Na szczęście na dużą część z nich można zaszczepić dziecko. Wiąże się to jednak z wydatkiem. I to niemałym, bo wynoszącym od kilkuset do nawet 2,5 tys. zł, jeśli chcielibyśmy zabezpieczyć dziecko przez wszystkimi chorobami zakaźnymi, na które dostępne są szczepionki. A na jakie schorzenia jest narażony uczeń podstawówki i liceum?

Eksperci zauważają, że początek roku szkolnego jest też początkiem sezonu grypowego. W ubiegłym roku, jak wynika z danych Państwowego Zakładu Higieny, odnotowano 4,3 mln przypadków zachorowania, czyli o ponad 12 proc. więcej niż w 2015 r. W grupie dzieci w wieku od 0 do 14 lat chorych było ponad 2 mln, o ponad 14 proc. więcej niż rok wcześniej. W tym roku tendencja też jest rosnąca. Do 15 sierpnia na grypę zachorowało już 3,6 mln osób, z tego niemal 1,4 mln dzieci. W tym samym czasie w 2016 r. było to odpowiednio 2,7 mln i 1,28 mln przypadków.

– Dzieci w wieku szkolnym są podatne na zachorowanie, bo przebywają na co dzień w dużym skupisku. Często od nich wszystko się zaczyna, chorobę przenoszą potem na rodzeństwo i rodziców – tłumaczy lek. med. Alicja Książek, przedstawiciel jednego z koncernów farmaceutycznych.

Niewyleczona grypa może wywołać groźne powikłania, takie jak zapalenie oskrzeli lub płuc, zapalenie zatok czy opon mózgowych. Koszt szczepionki przeciwko grypie to około 30–40 zł.

Kolejna choroba zakaźna, na kontakt z którą jest narażone dziecko w szkole, to krztusiec. Z danych PHZ wynika, że liczba zachorowania na niego również z każdym rokiem wzrasta. W 2016 r. w Polsce zostało odnotowanych 6856 przypadków krztuśca. Dla porównania rok wcześniej – 4956. W tym roku ujawniono kolejne ponad 2 tys. przypadków. Lekarze oceniają chorobę na wysoce zaraźliwą. Przede wszystkim dlatego, że szerzy się drogą kropelkową lub przez bezpośredni kontakt. Do tego osoba chora na krztusiec zaraża przez kilka dni okresu jej wylęgania, który jest bardzo długi (3–14 dni) do 21 dni po wystąpieniu pierwszych napadów kaszlu.

– Ważne jest, by rodzice szczepili przeciw tej chorobie zgodnie z wytycznymi kalendarza szczepień. Przypominam, że jest ona ujęta w katalogu obowiązkowych szczepień, czyli jest bezpłatna. A dawki podaje się w pierwszym, drugim, szóstym i 14. roku życia. Zatem trzeba pamiętać o doszczepieniu dziecka, wysyłając go jako sześciolatka do pierwszej klasy, a potem gdy dziecko kończy szkołę podstawową – komentuje dr med. Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie szczepień z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji.

Przed posłaniem dziecka do szkoły warto też upewnić się, czy chorowało już lub było zaszczepione na ospę wietrzną. To jedna z najbardziej zakaźnych chorób wieku dziecięcego.

– Im dziecko jest starsze, tym przebieg choroby poważniejszy – tłumaczy Alicja Książek. I dodaje, że chcąc zaszczepić syna lub córkę, trzeba zdecydować się na kupno preparatu na rynku prywatnym. Ospa wietrzna nie jest ujęta w programie szczepień ochronnych. Jest jednak zalecana przez resort zdrowia jako szczepienie dodatkowe. Koszt jednej dawki preparatu to około 240–250 zł, przy czym trzeba podać dwie, by nabyć pełną odporność.

Szkoła to również często czas pierwszych kontaktów seksualnych. W związku z tym ryzyko zarażenia się wirusem HPV, czyli inaczej brodawczaka ludzkiego, rośnie. Jest bardzo niebezpieczny, bo efekty zakażenia nim widać dopiero po wielu latach. Odgrywa kluczową rolę w powstawaniu raka szyjki macicy. To wcale nie znaczy, że szczepić powinno się tylko dziewczynki. Pojawiła się też rekomendacja do zaszczepiania chłopców, u których wirus może być przyczyną wystąpienia w późniejszym wieku raka odbytu czy krtani. Cena dostępnych szczepionek waha się od 400 zł do nawet 1000 zł.

– Szczepionkę podaje się w dwóch dawkach. Drugą po pół roku od pierwszej. Musi się to odbyć przed pierwszymi kontaktami seksualnymi, bo wirus przenosi się najczęściej tą drogą. Najwcześniej można zaszczepić dzieci w wieku 9 lat. Przyjmuje się, że optymalny okres do podania szczepionki to ten, gdy dziecko ma od 12 do 14 lat – wyjaśnia Paweł Grzesiowski.

Ale na tym lista zagrożeń się nie kończy. Mało kto wie, że uczniowie są bardzo podatni na meningokoki. Jak dotąd nie zostało udowodnione naukowo, dlaczego to nastolatkowie są najczęstszymi nosicielami tej chorobotwórczej bakterii, wywołującej między innymi zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych (ZOMR), czy sepsę (posocznicę). Do połowy sierpnia ujawniono już 157 przypadków inwazyjnej choroby meningokokowej, o 44 więcej niż w tym samym czasie w 2016 r.

Na rynku są dostępne dwa rodzaje szczepionek: czteroskładnikowa (przeciw grupom A,C,W,Y) i jednoskładnikowa (przeciw grupie B). Jak zauważają eksperci, w Polsce obecnie dominują zachorowania wywołane przez grupy serologiczne B oraz C. Nie ma jednego preparatu, który uodparnia przeciw meningokokom wszystkich grup, dlatego trzeba podać dwa preparaty. To wiąże się jednak z wydatkiem około 700 zł. Jedna ze szczepionek kosztuje bowiem około 150–200 zł, a druga około 500 zł.

Szkoła to też wyjazdy na zieloną szkołę, wycieczki czy obozy harcerskie, a tym samym wysokie ryzyko zachorowania na wirusowe zapalenia wątroby typu A. Wywołujący chorobę wirus HAV przenosi się drogą pokarmową.

– Dzieci są zabezpieczone wyłącznie przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, przenoszonemu przez krew. Szczepionka na tę chorobę jest ujęta w obowiązkowym kalendarzu szczepień – zaznacza Alicja Książek.

Najlepszym sposobem uniknięcia WZW typu A są szczepienia ochronne, podawane w dwóch dawkach w odstępie 6–12 miesięcy. Koszt jednej to około 150–200 zł.