktowana jak w Polsce. W innych krajach to najbardziej szanowany zawód i najlepiej płatny.

  • Rysiek(2014-08-26 14:56) Odpowiedz 00

    Wprowadzenie "darmowego" elementarza to jest niezły przekręt ze strony Ministerstwa. Do tej pory, każdy podręcznik, który miał być wprowadzony do obiegu musiał przejść szereg kontroli i trwało to kilka ładnych lat, a tu pani Minister, zaklinaczka rzeczywistości, ciach wprowadza nowe przepisy i okazuje się, że nic już nie trzeba sprawdzać,bo po co? autorem uczyniła swoich znajomków, którzy otrzymali kolosalne wynagrodzenie za plagiat podręczników już dostępnych...słabo. A przyjdzie nowy, jeszcze mądrzejszy minister i wszystkie te jej cudowne reformy pójdą w kąt.

  • qwerty(2014-08-26 15:53) Odpowiedz 00

    Moze Kluzik pokaże, za co ją się wynagradza. Tylko nie w sensie, co kazała zrobić podwładnemu i pod czyją pracą złożyła podpis.

  • Iga(2014-08-26 16:04) Odpowiedz 00

    Pani szpicel i tyle w tym temacie.

  • POkluzik(2014-08-26 16:12) Odpowiedz 00

    Cała budżetówka to banda złodzei, 5 pracuje 10 udaje i tak się kręci w budżetówce można? MOŻNA, kasa dobra?DOBRA.
    Jescze do nauczycieli: włśnie w tym roku widziałem jak uczycie nasze kochane dzieci, żywym przykładem są MATURZYŚCI tegoroczni.
    Wy uczycie tak, żeby nie nauczyć a nauczycie wtedy jak się do was na korepetycje pójdzie za 60 zł za godzinę. Dziękuje w tym temacie

  • rodzinka(2014-08-26 16:38) Odpowiedz 00

    W mojej rodzinie nauczycieli nie brakowalo. Wczesna ciepla emeryturka ,90 godzin pracy miesiecznie, wakacje ,ferie i swieta platne.Wsumie jakies uzbieraloby sie 4 miesiace wolnego platnego. Nigdy im zle nie bylo i nie jest.

  • Magda(2014-08-26 16:35) Odpowiedz 00

    A po co kuratoria! Wymyślają i tworzą mnóstwo dokumentów, które nikomu nie są potrzebne. Bez przerwy jakieś kontrole, ewaluacja i tak w kółko.Zlikwidować kuratoria, które nikim nie są potrzebne i wtedy nauczyciel zamiast wypełniać ankiety i pisać sprawozdania zacznie nauczać .DAJCIE NAUCZYCIELOM UCZYĆ! A propo podręczników, miały być pieniądze na dodatkowe materiały. Rok szkolny tuż,tuż a pieniędzy z ministerstwa jak nie było tak nie ma. Pierwszaki bedą uczone jak w czasach komunistycznych .Oglądanie książki Ministerialnej i rysowanie szlaczków na kartkach, które muszą zakupić rodzice!!!

  • pilot(2014-08-26 17:16) Odpowiedz 00

    Skoro nauczyciele za nic biorą pieniądze, to po co szkoły? Niech rodzice zajmą się sami osobiście wprowadzaniem dzieci w świat... I popieram przedmówcę skoro jest taki raj to dlaczego się nie przekwalifikować, będzie łatwiej niż zazdrościć. A tak poza tym proponuję spędzić kilka dni w szkole, zobaczyć jak to jest a dopiero osądzać i wyciągać wnioski.

  • zzzzz(2014-08-26 11:34) Odpowiedz 00

    Od kiedy będzie praca dla dobrze wykształconych nauczycieli.

  • Grześ(2014-08-26 17:17) Odpowiedz 00

    Tylko immunitet chroni panią minister ty mocno i centralnie wykopać ją w kosmos. Sama narobiona w tym ministerstwie - pewnie została żylaków od lizania pupska najpierw jarka a później donka.

  • Kordi(2014-08-26 18:51) Odpowiedz 00

    A ja proponuję nauczycielom przenieść się do niepublicznych placówek. Mi udało się znaleźć super niepubliczne przedszkole. Owszem pracuję teraz 8 godzin z dziećmi, ale mam mała grupę (15 dzieci), skończyłam z wydawaniem własnych pieniędzy na wszelkie pomoce (w państwowym ciągle na coś brakowało). Za każdą dodatkową godzinę mam płacone. Ogólnie chwalę sobie teraz znacznie bardziej pracę. Ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że trudno znaleźć fajne niepubliczne przedszkole

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama