statystyki

Humanistyka non grata: Płatny drugi kierunek pogrąża uczelnie

autor: Urszula Mirowska-Łoskot13.01.2014, 07:00; Aktualizacja: 15.01.2014, 17:09
Spada popularność fakultetów humanistycznych

Spada popularność fakultetów humanistycznychźródło: DGP

Uniwersytety wycofują się z kształcenia na tradycyjnych kierunkach. W zamian otwierają modne specjalizacje. Po tych jednak trudno o pracę.

Reklama


Reklama


W ostatnich ośmiu latach liczba studentów zmniejszyła się o 340 tys. (17 proc.). Uczelnie decydują właśnie, które kierunki trzeba zamknąć. Na pierwszy ogień pójdą humanistyczne. Podstawowym kryterium jest bowiem popularność danych studiów wśród kandydatów. A w tym roku akademickim w pierwszej 10 najpopularniejszych fakultetów znalazł się tylko jeden humanistyczny – prawo. – Obserwujemy spadek chętnych także na politologii, socjologii, stosunkach międzynarodowych – mówi Jacek Przygodzki, rzecznik Uniwersytetu Wrocławskiego.

Najbardziej zagrożona jest filozofia. Na Uniwersytecie Rzeszowskim o jedno miejsce na tym kierunku ubiegało się 0,3 kandydata. Rada Instytutu Socjologii na Uniwersytecie w Białymstoku wnioskuje o zamknięcie tego fakultetu (ostateczną decyzję podejmie senat uczelni). Z kolei na Uniwersytecie Jagiellońskim już zapadła decyzja o likwidacji kierunku kulturoznawstwo.

Receptą na powstrzymanie spadku liczby kandydatów jest tworzenie nowych, modnych fakultetów o bardzo wąskiej specjalizacji. Na UwB w zamian za filozofię ma powstać kognitywistyka (zajmująca się możliwościami poznawczymi człowieka). Z kolei Uniwersytet Śląski chce otworzyć oligofrenopedagogikę i arteterapię oraz mediteranistykę (wiedza o śródziemnomorskich kulturach). Hitem ostatniej rekrutacji była np. kryminologia (45,7 osoby na 1 miejsce, 1. miejsce wśród najbardziej obleganych kierunków). Dużą popularnością cieszyła się też np. behawiorystyka zwierząt (4,5 osoby na 1 miejsce, więcej niż na prawie czy architekturze).

Eksperci ostrzegają przed tworzeniem wąskich specjalności. – Uczelnie powinny opierać się na danych z rynku pracy – mówi prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Dla nich jednak najważniejsza jest atrakcyjność kierunku dla maturzystów. Bo to oni gwarantują finansowanie uczelni.– Takie podejście jest bardzo ryzykowne. Absolwenci tych kierunków mogą nie znaleźć pracy po studiach – ostrzega prof. Mieczysław Kabaj.

Płatny drugi kierunek pogrąża uczelnie

Szkoły wyższe, zastępując tradycyjne fakultety tymi o modnej nazwie, zapewniają sobie większą liczbę kandydatów na studia. Eksperci apelują, aby zrezygnować z rekrutacji na określone kierunki

Uniwersytety starają się ratować studia humanistyczne. Tworzą podobne do nich fakultety, ale o nowocześnie brzmiących nazwach. Zastępują też te kierunkami zbliżonymi, ale wykładanymi w języku angielskim. Taka taktyka chwilowo pomaga przyciągnąć kandydatów i zapewnia szkole przetrwanie na rynku.

Kto stracił

Nie tylko filozofia ucierpiała na wprowadzeniu odpłatności za drugi kierunek studiów. Tracą także inne fakultety humanistyczne, np. europeistyka, politologia, kulturoznawstwo, filologie, pedagogika. Studenci często wybierali je jako kolejną specjalność. Wymóg płacenia za drugi fakultet wprowadziła nowelizacja z 18 marca 2011 r. ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 84, poz. 455 z późn. zm.). Zgodnie z nią student, który zdecyduje się na kolejne studia, będzie musiał za nie zapłacić, jeśli nie spełni kryteriów do otrzymywania stypendium rektora. Takie rozwiązanie obowiązuje od 1 października 2012 r. W efekcie jego wprowadzenia liczba osób uczących się na kilku fakultetach spadła o 30 proc.

– Filozofia rzeczywiście jest kierunkiem, na którym kształcą się osoby, które albo już ukończyły jedne fakultety, albo są to dla nich studia równoległe. W przypadku innych kierunków mniejsza liczba kandydatów spowodowana jest także niżem demograficznym oraz promowaniem kierunków technicznych i ścisłych – wyjaśnia Katarzyna Dziedzik, rzecznik prasowy, Uniwersytet w Białymstoku (UwB).

Profesor Lena Kolarska-Bobińska, minister nauki i szkolnictwa wyższego, zapowiedziała, że rozważy, czy studenci, którzy wybiorą filozofię jako kolejny fakultet, powinni zostać zwolnieni z odpłatności. Najpierw musi jednak zostać przeprowadzona analiza tego, na ile brak chętnych na dany kierunek jest skutkiem wprowadzenia odpłatności za kolejne studia.

– Obecnie w resorcie nauki trwają analizy wykonywane na podstawie danych systemu POL-on i Głównego Urzędu Statystycznego. Jej wyniki prawdopodobnie będą gotowe w lutym – poinformowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w stanowisku przesłanym do DGP.

Uczelnie nie czekają jednak na decyzję ministra nauki. Właśnie teraz władze szkół analizują statystyki rekrutacyjne z ostatnich lat i koszty kształcenia na poszczególnych kierunkach.

– Wszystkie decyzje o zawieszeniu czy rezygnacji z prowadzonych kierunków są dla uczelni bardzo trudne. Jednocześnie są konieczne, bo jesteśmy uzależnieni głównie od dotacji, która zależy od liczby studentów. Na utrzymywanie wielu kierunków ze znikomą liczbą chętnych po prostu nas nie stać – przyznaje Katarzyna Dziedzik.

Dodaje, że o tym, czy kierunek jest uruchamiany, decyduje przede wszystkim zainteresowanie kandydatów. A to często jest nieprzewidywalne.

– Nie potrafię ze 100-proc. pewnością przesądzić, czym kierują się młodzi ludzie, wybierając konkretny profil kształcenia. Trudno jednak nie dostrzec swoistych mód – zaznacza.

Idzie nowe

Na uczelniach dominuje np. trend zastępowania tradycyjnych kierunków rzadkimi nowościami, które sprawdziły się na innych uczelniach. Na przykład UwB chce otworzyć kryminalistykę.

– Władze wydziału prawa zastanawiały się nad jego uruchomieniem już od jakiegoś czasu. Ogromne zainteresowanie tym kierunkiem na Uniwersytecie Gdańskim tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że na taki kierunek jest zapotrzebowanie – wskazuje Katarzyna Dziedzik.

Podczas ubiegłorocznej rekrutacji na jedno miejsce na tym kierunku aplikowało 45 kandydatów.

Uczelnie też mają inne sposoby, aby odświeżyć fakultety, które tracą kandydatów. Na przykład w roku akademickim 2014/2015 na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie powstanie fakultet język polski w komunikacji społecznej. Z kolei UW stawia na studia w języku angielskim. Rozważa otworzenie kierunku European Politics and Economy.

– O tym, czy rzeczywiście zostanie otwarty w tym roku, dowiemy się w najbliższym czasie. Procedura administracyjna jeszcze się nie zakończyła. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie uczelniany senat – informuje Anna Korzekwa, rzecznik prasowy UW.

Eksperci alarmują

– Kreatywność kadry profesorskiej jest niezmierzona. Wymyślają fakultety o chwytliwych nazwach, których celem jest przyciągniecie kandydatów. Nie zawsze jednak tworzenie tych kierunków jest uzasadnione – mówi prof. Tadeusz Luty, honorowy przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP).

To się jednak uczelniom po prostu opłaca. Zazwyczaj przez pierwsze kilka lat nowy, unikatowy kierunek o intrygującej nazwie przyciąga kandydatów. Potem, gdy traci chętnych, uczelnia może go wycofać i otworzyć nowy fakultet.

– Od każdej reguły bywają jednak wyjątki. Dużego zainteresowania kandydatów nie wzbudziła biologia z geografią, która w ofercie znalazła się od roku 2012/2013 – wskazuje Katarzyna Dziedzik.

Na złych decyzjach szkół wyższych stracą zwłaszcza studenci specjalistycznych lub modnych kierunków, które mogą okazać się nieprzydatne na rynku pracy.

– Dyplomy uniwersyteckie otrzymają osoby wąsko wyspecjalizowane. Zmarnowana zostanie szansa, jaką daje nauka na uczelni, która kształci przecież w wielu dziedzinach – mówi prof. Tadeusz Luty.

Apeluje, aby odejść się od przyjmowania kandydatów na konkretny kierunek.

– Pierwszy rok albo dwa lata studiów mogłyby być kształceniem w ramach uczelni. Potem student wybierałby dziedzinę, w jakiej chce się specjalizować. Młody człowiek miałby czas, aby zdecydować, co chce konkretnie studiować – dodaje honorowy przewodniczący KRASP.

Takie rozwiązanie obowiązuje na najlepszych amerykańskich uniwersytetach. Stosuje je także np. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie.

– Na pozostałych 130 uczelniach publicznych i ponad 300 niepublicznych nie jest ono praktykowane, mimo że przepisy dają taką możliwość – zauważa prof. Luty.

Dodaje, że obecny system zmienił uniwersytety w szkoły zawodowe.

– Zamiast rozwijać horyzonty i spełniać ambicje młodych osób, po prostu szkolą, a nie kształcą. Przyczyniło się do tego także wprowadzenie odpłatności za drugi kierunek studiów. To nieporozumienie, które ogranicza studentów w wyborze fakultetów – konkluduje.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • front wschodni(2014-01-13 09:33) Odpowiedz 00

    Najbardziej żal mi tych młodych ludzi, którzy wybierając kierunek studiów kierowali się tym że po danym kierunku mają zagwarantowaną pracę. Niestety po studiach okazuje się że takich jak on(a) są tysiące a pracy dla nich nie ma. A eksperci rynku pracy znowu załamują ręce nad brakiem wykwalifikowanych pracowników, tym razem wykształconych na innym kierunku.

  • Grażdanin(2014-01-13 14:30) Odpowiedz 00

    Nie jestem za zamykaniem wymienionych w artykule kierunków, ani wprowadzaniem odpłatności za nie dla wszystkich. Może lepiej ograniczyć liczbę miejsc na nich, np. po 10 osób na roku a nie po 100 na dziennych i zaocznych. Jeżeli ktoś się na nie nie załapie to dopuścić ponad ten limit za pełną odpłatnością, w myśl zasady volenti non fit iniuria.

  • Alfabeta(2014-01-13 21:04) Odpowiedz 00

    Filozofia jest szkodliwa i powinna być zabroniona a nawet ścigana z urzędu. Człowiek, który choćby liznął tej nauki będzie MYŚLAŁ i ZASTANAWIAŁ się, np. czy dany towar jest mu naprawdę potrzebny. A gospodarce niezbędne jest, byśmy wszyscy kupowali potrzebne i niepotrzebne jak wściekli, zadłużając się ile wlezie i więcej, i konsumowali i wyrzucali jak opętani. I to, co nam wmusza reklama. A filozofia to wszystko blokuje.

    Filozofia zachęca też do krytycznej refleksji nad władzą i do nieposłuszeństwa jej. Czy trzeba coś dodać?

  • Podpora_spoleczenstwa(2014-01-13 18:55) Odpowiedz 00

    Polska jest wciaz krajem rozpaczliwie biednym, mimo sukcesow, i na wiecej ni 5 prawdziwych uniwerkow jej nie stac. Ale te powinny byc prawdziwe, z filozofia, matematyka teoretyczna, astronomia, filologia klasyczna. Sek w tym, ze UE tego nie chce, wg EU w PL powinny istniec TYLKO szkoly zawodowe.

    Swoja droga: czy ktos z was ma wiedze bardziej systematyczna nt. karier zawodowych absolwentow filozofii? Sadzac z kariery takiego Palikota czy Dutkiewicza (dr filozofii) nie maja oni tak zle. Filozofia uczy kreatywnosci i przysposabia do uczenia sie we wszystkich kierunkach przez cale zycie.

  • z(2014-01-13 18:32) Odpowiedz 00

    Mamy kilkaset tysięcy informatyków, inżynierów, pedagogów, którzy machają łopatą albo ścierką na zachodzie, a brakuje ludzi do wbicia gwoździa w Polsce.

  • Fastuczelnia(2014-01-13 18:03) Odpowiedz 00

    Patrząc jak na pysk poleciały pseudostudia typu stosunki miedzynarodowe" i "turystyka i rekreacja" czy studia dla przyjemności typu socjologia to chyba nie jest tak źle. Ale te statystki są trochę mylące - przydały by się jeszcze najbardziej te pożądane czyli o największej liczbie kandydatów na jedno miejsce.

  • Dragon(2014-01-13 17:17) Odpowiedz 00

    "Receptą jest tworzenie modnych kierunków o wąskiej specjalności". Jeżeli tak to takie uczelnie powinny być przemianowane na szkoły zawodowe, które uczą zawodu na poziomie wyższym. Takim uczelniom filozofia nie jest potrzebna. Zresztą nie widzę powodu aby z moich pieniędzy (podatków) utrzymywać więcej niż 4-5 uniwersytów w kraju. Te kilka uczelni powinno kształcić szeroko wąską elitę najlepszych i filozofia jak najbardziej jest wtedy niezbędna. Ale po co filozofia jako kierunek w Białymstoku, Rzeszowie etc. Po co tam w ogóle uniwersytet. te wszystkie uczelnie typu Białystok, Rzeszów, Olsztyn, Zielona Góra i jeszcze kilkanaście innych powinny być szkołami zawodowymi, bo faktycznie taką funkcję pełnią i jedynie jako takie mogą być potrzebne. A w szkole zawodowej filozofia jako kierunek nie jest potrzebna!

  • Zosia(2014-01-13 17:01) Odpowiedz 00

    Skończyłam kulturoznawstwo i filozofię i nie narzekam. Nie miałam żadnego problemu ze znalezieniem bardzo dobrze płatnej pracy, obecnie to ja jestem szefem sama dla siebie i jeszcze zatrudniam "kreatywnych" - tylko trzeba mieć coś w głowie. A nie skończyć studia i narzekać. Znam bardzo dużo osób, które skończyły studia inżynierskie i również narzekają, że nie mają pracy - i takie osoby miej jej nie będą. Po drugie jak widzę w CV "jestem kreatywny" to mnie szlag trafia - bo jak jesteś kreatywny to załóż własną firmę a nie idziesz wykonywać zadania jaki Ci dadzą i do tego z instrukcją jak masz to wykonać. U mnie takie CV trafia od razu do kosza.
    Lepiej napiszcie jestem człowiekiem zadaniowym wykonam wszystko co mi każecie!!! To do kreatywnych niedouków.

  • Renifer Lopez(2014-01-14 12:09) Odpowiedz 00

    Trzeba trochę wiedzy z nauki "niepraktycznej", mianowicie historii nauki i w ogóle cywilizacji, by wiedzieć, jaką rolę, w rozwoju cywilizacji odegrały różne niepraktyczne nauki, np. filozofia. Zlikwidujemy je wszystkie, a kółko się zamknie! Polska utonie w barbarii i stanie się rynkiem zbytu dla EU, jeśli się już nie stała. Gute Nacht, Polen/Bonne nuit, Pologne!

  • Renifer Lopez(2014-01-15 10:19) Odpowiedz 00

    Dla wyjaśnienia, NIM: ja miałem do czynienia ze studentami różnych kierunków i różnych uczelni (uniwersytet, politechn., a.m.) i w najlepszym razie tylko częściowo, stary, mogę potwierdzić twoje wrażenia na podstawie własnych obserwacji.

    Akurat co do filozofii, socjologii, matematyki (teoretycznej) i paru innych niskonakładowych kierunków (dla ciebie "smieciowych"), np. językoznawstwo czy archeologia (już nie taka niskonakładowa...) --- to w nich nauka polska zdobyła swego czasu światową renomę, i to NIE dzięki międzynarodowym grantom kierowanym przez cudzoziemców. I tę renomę w pewnej niewielkiej części utrzymuje do dziś. Teraz chcecie te kierunki zamknąć, wy tj. tuskolandczycy... . Pewnym wyjściem byłoby utrzymanie badań naukowych BEZ dydaktyki, i choć nowa ustawa o szkoln. wyższym teoretycznie stwarza taką możliwość, to przez żałośnie niskie nakłady na naukę w tym półbarbarzyńskim tuskolandzie na to się nie zanosi. A tym bardziej na zdobycie renomy w kierunkach wysokonakładowych.

  • domek(2014-01-13 14:55) Odpowiedz 00

    Studia wyższe powinny być TYLKO I WYŁĄCZNIE PŁATNE.Najzdolniejsi studenci powinni dostawać stypendia,które w całości pokryłyby koszty.Teraz za pieniądze podatników utrzymujemy tylko bandę nierobów zwanych naukowcami i młodzież.która i tak będzie bezrobotna.To samo dotyczy wszelkiej maści liceum i szkół średnich.Tam nie kształcą wykwalifikowanych pracowników tylko tego co nauczył się kilkanaście lat temu nauczyciel.W bezpłatnym szkolnictwie chodzi o utrzymanie całej masy dobrze opłaconych ,a nic nie robiących nauczycieli.

  • Renifer Lopez(2014-01-15 09:41) Odpowiedz 00

    NMI: a nie-półgłówki to są wg ciebie tacy, co potrafia skutecznie wmawiać innym, że czarne jest biale i na odwrót, i że koniecznie muszą kupić towar, który nie jest im potrzebny? Ach Polsko, ty zagłębie supermarketów i call-centrów, noc zapada na tobą, gute Nacht/bonne nuit!

    A w ogóle NMI, skąd ty masz takie informacje? Matematykę (teoretyczną) też byś zamknął?

  • guru122(2014-01-13 09:59) Odpowiedz 00

    Skończyć z finansowaną przez państwo edukacją wyższą!!! Polska to w tej kwestii światowy ewenement!! W każdym normalnym kraju studia wyższe są w całości ODPŁATNE!!! To właśnie państwowe dotacje są w dużej mierze winne obecnej patologii produkcji bezrobotnych z dyplomami!! Gdyby studenci płacili za zajęcia, dwa razy zastanowiliby się co chcą studiować i czy w ogóle chcą studiować!! Tylko kto przeciwstawi się temu chciwemu, skomuszałemu lobby akademickiemu...

  • bekSlesz(2014-01-13 12:38) Odpowiedz 00

    a taki dowcip:
    Dlaczego kierownik budowy nie zatrudni absolwenta filozofii?
    Bo ten będzie stał i rozważał czy koparka istnieje czy nie.

  • Slesz(2014-01-13 12:37) Odpowiedz 00

    Wg mojej teorii te kierunki humanistyczne np. - filozofia, kulturoznawstwo, politologia - i podobne - powinny być BEZWZGLĘDNIE i ZAWSZE płatne póki sytuacja gospodarcza naszego kraju się nie poprawi, jako kierunki o niskim znaczeniu dla gospodarki i PKB.(lub jak kto woli studia bezrobocia i bez pracy w kierunku).
    Nie musi to być pełna odpłatność. Dla najlepszych - zniżki/rezygnacja z ceny itp.

  • Andrzej(2014-01-13 12:09) Odpowiedz 00

    Guru122 świetny komentarz popieram

  • NMl(2014-01-15 08:29) Odpowiedz 00

    O czym nik dotąd nie napisał, to spadający dramatycznie poziom na "kierunkach" śmieciowych, filizifii, politologii, socjologii... Gdyby udolniony czlowiek podjł takie studia, mogłby się nie odnaleźć przy tępocie kolegów. Studiuja tam na koszt podatnika ludzie, ktorych ze względu na niskie oceny z matury nigdzie indziej nie przyjeto.
    Nie trzeba zamykac tych studiów, wystarczy wprowadzić min. limit punktów z matury, a same sie zamknął. W przeciwnym razie opłacamy rozdawanie dyplomów pólgłówkom.

  • vvv(2014-01-13 11:14) Odpowiedz 00

    współczuję studentom prawa, powinni im wprowadzić w programie studiów obowiązkowe zajęcia w zakresie korzystania z usług powiatowych urzędów pracy

  • mjk(2014-01-13 11:03) Odpowiedz 00

    @alax

    Nie można. Nikt nie weźmie magazyniera po filologii polskiej, wiem bo próbowałem. Trzeba robić wałek i wpisywać w CV, że skończyłeś tylko liceum i już prawowałeś np. na magazynie. Wtedy masz szansę.

  • filemon(2014-01-13 09:14) Odpowiedz 00

    Prawo ciągle popularne, to jakaś masakra. Skończyłem to coś w 2008r. na uniwersytecie i przez 4 lata byłem bezrobotnym, teraz pracuję za 2 tys. brutto w zupełnie innej branży.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama