Gmina będzie naliczać opłatę za każdą rozpoczętą godzinę faktycznego pobytu dziecka w przedszkolu. Dotąd przez nieprecyzyjne przepisy panowała dowolność.



Rada gminy określa wysokość opłat za korzystanie z wychowania przedszkolnego dzieci. Tak stanowi art. 52 ust. 1 ustawy z 27 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych (Dz.U. poz. 2203). Z kolei prawo oświatowe zapewnia pięć godzin bezpłatnego pobytu w przedszkolu. Nauczyciele w tym czasie mają obowiązek realizować program wynikający z podstawy programowej. W sytuacji kiedy rodzic chce zostawić dziecko np. na 9 godzin, musi płacić za każdą dodatkową godzinę pobytu złotówkę.
W art. 52 ust. 3 ustawy jest zastrzeżenie, że za dodatkowy pobyt dziecka w przedszkolu nie można pobierać więcej niż złotówkę za godzinę zajęć. A w gminach są wątpliwości, jak należy to rozliczać. Część placówek przyjęła, że w przypadku rozpoczęcia kolejnej dodatkowej godziny należy policzyć minuty. Inne zaokrąglały ten czas do pełnego kwadransa. To oczywiście wywoływało spory z rodzicami.
Reklama
Resort edukacji narodowej postanowił więc tak zmienić przepis, aby jego brzmienie było jednoznaczne. W efekcie sformuowanie „za godzinę zajęć” zostanie zastąpione zwrotem: „za każdą rozpoczętą godzinę faktycznego pobytu dziecka w przedszkolu”.

Reklama
– Takie doprecyzowanie było jak najbardziej zasadne. Jeśli opiekunowie będą mieć jakieś wątpliwości – będziemy mogli wskazać ten przepis w ustawie o finansowaniu zadań oświatowych. Jeśli dziecko będzie przebywać pięć minut w kolejnej godzinie, to rodzic będzie musiał się liczyć z opłatą wynoszącą kolejną złotówkę, a nie np. 5 gr – mówi Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty urzędu miasta w Opolu.
– Dodatkowo przedszkola nie będą musiały rozbijać opłaty na grosze, tylko będą je zaokrąglać do pełnej złotówki – dodaje.
Niektóre gminy same rozwiązały ten problem jeszcze przed zmianą zaproponowaną przez MEN.
– Nie chcemy się konfliktować z rodzicami i dlatego dyrektorzy przedszkoli mają wytyczne, aby nie naliczać opłat, jeśli dziecko rozpocznie kolejną godzinę pobytu – mówi Anna Biniakowska, dyrektor zespołu obsługi oświaty i rekreacji w Nakle nad Notecią.
Obecnie za dodatkowy pobyt nie muszą płacić rodzice sześciolatków, którzy nie idą do szkoły. Dla nich przewidziana jest subwencja w kwocie sięgającej ponad 4 tys. zł, w przypadku pozostałych przedszkolaków gminy z budżetu otrzymują 1,4 tys. zł. Niektóre samorządy, np. Suwałki czy Warszawa, zrezygnowały z pobierania dodatkowej złotówki od pozostałych przedszkolaków. W efekcie rodzice wnoszą tylko opłaty za wsad do kotła, czyli wyżywienie (bez udziału w kosztach związanych m.in. z zatrudnieniem pracowników do jego przygotowania).
– Od września 2017 r. przedszkolaki korzystają z opieki za darmo. Dzięki likwidacji opłat, rodzice mogą zaoszczędzić nawet 1 tys. zł rocznie – wylicza Katarzyna Pienkowska z biura prasowego stołecznego ratusza. – Poza tym, dzięki zniesieniu opłaty pozbyliśmy się problemów organizacyjnych. Nie musimy angażować dodatkowo urzędników i kupować kosztownych systemów elektronicznych do naliczania opłat – podkreśla.
Inne samorządy wydłużają bezpłatny czas pobytu dzieci w przedszkolu np. z pięciu do sześciu godzin (Katowice). Trend całkowitej likwidacji opłaty za pobyt nie jest jednak powszechny. – Być może duże miasta stać na zrezygnowanie z tej symbolicznej złotówki. Niestety, w małych miejscowościach rodzice muszą płacić – przyznaje Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
– Posyłanie dzieci do przedszkoli stało się powszechną praktyką, rodzice zapisują nawet trzylatków. Dlatego subwencję w kwocie 4 tys. zł należy przyznać nie tylko na sześciolatka w przedszkolu, ale też należy nią objąć pozostałe dzieci. Wtedy można obligatoryjnie zrezygnować z dodatkowych opłat pobieranych od rodziców – postuluje.