Ustawa, która od lutego znajdowała się w sejmowej „zamrażarce”, ma trafić do prac w komisji zdrowia. Jej szef Bartosz Arłukowicz wczoraj nie miał jeszcze w tej sprawie oficjalnej informacji, ale słyszał, że projekt został odblokowany.

W każdym z sejmowych ugrupowań pomysł ma swoich zwolenników, chociaż np. PiS wolałby zwiększyć dostęp do leków z THC niż godzić się na uprawę konopi przez chorych. Ale jednolitego stanowiska partia nie ma i jej posłowie zastrzegają, że chcą poznać opinie ekspertów i wyniki badań. I podkreślają, że są otwarci na dyskusję.

– Nie wiem, czy to dobry pomysł. Czytałem doniesienia i potwierdzające, i dementujące skuteczność THC – mówi nam jeden z parlamentarzystów PiS. Z kolei Tomasz Latos z tej partii, wiceszef sejmowej komisji zdrowia, podkreśla, że mimo szczytnych intencji nie powinno się rezygnować ze standardowych procedur w zakresie skuteczności i bezpieczeństwa medykamentów. Obawia się, że otwarcie bocznej furtki w przypadku marihuany może skończyć się tym, że w przyszłości np. producent leku na czerniaka czy raka piersi też będzie chciał obejść procedury, namawiając posłów na specustawę.

Języczkiem u wagi może być Konstanty Radziwiłł. Minister zdrowia jest sceptyczny wobec projektu, choć to właśnie on wprowadził refundacje preparatów z THC. Wcześniej pacjenci mogli w szczególnych warunkach sprowadzić takie leki za zgodą resortu, ale na własny koszt (teraz płacą kilka złotych ryczałtu). W ostatnich tygodniach także onkolodzy i lekarze innych specjalności podkreślali, że skuteczności THC w leczeniu raka nie potwierdzono w badaniach klinicznych. Jest za to skuteczne w leczeniu bólu i w padaczce. ⒸⓅ