Zgodnie z przepisami przedszkola samorządowe są placówkami nieferyjnymi, czyli pracującymi przez cały rok kalendarzowy. W praktyce jednak na czas wakacji wiele przedszkoli jest zamykanych. W dużych aglomeracjach, gdzie placówek jest więcej, upowszechnił się system dyżurów – wyznaczone przedszkola działają przez tydzień lub dwa, potem ich rolę przejmują następne. Przenoszenie dzieci z placówki do placówki nie jest dla rodziców wygodne, ale i tak są oni w dużo lepszej sytuacji niż rodzice z małych miejscowości, gdzie takiej możliwości najczęściej nie ma.

Sytuacja ta utrzymuje się od lat. W tym roku jednak zamkniętych przedszkoli jest więcej niż zwykle. Głównym powodem są remonty. Samorządowcy nieoficjalnie przyznają, że związane są one z nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Szkoły i przedszkola, obok chodników i kanalizacji, najbardziej przemawiają do potencjalnych wyborców.

Niedostępne na wsi

W gminie Spytkowice w podległych wsiach zamknięto trzy przedszkola. Wychowawcy powiadomili rodziców, że będzie w nich przeprowadzony remont. – Rodzice nie byli z tego zadowoleni, ale nie miałem innego wyjścia, remont można przeprowadzić tylko w czasie wakacji – przyznaje Mariusz Krystian, wójt gminy Spytkowice. – W poprzednich latach przedszkola pełniły dyżury i muszę przyznać, że z roku na rok dzieci przybywało. W następnym roku zamierzam wrócić do takiego modelu. Tym bardziej że i tak w tym czasie muszę płacić wszystkim zatrudnionym pracownikom, w tym nauczycielom – dodaje.

Podobnie jest w gminie Rybno, gdzie na sześć przedszkoli w czasie wakacji działa tylko jedno. W Opocznie też jedno – z pięciu. Tak jest niemal w każdej miejscowości.

– Na terenie gminy w czasie wakacji zamknięte są wszystkie przedszkola wiejskie, a w mieście dyżurują jedynie dwa – potwierdza Lilianna Smaga, zastępca dyrektora Gminnego Zarządu Obsługi Jednostek w Strzelcach Opolskich. W gminie Gniezno są trzy przedszkola, z których jedno pełni dyżur w lipcu, a dwa w sierpniu.

– W małych miejscowościach dzieci często mieszkają z dziadkami, więc w wakacje można przedszkola zamknąć – tłumaczy Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich. – Dla kilkorga dzieci nie będziemy uruchamiać placówki, choć muszę przyznać, że są rodzice, którzy skarżą się na brak dostępności w czasie wakacji. Takie sytuacje staramy się jednak załatwiać polubownie – dodaje.

Turnusy miejskie

Nieco lepiej wypadają większe aglomeracje. W Opolu i we Wrocławiu wybrane przedszkola pełnią miesięczne dyżury. To dość komfortowa sytuacja i dla dzieci, i dla rodziców. W Warszawie dyżury trwają krócej, co może mieć wpływ na zainteresowanie i tak dość ograniczoną ofertą. Wystarczy porównać: w roku szkolnym do warszawskich przedszkoli chodziło 48 tys. maluchów, w czasie wakacji jest ich zaledwie 10 tys. Katarzyna Pieńkowska ze stołecznego ratusza przekonuje, że taka liczba miejsc jest dostosowana do potrzeb rodziców. Rodzice widzą to inaczej.

– Jeśli mam fundować mojemu czteroletniemu synowi traumę w postaci wożenia go po całej dzielnicy, co dwa tygodnie zmieniać mu przedszkole, kazać mu poznawać nowe dzieci i panie, które nie znają ani jego, ani problemów, z jakimi się boryka, to wolę poszukać pomocy wśród rodziny – mówi matka z Przedszkola nr 269 w Warszawie.

Bezskuteczna skarga

DGP zapytało resort edukacji narodowej, co mają robić rodzice w takiej sytuacji.

– Przedszkole funkcjonuje przez cały rok szkolny, z wyjątkiem przerw ustalonych przez organ prowadzący przedszkole na wspólny wniosek dyrektora przedszkola i rady przedszkola lub rady rodziców – tłumaczy Anna Ostrowska, rzecznik prasowy MEN. – Jeśli gmina nie wywiązuje się ze swoich ustawowych zadań, należy o tym powiadomić właściwego kuratora oświaty lub skierować skargę do wojewody. Należy się przy tym powołać na art. 229 kodeksu postępowania administracyjnego – sugeruje Ostrowska.

Mirosław Chrapusta, dyrektor wydziału prawnego i nadzoru w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie, twierdzi jednak, że skarga powinna być kierowana do rady gminy, a nie do wojewody. – Nawet jeśli do nas wpłynie, to przecież nie możemy nagle wkroczyć, przerwać remont i nakazać ściągnięcie nauczycieli z urlopu – wyjaśnia Chrapusta.

Prywatne bez zarzutów

Samorządy twierdzą, że nie otwierają przedszkoli, bo nie widzą takiej potrzeby. Inaczej patrzą na to placówki prywatne.

– U mnie w gminie są dwa przedszkola prywatne, w których co roku na niezbędne remonty wyznaczona jest trzytygodniowa przerwa. Z tego, co mi wiadomo, w pozostałym okresie wakacji nie mają problemów z frekwencją – przyznaje Mariusz Krystian ze Spytkowic.

Anita Lachowicz, właściciel Przedszkola Szczęśliwych Dzieci w Józefowie, potwierdza, że do jej placówki dzieci uczęszczają z niewielką przerwą przez cały rok.

– W czasie wakacji prowadzimy wszystkie dodatkowe zajęcia, a nauczyciele, którzy z nami pracują, nie zmieniają się. Unikamy łączenia grup, co rodzice bardzo sobie cenią – mówi Anita Lachowicz. I przyznaje, że polityka samorządów jest inna i polega na skutecznym zniechęcaniu rodziców do wysyłania dzieci do przedszkoli w czasie wakacji. Potwierdza też, że w wakacje do jej przedszkola trafia wiele dzieci z zamkniętych placówek samorządowych. 

źródło: Dziennik Gazeta Prawna