Tylko jeden na cztery skontrolowane ostatnio szpitale miał ustalone procedury leczenia bólu u wszystkich pacjentów. Generalnie placówki reagują na cierpienie osób po operacjach, ale z dostrzeżeniem potrzeb innych chorych mają problem – tak wynika ze wstępnej kontroli Najwyższej Izby Kontroli, do której wyników dotarł DGP.
Reklama
Kto potrzebuje leczenia bólu / Dziennik Gazeta Prawna
NIK po raz pierwszy w swojej historii postanowiła się przyjrzeć w osobnej kontroli, jak placówki medyczne radzą sobie z uśmierzaniem bólu pacjentów. Niestety wstępne wyniki są niepokojące. Tylko w jednym ze skontrolowanych szpitali opracowano i wdrożono procedury leczenia i oceny skuteczności walki z bólem dla wszystkich pacjentów. – Pozostałe ich nie miały lub stosowały je tylko u chorych po operacji – informuje Andrzej Aleksandrowicz, dyrektor delegatury Najwyższej Izby Kontroli w Poznaniu. Dodaje też, że w placówkach nie prowadzono powszechnie monitoringu natężenia bólu innego niż pooperacyjny. – Tymczasem ból nie tylko istotnie obniża jakość życia chorych, ale może wręcz uniemożliwiać proces leczenia czy prowadzić do depresji – stwierdza Aleksandrowicz.
NIK jednak nie zamierza poprzestać na zbadaniu sytuacji w tylko czterech placówkach. Ogólnopolska kontrola „Dostępność terapii przeciwbólowej”, której wyniki będą znane dopiero w przyszłym roku, obejmuje 28 szpitali z województw dolnośląskiego, łódzkiego, podlaskiego, pomorskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego oraz zachodniopomorskiego. Przy czym izba już teraz zwraca uwagę na część zaniedbań i luk systemu ochrony zdrowia. Okazuje się np., że bardzo rzadko walka z bólem prowadzona jest przez różnych specjalistów równocześnie. – W Polsce jest ponad 200 poradni leczenia bólu, jednak tylko około 20 z nich to placówki interdyscyplinarne, w których stosowane są różne metody leczenia – od farmakoterapii, poprzez techniki inwazyjne, rehabilitację, do psychoterapii – mówi Aleksandrowicz.
Niestety, jednym z powodów, dla których pacjenci cierpią, jest nie tylko niska świadomość pracowników medycznych i szefów placówek. Brakuje też jasnego nakazu leczenia bólu. – W polskim prawie nie ma standardów postępowania w tym zakresie, a regulacje dotyczące praw pacjenta do świadczeń łagodzących cierpienie są śladowe – uważa dyrektor Aleksandrowicz.
Na szczęście ma to się wkrótce zmienić. Resort zdrowia – o czym pisaliśmy w ubiegłym tygodniu – zareagował na postulaty pacjentów oraz ekspertów. Otóż do projektu nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta postanowił wprowadzić przepis, który zobowiąże placówki medyczne do leczenia bólu. Co więcej, zmiana ta pozwoli pacjentom składać pozwy przeciwko placówkom, które nie będą zapewniać takich świadczeń i domagać się odszkodowania.
Organizacje pacjenckie chcą, by w ślad za nowelizacją poszły rozporządzenie określające np., że u pacjenta szpitalnego nie rzadziej niż cztery razy na dobę będzie badane nasilenie bólu. – Potrzebna jest też zmiana mentalności części lekarzy – przyznaje wiceminister zdrowia Piotr Warczyński. I dodaje, że ból powinien być prawidłowo oceniany i uśmierzany we wszystkich typach placówek leczniczych – także przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistycznych poradniach. Polska zobowiązała się do zapewnienia skutecznego leczenia tej dolegliwości m.in. ratyfikując europejską konwencję praw człowieka.