statystyki

Rząd odpuszcza sześciolatkom: Za rok obowiązkowo do szkoły pójdzie tylko połowa dzieci

autor: Artur Radwan10.05.2013, 07:10; Aktualizacja: 10.05.2013, 08:21
Sześciolatki w szkołach - opinie

Sześciolatki w szkołach - opinieźródło: DGP

Rodzice, dyrektorzy szkół, samorządowcy, a nawet nauczyciele uważają, że reforma dotycząca obniżenia wieku szkolnego będzie trudna do zrealizowania. Jeśli w ogóle wejdzie w życie, wywoła chaos.

Reklama


Reklama


Za rok obowiązkowo do szkoły pójdzie tylko połowa, a nie wszystkie sześciolatki. Docelowo obowiązek obniżenia wieku szkolnego rząd przesuwa więc o kolejny rok. Takie zmiany przewiduje projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który trafił właśnie do konsultacji społecznych. Wprowadzanie tej reformy trwa już pięć lat i wiele wskazuje, że ostatecznie nie wejdzie ona w życie. Sprzeciwia się temu coraz więcej rodziców i dyrektorów szkół. Eksperci również potwierdzają, że przy okazji zbliżających się w przyszłym roku wyborów do Paramentu Europejskiego premier może po raz kolejny ugiąć się pod presją niezadowolonych opiekunów.

Na reformie zależy tylko części oświatowych związków zawodowych, które dzięki większej liczbie uczniów chcą ratować miejsca pracy dla nauczycieli.

Ciągłe przesunięcia

Zgodnie z uchwalonymi przepisami pierwotna reforma dotycząca obniżenia wieku szkolnego miała rozpocząć się 1 września 2012 r. W tym roku po raz pierwszy rocznik sześciolatków kończyłby właśnie pierwszą klasę. Po drodze pojawiły się jednak wybory parlamentarne i ostry opór części rodziców, który doprowadził do tego, że rząd w trybie pilnym znowelizował przepisy i ustanowił, że obowiązkowo do szkół sześciolatki pójdą dopiero od 1 września 2014 r. To rozwiązanie również okazuje się już nieaktualne. Przesłany właśnie do konsultacji projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty dzieli rocznik dzieci urodzonych w 2008 r. na dwie części. W efekcie od września 2014 r. obowiązek szkolny ma objąć wszystkie dzieci 7-letnie (rocznik 2007) oraz 6-letnie, urodzone w okresie 1 stycznia – 30 czerwca 2008 r. Z kolei dzieci urodzone od 1 lipca do 31 grudnia 2008 r. też mogą trafić do pierwszej klasy, ale gdy się na to zdecydują ich opiekunowie.

Niezadowoleni mogą być rodzice dzieci urodzonych w 2009 r., które miały pójść do szkoły jako sześciolatki, rok po tym, gdy do pierwszych klas trafią dwa roczniki. Teraz muszą liczyć się z tym, że razem z nimi do jednej klasy będą uczęszczać siedmiolatki.

Resort edukacji narodowej tłumaczy, że dzieci z różnych roczników będą w oddzielnych klasach. Z takim jednak wyjątkiem, że jeśli w szkołach nie jest ich zbyt dużo, możliwe będzie łączenie. Dodatkowo wprowadzony został przepis, zgodnie z którym oddziały klasowe nie mogą liczyć więcej niż 25 uczniów. Co więcej już za rok opiekunowie dzieci pięcioletnich będą mogli też zapisywać je do szkoły.

– To będzie dopiero bałagan i chaos. Przez dwa lata maluchy będą uczęszczać do klas z potrójnym rocznikiem: pięcio-, sześcio- i siedmiolatków – alarmuje Ryszard Proksa, przewodniczący sekcji krajowej oświaty NSZZ „Solidarność”.

Przytacza sytuację, gdy sama autorka reformy, Katarzyna Hall, była minister oświaty, podczas spotkania w Fundacji Batorego nawoływała obecną szefową resortu do odstąpienia od tych sztywnych rozwiązań.

Rodzice boją się o dzieci

Zaproponowane przez premiera rozwiązanie polegające na podzieleniu rocznika sześciolatków wciąż nie zadowala rodziców, którzy już w 2011 r. doprowadzili do odroczenia reformy. Stowarzyszenie Ratuj Maluchy wciąż zbiera podpisy pod referendum w sprawie odstąpienia od niej. Z jego szacunków wynika, że dysponują już około 0,5 mln podpisów. Nie ukrywają też zadowolenia, że rząd po raz kolejny, m.in. pod ich presją, przesuwa te rozwiązania.

Stowarzyszenie proponuje, aby rząd powrócił do poprzednich propozycji, zgodnie z którymi rodzic, który chciał zapisać sześciolatka do szkoły, musiał skorzystać z diagnozy przeprowadzanej przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną.

– Frustracja rodziców narasta, bo dzieci coraz młodsze, w tym pięciolatki, są wypychane do szkół, a to zagraża ich bezpieczeństwa – potwierdza Małgorzata Lusar, lokalny koordynator akcji Ratujmy Maluchy dla dzielnicy Białołęka w Warszawie.

Według niej zabrakło odpowiednich funduszy na przeprowadzenie reformy. Stąd obawy rodziców o dzieci, które wcześniej mają trafić do szkół.

Gminy podzielone

Samorządy zapewniają jednak, że placówki są przygotowane na przyjęcie sześciolatków i z chęcią chciałyby, aby wszystkie dzieci w tym wieku znalazły się tam jak najszybciej.

– Decyzja premiera bardzo nas zaskoczyła. Mamy jednak nadzieję, że rząd nie wycofa się całkowicie z pomysłu posyłania sześciolatków do szkół – twierdzi Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, wiceprezes Związku Gmin Wiejskich RP.

Jego zdaniem nie można w nieskończoność odraczać tej decyzji, do której samorządy już się przygotowywały.

– Część samorządów chce sześciolatków w szkołach, tylko dlatego, że wtedy mogą liczyć na subwencję z budżetu. Z kolei jesli dziecko pozostanie w przedszkolu, gmina nic nie otrzyma – tłumaczy Ryszard Proksa.

Nie wszyscy samorządowcy mają jednak podobne zdanie w kwestii reformy. Są dyrektorzy i wójtowie, którzy wręcz zachęcają opiekunów do tego, aby nie zapisywali wcześniej maluchów.

– Jak mam tworzyć oddziały dla sześciolatków i zachęcać mieszkańców do posyłania takich dzieci do szkoły, skoro sam będąc jednocześnie z wykształcenia nauczycielem wybrałem dla mojego sześcioletniego dziecka przedszkole – potwierdza Mariusz Krystian, wójt gminy Spytkowice (woj. małopolskie).

Podkreśla, że działania Krystyny Szumilas, minister edukacji narodowej, były ostro krytykowane na jej spotkaniu z wójtami województwa małopolskiego.

Oświatowe związki

Za rządową reformą opowiadają się niektóre nauczycielskie związki. Przy obecnym niżu demograficznym umieszczenie dodatkowego rocznika w szkołach oznacza nowe miejsca pracy.

– Nie ukrywamy, że naszym zadaniem jest walczyć o nie. A rządowa reforma w sprawie sześciolatków może przyczynić się do powstania co najmniej kilkunastu tysięcy nowych etatów – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Według jego zapewnień szkoły i nauczyciele są przygotowani na przyjęcie sześciolatków.

– Stanowczo sprzeciwiam się mówieniu, że jest inaczej – dodaje.

Zdaniem Ryszarda Proksy z pragmatycznego punktu widzenia to dobrze, że sześciolatki poszłyby do szkoły, bo nauczyciele mieliby więcej pracy.

– Ale ta reforma systemowo jest nieprzygotowana i nie można na siłę jej forsować – przekonuje.

Zmiany bez idei

Podobnie uważają też sami nauczyciele i eksperci.

– Ta reforma ma merytorycznie słabe uzasadnienie. Opór w jej wdrożeniu występuje nawet po stronie samego państwa, bo nie ma ono odpowiedniej infrastruktury do jej realizacją. Dlatego rząd sam ze sobą dyskutuje jak ten problem rozwiązać – wyjaśnia Jan Stańko z Instytutu Sobieskiego.

Jego zdaniem wycofanie się z obniżenia wieku szkolnego jest nieuniknione.

– Przez swoje działanie rząd stworzył ruch społeczny, który skutecznie walczy z tymi rozwiązaniami – dodaje.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • awa(2013-05-10 09:42) Odpowiedz 00

    Tylko rodzic i psycholog może o tym decydować. Koniec kropka!

  • omega(2013-05-12 21:16) Odpowiedz 00

    LUDZIE przejrzyjcie podręczniki do 1 klasy - nic nie będą powtarzać.Tempo pracy jest masakryczne nawet dla tych zdolniejszych dzieci, a mniej zdolne się gubią mimo że mają po 7 lat. To co będzie z 6 latkami

  • mami(2013-05-10 23:50) Odpowiedz 00

    Z tym dzieleniem na pólrocza to nieporozumienie, najgorsze i niesprawiedliwe rozwiązanie, co za pomysł czy im się w głowach poprzewracałao , co oni robią , nierówne szanse dla dzieci, głupota i nic więcej

  • mabel(2013-05-11 00:17) Odpowiedz 00

    Szanowny panie Broniarz!Najlepszym sposobem na tworzenie nowych miejsc pracy i na zaprzestanie likwidacji szkół- jest tworzenie klas o maksymalnej liczbie uczniów 15,słownie:piętnaście.Ma to szczególne znaczenie w nauczaniu początkowym,bo tylko taka- i mniejsza- liczba uczniów umożliwia nauczycielowi utrzymanie kontaktu intelektualnego i wzrokowego z każdym uczniem non stop w procesie dydaktycznym.W Europie jest to wiadome i stosowane od lat.

  • ola(2013-05-10 23:54) Odpowiedz 00

    zgodnie z wolą rodziców, czyli do lepszych szkół dostaną się ci z pierwszego półrocza a ci z drugiego do gorszych bo oni nie maja obowiązku, chore

  • matka3(2013-05-12 10:19) Odpowiedz 00

    Jestem matką 3 dzieci i nauczycielem… Ta reforma nie ma nic wspólnego z dobrem dzieci. Tutaj chodzi tylko o pieniądze. A ZNP może też niech ruszy głową i się nie ośmiesza. Teraz mamy roczniki wyżu demograficznego a nie niżu. Czy ma znaczenie dla rodzica dobro jego dziecka, czy ilość etatów nauczycielskich??? To są wielkie układy polityczne. Związki wszystko podpiszą byle im Karty Nauczyciela nie zlikwidowano. Wstyd mi za nauczycieli, którzy nie są w stanie wypowiadać się zgodnie z własnym sumieniem. Każdy nauczyciel miał na studiach psychologię rozwojową… Dzieci rozwijają się szybciej w niektórych dziedzinach, ale to nie świadczy o ich dojrzałości szkolnej. Popieram Elbanowskich i wspieram ich jak mogę zbierając podpisy i angażując się w różne spotkania. Zachęcam, zbierajmy podpisy i zakończmy tą reformę.

  • matka3(2013-05-12 10:23) Odpowiedz 00

    Nie dajmy się podzielić na rodziców 1 półrocza i 2... O to chodzi rządowi. W akcji Ratujmy Maluchy nie chodzi tylko o 6-latki.. Tam jest 5 pytań dotyczących edukacji naszych dzieci... Niezależnie z którego rocznika i z którego półrocza...

  • nauczyciel praktyk(2013-05-12 12:12) Odpowiedz 00

    zgadzam się z wypowiedzią " matka3"
    Jestem też nauczycielem ale z 40-letnim stażem. Nie chce mi się na ten temat wypowiadać chociaż należę do tych, którzy wypowiadają swoje zdanie. Młodsi nauczyciele a nawet dyrektorzy boją się wypowiadać przeciw.
    Ja mam komfort a oni boją się o pracę. Na moje pytanie dlaczego biorą udziały w konkursach na tematy dotyczące sześciolatków - odpowiadają ,że muszą chociaż są przeciwnego zdania .
    Wypisałam się ze związków już 10 lat temu - nie znoszę zakłamania.

  • Jan(2013-05-12 12:44) Odpowiedz 00

    mój wnuk urodził sie w sierpniu 2007 i prawidłowo bo bedzie miał 7 lat za rok, a drugi w kwietniu 2010 to pójdzie do szkoły jak bedzie miał 6,5 roku chyba ze znowu cos sie zmieni najlepiej wrócic do starego systemu -8klas, srednia szkoła a dalej studia jak ktos bedzie chciał

  • WKURZONA(2013-05-14 00:07) Odpowiedz 00

    GŁOWA BOLI OD POMYSŁÓW NASZEJ NIBY WYUCZONEJ INTELIGENCJI W RZĄDZIE!!!
    dzisiejsze dzieci z pewnościa są mądrzejsze niż my w ich wieku-kto tam tel komórkowym się dawniej bawił? ale czy fakt ze dziecko sie tym bawi oznacza to samo iż za chwilę napisze smsa?? pewnie że są małe mądrale-przeciez dzisiejsze dzieci na wczasy z rodzicami jeżdzą -nie to co dawniej,to jak mają nie wiedziec róznych rzeczy o świecie.
    Dzieci mają szkołę lubieć!! to miejsce gdzie spedzają połowe dnia.Jak więc 5LATEK w jednej klasie z 7latkiem bedzie zadowolony???Starszego przydało by sie czegos nauczyć a młodzy bedzie chciał sie bawić!!Pani młodszemu pozwoli- starszy bedzie sie buntował bo normalne.Więc potem bedzie nauczycielki krzyk,siadać i pisać!!pieciolatek bedzie wył,siedmiolatek będzie pisał.A pózniej podział klasy---młodszych rodzice będą uczyć w domu,starsze bardziej ogarną,no bo przecież wszystkim wiadomo że Pani musi zrealizować materiał.I zacznie sie narzekanie na 5latki i wysyłanie ich do badań na ADHD.
    Oto taka będzie reforma nad naszymi dziećmi.Jakby nie było to klapa!!Zostawcie tak jak było lepiej!! won od naszych maluchów!! dziecko do lat ośmiu buja w obłokach ,chce ruchu, beztroski a nie szkolnych krzeseł i garba!!

  • mama(2013-05-10 21:22) Odpowiedz 00

    mOJE DZIECKO URODZILO SIE 31 GRUDNIA, WIEC NIE JESTEM ZA TYM ABY W PRZYSZLOSCI SZLO DO SZKOLY MAJAC ROCZNIKOWO6 LAT BO TAK NAPRAWDE BEDZIE MIALO 5 A TO STANOWCZO ZA WCZESNIE!!!

  • aa(2013-05-14 10:09) Odpowiedz 00

    Wypychanie dzieci do szkół ma na celu zapewnienie pracy nauczycielom i miejsc w przedszkolach- OK. Więc może wystarczy kompromis? Dzieci 6 letnie obowiązkowo idą do ZERÓWKI w szkole. Nie będzie już oddziałów w przedszkolach. Wilk syty i owca cała.

  • puzon(2013-05-15 12:14) Odpowiedz 00

    co za kompromis?! Mój 5 latek w nowym roku ma 0 w przedszkolu, a potem, znów 0 w przedszkolu. W szkole 0 mają 2-3 razy w tygodniu zajęcia 12.00-17.00 SP 35 w Szczecinie (podobno jedna z najlepszych podstawówek w mieście). Dziękuję, ale to nienormalne godziny dla dziecka i mojego życia domowego. Na dodatek nie mógłby chodzić na żadne zajęcia dodatkowe- basen, muzyka itd. To ja wolę powtarzanie przedszkola i zajęcia rozwojowe niż walec szkoły i nocne wypełnianie zeszycików ze szlaczkami.

  • ola 88(2013-06-20 21:16) Odpowiedz 00

    śmiech na sali z tymi klasami po 25 osób syn teraz chodz do klasy zero gdzie klasa liczy 28 osób mają dwie zminy trzy razy w tygodniu od 12-17 a dwa razy 7-12 to co będzie póżniej żeby zrealizowali program chore!!!1

  • ola88(2013-06-20 21:20) Odpowiedz 00

    jak tak dalej będzie w tym kraju to prosto po urodzeniu i wyjście ze szpitala będzie jechało prosto do szkoły zamiast do dom

  • Już dość(2013-05-29 09:14) Odpowiedz 00

    A ja mam wrażenie ,ze ten cały ruch ratuj maluchy i... zaczyna nas otumaniać. Co to za wyszukiwanie informacji ,ze szkoły nie są przygotowane do przyjęcia sześciolatków?. To znaczy ,ze siedmiolatki też są pokrzywdzone bo chodzą do złych szkół .Kreowanie instytucji szkoły jest nieprawdziwe.Nic nie jest do końca białe ani czarne, zawsze są pośrednie kolory.
    Utworzenie gimnazjum nie było dobrą reformą, ale ich cofnięcie będzie jeszcze gorsze.Ciągłe reformowanie szkół nie służy dobru dziecka. W szkolnictwie powinno być jak najmniej refom.Należy udoskonalać kadrę, a tak naprawdę postawa nauczycieli jest odbiciem naszej postawy. Nasze dzieci też mogą być w przyszłości nauczycielami.Zbyt dużo jest tego chaosu
    wokół sześciolatków . Tak naprawdę od paru lat nie wiadomo kiedy dziecko pójdzie do szkoły , a jak się psychicznie człowiek przygotuje do zmian to zaraz coś nowego przychodzi.

  • majka(2013-09-25 10:58) Odpowiedz 00

    Kolejna chora ustawa . Już jeden cud w postaci gimnazjów mamy. Tego typu pomysły wprowadzają jedynie chaos i problemy na kolejne lata .Rząd niestety nie liczy się ze swoimi wyborcami . W ten sposób otrzymujemy jasny przekaz , kto tak naprawdę stanowi o procesie wychowawczym i edukacyjnym NASZYCH dzieci. Widać chcą sobie wychować komsomolców tyle,że wódz się zmienił :)

  • ja(2014-01-14 22:13) Odpowiedz 00

    chore wizje naszego rządu !!! mój syn we wrześniu nie będzie miał nawet 5lat !!! i co do zerówki do szkoły? w ten bałagan? boję się o jego los! a w dodatku dzieci z 3 roczników jednej klasie? przecież starsze zajeźdżą te młodsze!!!

  • nima(2013-05-11 00:05) Odpowiedz 00

    beznadzejne rozwiazanie z tym dzieleniem na półrocza , ludzie dajcie spokój jakieś wyróznianie w pierwszym lepsze w drugim gorsze a tak naprawdę nie jest

  • Zbulwersowana(2013-05-10 19:45) Odpowiedz 00

    Kolejny chory pomysł. Rządzący sami powinni założyć plecaki i iść do szkoły! Paranoja.. Chory kraj... nic więcej :(

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama