Telewizja publiczna wyemitowała kolejny już program wspierający ruchy antyszczepionkowe. Wydarzenie jest dziwne samo w sobie, ale nie rozumiem, dlaczego minister zdrowia i pani premier milczą w tej sprawie? W publicznej telewizji promowane są insynuacje, że przepisy ustanowione i firmowane przez rząd prowadzą do upośledzenia i śmierci dzieci, a rząd nie reaguje. Nie wiedzą, co powiedzieć? Jak wytłumaczyć, że szczepić absolutnie trzeba? Czy może po cichu podzielają poglądy przedstawione w programie? W to ostatnie raczej nie wierzę, bo jeszcze kilka tygodni temu sam minister Konstanty Radziwiłł szczepił się publicznie razem z komisarzem do spraw zdrowia i bezpieczeństwa żywności Unii Europejskiej i przekonywał do tego samego innych. Tym bardziej obecna postawa wydaje się zagadkowa.



Kiedy szef resortu zdrowia z Jackiem Kurskim, prezesem TVP, w sierpniu podpisywali umowę, w ramach której telewizja obiecała promować szeroko pojęte zdrowie w myśl swojej misji publicznej, wszystko odbywało się w blasku fleszy. Teraz nie ma nawet wzmianki na stronie resortu o zaskakujących „prozdrowotnych” działaniach na antenie TVP.