statystyki

Szkoły zawodowe lepsze niż uczelnie: nie produkują bezrobotnych

autor: Ewa Wesołowska26.09.2012, 06:58; Aktualizacja: 26.09.2012, 08:06
Najlepsze wyniki mają zawodówki kształcące w systemie dualnym.

Najlepsze wyniki mają zawodówki kształcące w systemie dualnym.źródło: ShutterStock

Po raz pierwszy w historii wolnej Polski zanotowaliśmy wzrost zainteresowania szkołami zawodowymi. Popularność zawodówek rośnie zwłaszcza w niewielkich miastach na południu i na wschodzie kraju, gdzie w tym roku chętnych do nauki było nawet 20 – 30 proc. więcej niż w latach poprzednich.

Reklama


Reklama


Zespół Pomorskie Szkoły Rzemiosła w Gdańsku, w którym kształci się 600 uczniów, ma powód do dumy – 95 proc. ubiegłorocznych absolwentów ma pracę. To ewenement w czasach, gdy bezrobocie wśród młodych do 24. roku życia wynosi 25 proc. I dowód, że lepiej mieć w ręku pewny fach niż dyplom ukończenia studiów.

Odsetek tych, którzy dostają pracę zaraz po ukończeniu szkoły zawodowej czy technikum, zależy od wielu czynników: regionu, lokalnego rynku pracy, a zwłaszcza– jakości samej szkoły. Z analiz Związku Rzemiosła Polskiego wynika, że średnio ponad 50 proc. absolwentów ich szkół dostaje pracę w ciągu pół roku od ukończenia edukacji. Ale są i takie, gdzie 80 – 90 proc. ma etat zaraz po zakończeniu roku szkolnego. Najlepsze wyniki osiągają szkoły w Gdańsku, Lublinie, Nowym Sączu, Bielsku-Białej czy Zielonej Górze. – Większość z ich absolwentów zostaje w firmach, w których podczas nauki praktykowali – wyjaśnia Maciej Prószyński, dyrektor generalny ZRP.

Najlepsze wyniki mają zawodówki kształcące w systemie dualnym, od wielu lat obowiązującym w Niemczech. Zakłada on, że uczniowie spędzają w szkole tylko 2 – 3 dni w tygodniu, natomiast drugie tyle poświęcają na praktykach, podczas których zdobywają konkretne umiejętności. To właśnie dzięki silnemu powiązaniu nauki z praktyką statystyczny niemiecki absolwent szuka pracy zaledwie 2 – 4 miesiące. Polski – ponad 10 miesięcy. System edukacji wpływa też na stopę bezrobocia wśród osób do 24. roku życia. Podczas gdy w Polsce wynosi ona jedną czwartą, to w Niemczech – 7,9 proc.

Na razie szkoły kształcące „po niemiecku” są w mniejszości. Większość spośród 1,8 tys. zawodówek nie dysponuje nawet własnymi warsztatami, odpowiednio wykwalifikowaną kadrą nauczycieli, a ich wychowankowie – zdaniem pracodawców – nie są przygotowani do zawodu.

Ale ma się to zmieniać za sprawą reformy szkolnictwa zawodowego, która weszła w życie 1 września. Zakłada ona, że we wszystkich zawodówkach będzie więcej praktyki, a szkoły mają dostosowywać programy do potrzeb lokalnych rynków pracy.

Te zapowiedzi oraz kłopoty na rynku pracy wpłynęły na pierwszy w historii wolnej Polski wzrost zainteresowania zawodowymi szkołami. Popularność zawodówek rośnie zwłaszcza w niewielkich miastach na południu i na wschodzie kraju, gdzie w tym roku chętnych do nauki było nawet 20 – 30 proc. więcej niż w latach poprzednich. Większy nabór zaobserwowały też szkoły w zachodnich i północnych regionach, gdzie dobrych fachowców poszukują nie tylko firmy krajowe, lecz również te zza Odry.

Na większą popularność zawodówek wpłynął też fakt, że polskie świadectwa czeladnicze i dyplomy mistrzowskie są uznawane za granicą, gdzie zarobki są znacznie wyższe. Na przykład w hamburskim zakładzie szewskim Benjamin Klemann Shoes zrobienie butów na miarę kosztuje ok. 1,9 tys. euro, podczas gdy w Polsce jest to równowartość 200 – 300 euro. Wniosek niestety przykry – kształcimy rzemieślników, którzy później będą naszym sąsiadom buty szyli.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • kz(2012-09-26 08:15) Odpowiedz 00

    Lepiej żeby szyli buty Niemcom, niż wegetowali w Polsce.

  • obywatelka(2012-09-26 13:28) Odpowiedz 00

    Rząd -ministrowie a przede wszystkim posły-osły słyszą co jest anachroniczne,nieżyciowe,co wymaga natychmiastowych zmian ale są głusi. Przed kamerami pitolą jak potłuczeni od rzeczy,nie na temat,bzdety nic merytorycznego, nie można tego strawić ale po co? Przecież w każdej branży ma się wtyki i dla swoich dzieci,pociotków i wyborców posłusznych robotę się załatwi. Więc po co zmieniać wprowadzać nowe wymogi,utrudniać Społeczeństwo się miota,młodzi wyjeżdżają a rzad da sobie radę od wyborów do wyborów Lepiej nic nie ruszać bo stołek spod dupska wyleci. I tak przegwizdaliśmy ponad 20 lat transformacji hucznie nazwanej -czytaj: spece od prywatyzacji wyprzedali majątek, okradli, ,pozbywając się przemysłu i dzisiaj kupujemy od chinoli ,japończyków amerykanów licencje ,technologię za ciężkie pieniądze. Mamy trochę montowni,wielkopowierzchniowe markety,biurowce oraz dziadostwo,chuligaństwo i powszechną niemoc sądów,policji,prokuratury i innych maści zabetonowanych organizacji nic nie mogących i nie rozwiązujących żadnych problemów obywatela/jak MOPS,SZKOŁY SPECJALNE, WIĘZIENNICTWO,CARTIASY, .Niczym nie różnimy się od Greków. Mnóstwo przywilejów bo prawo skostniałe nie przystające do realiów.DNO MULISTE.Pozdrawiam

  • A.(2012-09-27 08:33) Odpowiedz 00

    Dobrze, że chociaż niektórzy rodzice mają więcej oleju niż rządzący. Ich dzieci z dobrym fachem będą miały lepszy start niż absolwenci studiów niby-wyższych.

  • zly(2012-09-26 21:57) Odpowiedz 00

    niech te wolna polske szlag trafi

  • ja(2012-09-27 08:41) Odpowiedz 00

    2 - 100% racji

  • filologini(2012-09-26 22:21) Odpowiedz 00

    2 - prawidłowa diagnoza

  • Patryk(2014-03-15 00:54) Odpowiedz 00

    Ja przerwałem liceum dzienne i wieku 18 lat zaczołem pracować w zakłądzie produkcyjnym + liceum zaoczne przez 3 lata zarabiałem 2 tys msc. Fakt żadnego weekendu wolnego ale przy odrobinie szczęscia po 3 lat pracy w jednym zakładzie i po ukończeniu szkoły ze średnim wykształceniem zostałęm kierownikiem produkcji zarobki mam lepsze od znajomych którzy pokończyli studia i to był mój najlepszy wybór w życiu gdy wszyscy mówili mi na początku "jesteś młody i głupi ucz się jak masz okazje". Znajomi po studiach zagadują teraz czy załatwisz prace a ja odpowiadam jeszcze kilka lat temu chodziłeś z podniesioną głową po ty studiowałęś a ja byłem robolem ? Wykształcenie jest ryzykowne bo nie wiesz czy dostaniesz prace czy będziesz musiał pracować jak i bez studiów .

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama