statystyki

Będzie trudniej dostać się na studia

autor: Urszula Mirowska-Łoskot16.01.2013, 06:49; Aktualizacja: 16.01.2013, 08:13
Szkoły mogą zamykać mniejsze oddziały, centralizować się, co powoduje ograniczenie miejsc dla kandydatów.

Szkoły mogą zamykać mniejsze oddziały, centralizować się, co powoduje ograniczenie miejsc dla kandydatów.źródło: ShutterStock

Resort nauki chce zmniejszyć liczbę szkół wyższych. Na kandydatów będzie czekało więc znacznie mniej miejsc na uczelniach.

Reklama


Reklama


Rośnie liczba zamykanych szkół wyższych. Obecnie na 460 uczelni aż 26 jest w trakcie likwidacji. W 2012 r. zostały wykreślone z rejestru cztery placówki. Liczba ta będzie rosnąć w kolejnych latach. Mimo niżu demograficznego nie będzie więc tak łatwo dostać się na studia.

Minister zamyka

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) już prowadzi działania, które mają na celu zmniejszenie liczby szkół wyższych. Tym, które stoją na skraju bankructwa, proponuje konsolidację albo likwidację.

– W nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym przewidujemy usprawnienie i przyspieszenie postępowania administracyjnego w sprawie zawieszania kierunków studiów i zamykania uczelni – zapowiedziała prof. Barbara Kudrycka, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Dodaje, że celem konsolidacji jest zmniejszenie liczby szkół i stworzenie silnych ośrodków akademickich. W 2012 r. z tej możliwości skorzystało 9 uczelni.

– Nasza szkoła powstała z połączenia sześciu placówek dydaktycznych i jednego instytutu, planujemy dalsze konsolidacje i już trwają pracę nad włączeniem kolejnych jednostek w nasze struktury – zdradza prof. Krzysztof Rybiński, rektor Uczelni Vistula.

Tłumaczy, że połączenie z inną placówką zmniejsza koszty administracyjne, szkoła uzyskuje w ten sposób prawo do doktoryzowania, bo zostają spełnione wymogi kadrowe.

– Uczelnia jest także lepiej punktowana w rankingach, korzystają też na tym studenci, ponieważ mają dostęp do pełniejszej oferty dydaktycznej – mówi prof. Krzysztof Rybiński.

Konsolidacja w dobie niżu demograficznego po prostu się opłaca. Są też minusy takiego rozwiązania. Szkoły mogą zamykać mniejsze oddziały, centralizować się, co powoduje ograniczenie miejsc dla kandydatów.

Więcej dla dużych

Dodatkowo MNiSW zachęca szkoły do konsolidacji, obiecując wyższą dotację z budżetu. Zgodnie z propozycją resortu jeżeli w okresie trzech kolejnych lat przypadających po roku połączenia uczelni dotacja podstawowa dla utworzonej w ten sposób szkoły będzie niższa niż 102 proc. sumy dotacji przekazanych połączonym uczelniom, to minister wypłaci jej wyrównanie do tego poziomu.

Resort nauki tłumaczy, że zapewni to możliwość wypracowania przez nowo powstałą uczelnię solidnych podstaw do dalszej działalności i rozwoju. Tak wynika z projektu rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych. Jest w trakcie konsultacji społecznych. Ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw z mocą od 1 stycznia 2013 r.

Nieuchronna likwidacja

Części uczelni nie uda się jednak przetrwać na rynku. Tylko w ciągu ostatnich czterech lat z rejestru wykreślono 22 szkoły wyższe. Dla porównania od 1993 r. do 2007 r. było to zaledwie 10 szkół.

Resort nauki zapowiada, że chce przejąć kontrolę nad tymi placówkami, które sobie nie poradzą. Zabroni przyjmowania kandydatów na studia.

Również niepubliczne uczelnie z negatywną oceną Polskiej Komisji Akredytacyjnej będą pod szczególnym nadzorem ministra nauki. Tak wynika z projektu założeń do nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. nr 164, poz. 1365 z późń. zm.).

Na likwidację czekają również zamiejscowe ośrodki dydaktyczne (ZOD). W roku akademickim 2011/2012 było ich 149 i kształciły 27 tys. studentów. Tylko nieliczne (te, które otrzymają zgodę ministra nauki) będą mogły kształcić dalej. Pozostałe będą mogły być przekształcone w filię lub wydział zamiejscowy, ale pod warunkiem że rektor podejmie taką decyzję. To jednak wiąże się z dodatkowymi nakładami oraz zwiększeniem kadry. Dlatego przekształcenie wybierają tylko nieliczne uczelnie.

– Nasz ośrodek będzie zmieniony w wydział zamiejscowy, ale z moich obserwacji wynika, że większość ZOD-ów w Polsce czeka kasacja – twierdzi Andrzej Figiel, dyrektor ZOD Politechniki Wrocławskiej w Wałbrzychu.

Trudniejszy dostęp

Likwidacja ZOD-ów również utrudni dostęp do studiów.

– Studenci z małych miejscowości mogą mieć problem, żeby dotrzeć do uczelni, zwiększy to dla nich też koszty kształcenia – argumentuje Stanisław Heropolitański, rzecznik Zachodniopomorskiego Uniwersytetu w Szczecinie.

Obecnie uczelnie obniżają wymagania stawiane kandydatom na studia, bo to od ich liczby zależne są ich przychody.

– Placówkom powinno bardziej zależeć na tym, jakich kandydatów przyjmują, bo misją uczelni jest jakość kształcenia, a nie zysk – przekonuje prof. Tadeusz Luty, doradca prezydenta Wrocławia do spraw współpracy z uczelniami wyższymi.

Dodaje, że w dalszej perspektywnie przyjmowanie maturzystów z miernymi wynikami nie będzie się szkole opłacać. Wyjaśnia, że uczelnie powinny skupić się na inwestowaniu w badania naukowe, a tak się może stać, tylko jeśli będą miały odpowiednio przygotowanych studentów do ich prowadzenia.

Zatem jeśli liczba uczelni spadnie, te, które zostaną, mogą podnieść swoje wymagania wobec maturzystów. Niż demograficzny skończy się w 2022 r. i od tego momentu liczba kandydatów zacznie rosnąć, tyle że miejsc na studia będzie znacznie mniej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Były Student UMK(2013-01-16 09:17) Odpowiedz 00

    W końcu! zamkną "szkoły gotowania na gazie niskooktanowym"!!!Może wreszcie zrozumiejá że jakość się liczy NIE JAKOS!!!

  • yes(2013-01-16 12:06) Odpowiedz 00

    NIEMA KOGO UCZYC
    młode konie za granica,mieszkan brak
    propaguja homo niewiadomo
    EFEKT VIDOCZNY
    ALEpeło znow kretaczy
    kogo uczyc i za co otto yes pytanie

  • abc(2013-01-21 18:29) Odpowiedz 00

    Dzisiaj do T i LO przyjmuje się młodzież ze średnią 2,0 i niewiele powyżej.
    Potem przystępuje ona do matury i zdaje na poziomie 30 % /niejednokrotnie n-le przepychają ją na egzaminach/. Potem studia i zapewne taki sam poziom, bo uczyć się ów młodzież nie chce. Kombinuje i bazuje na ściągach, oszukuje
    na każdym kroku. Kończy studia i co prezentuje taki mgr, czy inż.?
    Szkoda mówić. Oświata sięgnęła dna. :-(

  • serw(2013-01-18 07:53) Odpowiedz 00

    szkolnictwo do kapitalnego remontu-nauczyciel akademicki-dozywotni profesor bez wiekszych osiagniec jedzie do konca jako figurat kierunkow coraz mniej potrzebnych a rozbudowanych personalnie do granic mozliwosci np.tzw. humanistycznych,artystycznych- sprzedaja minimum wiedzy opakowanej w maximum formy -aby brac kase po najmniejszej linii oporu- to nie jest chore to smieszne- to uwlacza wszystkim zdolnym i pracowitym- to jest sciaganie w dół wszystkich i wszystkiego- tak wygladaja w wiekszosci tzw. osrodki akademickie. s

  • magister(2013-01-17 12:41) Odpowiedz 00

    Panie mgr inż Pan też popełnił błąd boo magister i odpowiednio magister inżynier oraz lekarz medycyny są tytułami zawodowymi, doktor i doktor habilitowany to są stopnie naukowe, a tytułem naukowym jest tytuł profesora. I to nie byle jaki nadzwyczajny tylko belwederski

  • `była studentka`(2013-01-16 19:38) Odpowiedz 00

    ech...kiedyś to były studia...a teraz?...zastanawiam się, czy w ogóle kształcić dzieci.Lepiej niech idą do dobrego technikum-więcej wyniosą, więcej będą wiedziały, łatwiej się w życiu odnajdą...

  • mgr inż(2013-01-16 14:46) Odpowiedz 00

    Drodzy Panowie i Panie mgr jest tytułem zawodowym naukowym dopiero jest doktor.
    Błędem nie jest "nadprodukcja", a wmawianie młodym, że bez studiów będą nikim. W międzyczasie po studiach są nikim a bez studiów byliby wziętymi rzemieślnikami.

  • OLA(2013-01-17 01:14) Odpowiedz 00

    Mamy coraz więcej magistrów na papierze a w rzeczywistości jeżeli chodzi o poziom wiedzy i praktyki to "DNO" Kiedyś uczenia po szkole średniej uważano za osobę posiadającą dużą wiedzę a gdy został studentem i skończył studia był uważany za osobę bardzo wykształconą. Jednak we wcześniejszych latach stopień uzyskania magistra był bardzo wysoki i trudny. Teraz to "bułka z masłem " magistrów na pęczki tylko wiedza podstawówki. Lepiej mniej uczelni a na wyższym poziomie.

  • RYSZARD(2013-01-16 10:03) Odpowiedz 00

    ZA DUŻO SZKÓŁ ?

    A MOŻE : ZA DUŻO WYKSZTAŁCONYCH , KTÓRZY ZA DUŻO ROZUMIEJĄ I "STWARZAJĄ PROBLEMY " ???

  • adsfafa(2013-01-16 09:56) Odpowiedz 00

    Ale manipulacja. Ministerstwo zamyka? Ministerstwo wcale nie zamyka. Gdyby mogło, to by otwierało. Uczniów/studentów coraz mniej. Kasy nie ma. To zamyka.

  • RG(2013-01-16 09:28) Odpowiedz 00

    A gdzie mój wpis? Nie pasował Wam? Mój pogląd na kwestię kształcenia był zgodny i intencją autorki artykułu .Najlepiej napisać zgodnie z oczekiwaniami cenzora GP? OK! Najlepiej określił to śp. ks.Tischner -cytuję, ",jest cała prawda ,prawda i ***** prawda" . To co mam napisać, chyba to trzecie.

  • mm(2013-01-16 09:40) Odpowiedz 00

    bardzo dobrze, bo tylu głąbów z mgr wyprodukowano przez 15 lat istnienia wolnego rynku uczelnianego. niekiedy wstyd słuchać wypowiedzi Pań i Panów po studiach wyższych

  • gynz(2013-01-16 16:02) Odpowiedz 00

    konsolidacja uczelni bedzie na poziomie dzisiejszychpolaczonych molochow gimnazjow i liceum- czyli na poziomie szkol srednich z lat 70,80-tych- brda uczyc przyszlych pseudomagistrow bzdur na bzdurnych kierunkach- zachowujac zbedne kierunki pseudoprofesorowie taka jest polska -uczelnie dla wykladowcow, szpitale dla lekarzy, urzedy dla urzednikow- co to ku..a jest

  • niedouczony(2013-01-16 10:37) Odpowiedz 00

    Po co się kształcić?Niby wysoki poziom,a tu ciemnogród.Uczą studentów bzdur.Student nie może być mądrzejszy od mistrza.Nie uczą tego co trzeba.
    Meczą tylko studentów.Nie przekazują wiedzy dla studentów,tylko biorą za darmo kasę państwową,a korepetycje wskazane.Owszem są wyjątki.

  • pani bez mgr(2013-01-16 11:32) Odpowiedz 00

    zgadzam się z leonem, podobnie było kiedyś z maturami aby stać za ladą trzeba było mieć średnie głupota !a teraz mamy to samo z mgr przed nazwiskiem kiedyś to coś znaczyło a teraz ? może taka selekcja jest potrzebna nie wszyscy w końcu muszą być magistrami , kiedyś uczyć się w liceum to coś znaczyło - teraz 0 byłe młotek dostaje się do ogólniaka, no i oczywiście być studentem to był prestiż i zaszczyt a teraz taki maturzysta dostaje się na uczelnię płaci kasę i wymaga ? chore

  • leon(2013-01-16 10:37) Odpowiedz 00

    Niestety nadmiar magistrów powoduje deprecjację tego tytułu naukowego. Produkcja masowa magistrów powoduje oczekiwanie, iż nawet babcia klozetowa będzie miała wyższe wykształcenie. Często jednak poza dokumentem potwierdzającym ukończenie studiów nic nie idzie - ani wiedza, anii kreatywność. Lepiej by było gdybyśmy mieli armię fachowców z wykształceniem zawodowym, uzupełnioną nieliczną grupą dobrze wykształconych naukowców. Dziś mamy armię absolwentów studiów, która nie jest przygotowana do życia.

  • manitu(2013-01-16 10:34) Odpowiedz 00

    hahaha, to teraz nie będzie wyższej uczelni na każdym rogu ulicy w każdym mieście?

  • ja1(2013-01-16 10:33) Odpowiedz 00

    Nie oszujujmy się...zapisuję się na studia , płacę i wymagam.
    Za pieniądze dostaję małym wkładem np. mgr psychologii.
    A czy mam z tego satysfakcję ? A co to jest?

  • Nie udawać wykształconych(2013-01-24 23:48) Odpowiedz 00

    Egzamin na studia powinno się zacząć od sprawdzenia znajomości tabliczki mnożenia i podstawowych działań matematycznych bez dostępu do kalkulatorów!!!

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama