To ludzie, którzy doskonale potrafią zmanipulować, przekonać, wzbudzać litość. Nie należy ich odrzucać, tylko starać się, żeby otworzyły im się oczy na to, jakie ponoszą konsekwencje, co stracili, co jest dla nich ważne. Co tracą ich najbliżsi – mówi dr n. med.Bohdan Woronowicz, psychiatra, specjalista psychoterapii uzależnień. Utworzył i przez 35 lat kierował Ośrodkiem Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

„Tak bardzo zazdroszczę osobom, które nie muszą pić. Dlaczego mnie to spotkało?”– piszą na forach internetowych osoby uzależnione od alkoholu. Jak powinien do takiego pytania ustosunkować się bliski z rodziny alkoholika, kiedy słyszy je od uzależnionego?

BW: Można powiedzieć tylko: Jeśli chcesz przestać pić, idź na terapię albo do AA. Alkoholik, czyli osoba uzależniona od alkoholu (wolę używać takiego określenia, bo słowo alkoholik ma wydźwięk pejoratywny), nie ma po co zastanawiać się nad tym, dlaczego ją to spotkało, bo tego nie cofnie. Powinna raczej zastanowić się, co może zrobić, żeby ograniczyć lub zakończyć picie. W tym pomocna, a często nawet konieczna, jest terapia.

dr n. med. Bohdan Tadeusz Woronowicz, psychiatra i seksuolog, certyfikowany specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień. / Inne

Pytania typu „Dlaczego mnie to spotkało?” to tylko bicie piany i użalanie się nad sobą, a to nakręca dalsze picie. Jakby zaczęło się teraz obok pani palić, zastanawiałaby się pani, dlaczego zaczęło się palić, czy zaczęłaby od razu działać i gasić pożar? To tylko wydłużanie, odsuwanie, użalanie się, usprawiedliwianie się. Niektórzy uzależnieni mówią: „Skoro powiedzieli mi, że jestem chory, no to jestem chory, muszę pić”. Ale są tacy, którzy wiedzą, że są chorzy, dlatego stosują odpowiednią dietę i odpowiednio postępują. Postawy są różne.

Trzeba bardzo uważać, bo to ludzie, którzy doskonale potrafią nakręcić, zmanipulować, przekonać, wzbudzać litość itd. Nie należy ich odrzucać, tylko starać się, żeby otworzyły im się oczy na to, jak jest naprawdę.Jakie ponoszą konsekwencje, co stracili, co jest dla nich ważne. Co tracą ich najbliżsi. Jeśli traci się coś, co jest dla człowieka ważne, on zaczyna się wtedy intensywnie zastanawiać nad tym, jak to zmienić.

Ważne

Zbyt często, w przypadku bliskich osób pijących nadmierne ilości alkoholu, toleruje się wiele szkodliwych dla nich zachowań, kierując się miłością i życzliwością, bo mówiąc w przenośni „sprząta się po nich”. Nie dopuszcza się do tego, aby nadmiernie pijący ponosił konsekwencje swojego picia. W ten sposób taka osoba, a często jest to ktoś już chory, czyli uzależniony, ma odbieraną możliwość, żeby zobaczyć, że dzieje się coś złego.

Jakie błędy często popełniają bliscy osoby uzależnionej w relacji z osobą uzależnioną od alkoholu?

BW: Zdarza się, że osoba uzależniona od alkoholu postępuje niewłaściwie, a ma kochającą żonę czy matkę, która wszystko za nią załatwia i jak wspominałem, "sprząta".

Przykład

Uzależniony od alkoholu mężczyzna pożycza pieniądze od sąsiadki, trwoni je, nie oddaje. Po jakimś czasie sąsiadka przychodzi do domu i rozmawia z matką: „Syn nie oddał pożyczonych pieniędzy”. Matka oddaje pożyczoną przez syna kwotę, bo jest jej wstyd. Nie chce, żeby na rodzinę padł cień.

W ten sposób osoba pijąca uczy się, że ma kogoś, kto za nią pomyśli, załatwi sprawę, i będzie nadal pożyczała pieniądze.

Przykład

Pijana osoba nie może nawet dojść do swojego mieszkania, tylko upada na trawniku obok bloku. Sąsiedzi powiadamiają żonę, która wybiega wraz z dziećmi, wciągają go na górę, myją, czyszczą i kładą do łóżka. Następnego dnia, gdy ten ktoś się budzi, nie ma pojęcia, co się wydarzyło.

Te przykłady to skrajne sytuacje, jednak wyraźnie pokazują, jak przez dobre serce bliskich osób, chęć pomagania i zażegnania różnych niebezpieczeństw osoba uzależniona od alkoholu nie dostaje szansy na zobaczenie prawdy. Nie ma co się dziwić, że nie zdaje sobie sprawy ze swojej choroby, bo nawet nie pamięta, co się wydarzyło, jest wyręczana, a do tego nie ponosi konsekwencji swoich zachowań.

Oczywiście, rodzina powinna sobie wzajemnie pomagać, wspierać się, jednak szczególnie w tym przypadku pomaganie i wspieranie muszą być rozsądne.

Co dokładnie ma pan na myśli, mówiąc „rozsądna pomoc”?

BW: Mam na myśli przede wszystkim doprowadzenie do tego, żeby ta osoba ponosiła konsekwencje tego, co robi. Nierozsądna pomoc to taka, gdy się „sprząta” po osobie uzależnionej od alkoholu. Ona sam musi to robić, bo wtedy zobaczy, co się naprawdę dzieje. Oczywiście, odrzucanie kogoś takiego również nie ma sensu. Należy podchodzić z miłością i życzliwością, ale z mądrą miłością.

W jaki sposób traktować osobę uzależnioną od alkoholu?

BW: Po pierwsze,trzeba wiedzieć, że jest to osoba chora, a alkoholizm to choroba przewlekła.Aby móc takiej osobie pomagać, trzeba się z tym pogodzić.Po drugie, ukrywanie różnych negatywnych zachowań alkoholika to bardzo zły pomysł.Uzależnienie często jest traktowane jak hańba dla rodziny, nie patrzy się na nie jak na chorobę, w której powrót do zdrowia jest możliwy tylko w odpowiednich warunkach.

Bardzo często nastawiamy się do osoby uzależnionej jak do niegrzecznego dziecka. Postrzegamy kogoś takiego tak, jakby nie mógł decydować o sobie, jakby wymagał, żeby ktoś za niego pewne rzeczy robił.

Jeśli usiłuje się kogoś przekonać, że niewłaściwie postępuje, i do tego wygłasza się „kazania”, szczególnie wtedy,gdy rozmówca jest pod wpływem alkoholu, to nie przyniesie żadnych efektów poza tym, że będzie to pretekst do kolejnych awantur.

Co w sytuacji gdy widzimy uzależnioną osobę, która chodzi do pracy, funkcjonuje na granicy, mimo że doskonale zdajemy sobie sprawę, że ma duży problem z alkoholem. Jak wówczas rozmawiać? Czy można skłonić alkoholika do podjęcia leczenia?

BW: Stwarzając odpowiednie warunki w domu, można to zrobić. Kiedyś były takie zegarki, które składały się z różnych trybów. Jest jeden wielki tryb, najsilniejszy, i te pozostałe dopasowują się do niego. Tak jest też w rodzinie. Ten duży tryb narzuca prędkość i kierunek pozostałym, którzy się do niego dopasowują. Żeby zmienić coś w tym układzie, małe trybiki powinny ze sobą współpracować. Powinny ustalić pewien kierunek, w którym to wszystko będzie się kręcić. To musi być postępowanie konsekwentne i wspólne dla wszystkich.

Niestety, znam sytuacje, w których domownicy się zjednoczyli i jednogłośnie stawiali opór piciu osobie uzależnionej od alkoholu, a taki delikwent wyprowadzał się na trochę i leciał do matki, która go przytulała i zawsze miał schronienie. Działania pozostałej rodziny niewiele więc pomagały. Tutaj musi być konsekwencja: Jeśli coś złego zrobiłeś, musisz za to wziąć odpowiedzialność.

Jeżeli mąż podnosi rękę na żonę, to powinna zareagować, a jeśli się to powtórzy, natychmiast zawiadomić odpowiednie służby i instytucje. Przecież gdyby ktokolwiek obcy przyszedł i ją uderzył, to prawdopodobnie powiadomiłaby policję i prokuraturę. Tymczasem kobiety czasami myślą: „To nie wypada tak na bliską osobę” itp. Jednocześnie mąż czuje się bezkarny, pije i robi to, co robił, a czasami są to straszne rzeczy.

Ważne

Niestety, czasami trzeba postąpić wbrew pewnym zasadom i donieść na bliską osobę. Zadać sobie pytanie: „Jakim prawem ta bliska osoba podnosi na mnie rękę?”. Są służby, które muszą wtedy zareagować. Znam przypadki, kiedy żona powiedziała: – Nie będę tego tolerować, że przychodzisz pijany. Nie chcę, żeby dzieci oglądały cię w takim stanie. Mąż na to: – A bo co? – Bo jeśli tak zrobisz, wezwę policję – odpowiedziała żona. Niewiele minęło, przyszedł pijany, a ona wezwała policję, która zgarnęła go do izby wytrzeźwień. Wrócił, awanturował się, ona na to: Jeśli będziesz tak dalej robił, ja to powtórzę. Zrobił to drugi raz, ona znów postąpiła podobnie i powiadomiła służby. Trzeci raz już tego nie zrobił, bo wiedział, że będzie konsekwentna i nie pozwoli na to, żeby przychodził pijany i zachowywał się w taki sposób przy dzieciach. I wszystko się uspokoiło. To kwestia ponoszenia konsekwencji za swoje zachowanie.

Tylko wówczas członkowie rodziny muszą znaleźć w sobie siłę, żeby postawić się takiej osobie, a to niełatwe, prawda?

BW: Od tego są programy psychoterapii współuzależnienia, spotkania edukacyjne dla tych osób, które np. prowadzimy w poradni, oraz grupy wsparcia dla rodzin z problemem alkoholowym. Tam te osoby wzajemnie się wspierają i uczą się właściwego postępowania, przypominają sobie, a czasami dopiero poznają swoje prawa.

Bardzo często jest tak, że taki pijący obiecuje, że nie będzie robił różnych rzeczy lub deklaruje, że coś będzie robił, przysięga itd. Takich obietnic nie należy przyjmować, bo najczęściej składają je osoby, które nie mają świadomości swojej choroby. Wierzą, że im się uda, ale nie wierzą, że nieleczona choroba jest silniejsza. Przyjmowanie takich obietnic powoduje, że później nie jest poważnie traktowaną/traktowanym.

Ważne

Jednak do tego trzeba wsparcia – samodzielnie jest bardzo trudno stawić temu czoła, rzadko kto daje radę. Potrzebni są terapeuci lub grupa wsparcia osób, które już jakoś sobie radzą z tym problemem i mają pewne doświadczenie.

Czy wsparcie terapeutyczne dla członków rodzin osób uzależnionych od alkoholu jest niezbędne?

BW: Jeśli ktoś chce się nauczyć, jak postępować, i mieć wsparcie, powinien się zgłosić do Poradni Terapii Uzależnień. Właściwie w każdej takiej placówce są specjalne programy dla tzw. osób współuzależnionych.

Poza tym są grupy Al-Anon, które mają zbliżony program do programu grupy Anonimowych Alkoholików, gdzie też człowiek sprawdza, w którym miejscu się znajduje, i dowiaduje się, co w tej sytuacji może czy powinien robić.

Ważne

Choć to czasem może wyglądać tak, że jesteś bez serca, w ostatecznym rozrachunku to tak naprawdę danie szansy, aby taka osoba spojrzała obiektywnie na swoją sytuację i zmieniła swoje postępowanie.

Natomiast ważne jest też to, w jaki sposób później traktuje się taką osobę. Jeżeli ciągle się wypomina, co złego zrobiła, to nie daje efektu, tylko wywołuje kolejne konflikty. Natomiast w sytuacji gdy widać, że ktoś się stara, próbuje sobie poradzić z chorobą, szuka pomocy (może się zdarzyć, że znajduje pomoc w niewłaściwym miejscu albo trafia na niewłaściwych ludzi), należy inaczej podchodzić do takiej osoby.

Ważne

Kiedy pomaganie staje się niebezpieczne?

Jeśli chcesz sprawdzić, czy twoje postępowanie nie wykracza poza bezpieczne granice pomagania, udziel szczerych odpowiedzi na pytania – czy zdarza się, że:

coraz częściej rezygnujesz ze swoich spraw, żeby komuś pomóc, a Twoje pomaganie coraz częściej wykracza poza Twoje chęci i możliwości (emocjonalne, finansowe, fizyczne itp.)?

odczuwasz niepokój, kiedy nie wiesz, co w danym momencie robi osoba, której pomagasz?

osoba, której pomagasz stawia coraz większe wymagania i godzisz się na to, a Twoja oferta doraźnej pomocy przekształca się w długoterminowe zobowiązanie?

odnosisz wrażenie, że jesteś manipulowana/ny, a zachowanie osoby, której pomagasz, wywołuje u Ciebie coraz częściej poczucie winy, że nie pomogłaś/eś w sposób właściwy?

Twoja pomoc powoduje u osoby, której starasz się pomóc, odsuwanie na dalszy plan decyzji o zwróceniu się po profesjonalną pomoc, a Twoje pomaganie zamiast ograniczać, sprzyja rozwojowi uzależnienia?

u osoby, której pomagasz, Twoja pomoc powoduje narastające „odpuszczanie sobie”, a Ty czujesz się wykorzystywana/y i coraz wyraźniej zauważasz, że jesteś „dawcą”, a druga osoba biernym „biorcą”?

Twoje pomaganie demobilizuje osobę, której pomagasz, do zadbania o siebie i do rozwijania własnych umiejętności?

osoba, której pomagasz nagminnie narusza wasze ustalenia, a Ty się z tym godzisz, licząc ciągle na to, że w końcu nastąpi poprawa?

Twoja pomoc powoduje pogarszanie się relacji z osobą, której usiłujesz pomóc?

pomaganie wymaga od Ciebie nieuczciwości i przekraczania wyznawanych norm i zasad?

bagatelizujesz negatywne skutki swojej pomocy i nie rezygnujesz z niej, żeby być nadal odbieraną/ym przez otoczenie jako bezinteresowny i „dobry człowiek”?

Im więcej pozytywnych odpowiedzi, tym problem wygląda poważniej.

Bohdan Woronowicz, Zachowania, które mogą zranić, Media Rodzina, 2021

Dużo mówi pan o tym, że osoba uzależniona od alkoholu musi ponosić konsekwencje swojego nałogu. A jeśli jesteśmy w takiej sytuacji, że uzależnionym jest nasz przyjaciel, osoba, z którą nie mieszkamy, nie jesteśmy jego rodziną, także konsekwencje bezpośrednio nas nie dotykają, jednak mimo to widzimy, że ewidentnie pije za dużo alkoholu i wpada w nałóg. Jak wtedy rozmawiać?

BW: W takiej sytuacji nie należy mówić: pijesz za dużo itd. Można powiedzieć: martwię się o ciebie, niepokoi mnie to [opis sytuacji], operując konkretnymi przykładami, uświadomić tej osobie, że coś złego się dzieje. Opierać się na faktach, nie mówić ogólnikowo. Lepiej mówić konkretnie: a pamiętasz wtedy (…). Wówczas ta osoba może zauważyć swój problem.

A co w sytuacji gdy nasz przyjaciel jest po dwóch czy trzech odwykach, znów wraca do picia alkoholu, ma nerwicę, momenty obsesyjne. Co wtedy możemy zrobić?

BW: Jeśli ktoś jest po dwóch czy trzech leczeniach, to oznacza, że nie robił należycie tego, co sugerowali terapeuci. Zlekceważył to. Często się zdarza, że niektórzy idą na odwyk, żeby żona czy matka się odczepiła, żeby mąż się odczepił, robią swoje, wychodzą i koniec terapii, znów powrót do picia.

Nie ma możliwości, żeby być na przyzwoitej terapii i z niej nie skorzystać, jeżeli oczywiście stosuje się do zaleceń, które dają terapeuci.

Ważne

Samo bycie przez dwa miesiące na terapii w ośrodku to dopiero początek pewnych zmian i jeśli to nie będzie kontynuowane przez dalszą terapię w poradni terapii uzależnień albo w ramach programu Anonimowych Alkoholików, nic nie da.

Jednak są tacy, którzy nie mają zamiaru niczego zmieniać. Jak rodzina naciska, oni idą, żeby się odczepiła. Słyszałem to wielokrotnie: „Ja tu byłem, ale nigdy nie szedłem z własnej woli i nigdy nie myślałem, żeby cokolwiek zmieniać. Chcieli, to poszedłem. I jeszcze udowadniałem im, że to wszystko jest do kitu, bo jak oni mnie leczą, skoro wychodzę i piję nadal? Nie wyleczyli mnie, to ich wina”.

Jeśli jest mowa o tym, że komuś leczenie nie pomogło, to głównie jest to bardzo często wina tego, który nie poszedł tam, żeby się leczyć, nie stosował się do sugestii, które dawali terapeuci. To nie ulega wątpliwości. To są ludzie, którzy manipulują innymi: ktoś go wysyła, a on wraca i mówi: „zobacz, nie pomogli mi”. Okazuje się, że nie robił tego, co powinien robić, tylko pomyślał, że już sobie z tym poradził. Trzeba też uważać, bo można trafić do prywatnego ośrodka nastawionego nie na leczenie, ale na wyciąganie pieniędzy. Wtedy nic dziwnego, że ktoś pije nadal, dostaje wizytówkę i słyszy: "Jak zapijesz, to przyjeżdżaj".

Czyli osoba uzależniona od alkoholu powinna zmienić swoje nastawienie i pójść na kolejne leczenie, tym razem z własnej woli?

Czy znów pójść na odwyk… Jak ktoś chodzi na odwyk za odwykiem zamiast wprowadzać w życie to, czego tam uczą, w pewnym momencie utwierdza się w przekonaniu, że nikt mu nie pomoże. Jak prowadziłem ośrodek i przyszedł do mnie ktoś, kto już był na odwyku, kazałem mu napisać wypracowanie, w którym miał opowiedzieć, co tam robił, co mu zalecili, co wykonał, a czego nie, dlaczego itd. Bywały sytuacje, że kiedy widzieli, że ze mną nie ma lekko, przychodzili i mówili: „To ja już rozumiem. Wrócę do tego, co było poprzednio, i będę to realizował". Nieczęsto to się zdarzało, ale tak bywało. Na trzeci odwyk na ogół nie przyjmowałem, tylko zalecałem przypomnieć sobie, co było w zaleceniach poszpitalnych, i zacząć je realizować.

Osoby uzależnione od alkoholu to doskonali manipulanci. To mistrzowie, którzy często muszą kombinować i manipulować, żeby pić bez ponoszenia konsekwencji. Nie rozumieją swojej sytuacji, swojej choroby, często nie chcą się z nią pogodzić. Czują się inwalidami i co jakiś czas sprawdzają przy kieliszku, czy to inwalidztwo nie minęło.

Jeśli kolejne odwyki nie przynoszą rezultatu, rodzina powinna odsunąć się od alkoholika, aby zobaczył obiektywnie swoją sytuację?

Znam wiele takich sytuacji, gdzie ktoś się zdecydował na poważne leczenie wtedy, gdy w rodzinie najbliżsi się od niego odwrócili. Został sam, zobaczył, że jest zdany tylko na siebie i wtedy zaczynał szukać pomocy. A dopóki rodzina nadskakiwała i zabiegała o względy, żeby ta osoba się łaskawie raczyła zgodzić na terapię, nic z tego nie wychodziło.

Kto może się uzależnić od alkoholu? Czy w nałóg najłatwiej wpadają ludzie wrażliwi? Czy można mieć predyspozycje do uzależnienia się od alkoholu?

Praktycznie każdy, a najczęściej uzależniają się osoby, które mają jakieś dysfunkcje. Alkohol działa na nich pozytywnie w sensie poprawienia samopoczucia i najczęściej też są to osoby, które odkryły w pewnym momencie, że po spożyciu alkoholu czują się tak, jak chciałyby się czuć, a nie potrafią osiągnąć tego w naturalnych warunkach.

Są ludzie, którzy siedzą w dołku, bo już tak im się ukształtowała osobowość, że nie potrafią żyć w zgodzie nie tylko ze sobą, ale też z całym otoczeniem. Taka osoba kiedy nagle zobaczyła, że po wypiciu alkoholu wszystko inaczej wygląda, chce wypić kolejny raz. To tak jakby siedziało się w ciemnym dole i nagle z niego wyszło, zobaczyło, że świeci słońce i ludzie się uśmiechają. I potem wpadło się tam z powrotem. A wyjrzało się z dołka właśnie dzięki napiciu się alkoholu. W takiej sytuacji człowiek będzie tęsknił za tym, aby jak najczęściej wyjrzeć i zobaczyć coś fajnego.

Ważne

Przez to wiele osób się uzależnia. Przecież nikt nie pije po to, aby sobie zrobić krzywdę, tylko dlatego, że odkrył, że alkohol coś dobrego mu przez jakiś czas daje. A później staje się to już rutyną i sposobem na radzenie sobie z trudnościami i negatywnymi emocjami.

Czy można przypuszczać, że takie osoby nigdy nie odkryły tego, że można prawdziwie cieszyć się życiem bez używek? Czy możliwe, że mieli oni w przeszłości deficyty uwagi rodziców, którzy niewystarczająco pokazywali im dobre strony życia?

BW: Znam osoby, które mówiły, że już po wypiciu pierwszego alkoholu poczuli się tak świetnie, że później poszukiwali okazji, aby kolejny raz tak świetnie się poczuć. Mijały niepokój, lęk, nieśmiałość.

Człowiek wchodzi w życie z określonym potencjałem. Nasze drogi od dzieciństwa do dorosłości różnie przebiegały. Jedni weszli w życie lepiej uzbrojeni, jeśli chodzi o radzenie sobie z przeciwnościami, inni gorzej. Coraz więcej mówi się – zresztą we wszystkich rodzajach uzależnień – o roli ośrodka nagrody, który jest odpowiedzialny za nasze dobre samopoczucie.Ludzie poszukują różnych sposobów drażnienia tego ośrodka i jednym z nich jest właśnie alkohol.

Ważne

Objawy ostrzegawcze

O rozwijającym się uzależnieniu od alkoholu mogą świadczyć następujące objawy:

Przypadki prowadzenie samochodu po niewielkiej nawet ilości alkoholu.

Ważne

Sprawdź, czy pijesz rozsądnie

Proszę usiąść wygodnie, wziąć do ręki czystą kartkę papieru i ołówek. Przed udzieleniem sobie odpowiedzi (po cichu i tylko dla siebie) na pytanie “czy moje picie nie zaczyna stawać się problemem?” oraz przed podjęciem decyzji co robić dalej – proszę przypomnieć sobie:

czy kiedykolwiek osoby z bliskiego otoczenia mówiły, że pijesz zbyt dużo albo zbyt często?

Jeżeli powiedziała tak chociaż jedna osoba, której nie oceniasz jako swojego wroga postaw na kartce kreskę.

czy kiedykolwiek były w Twoim życiu takie okresy, kiedy rozważałaś/eś potrzebę ograniczenia swojego picia?

Jeżeli tak – to przypomnij sobie, co poprzedziło te rozważania, i postaw na kartce kreskę.

czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że odczuwałaś/eś wyrzuty sumienia, poczucie winy albo wstyd z powodu swojego picia, jego następstw czy swoich zachowań po wypiciu?

Jeżeli tak to przypomnij sobie wydarzania, które poprzedziły te odczucia i postaw na kartce kreskę.

czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek, że rano po przebudzeniu, jedną z pierwszych czynności było wypicie alkoholu (także piwa) dla „uspokojenia nerwów" albo w celu zlikwidowania „kaca”?

Jeżeli tak to postaw na kartce kreskę.

czy zdarzyło Ci się kiedykolwiek chować alkohol przed innymi albo pić po kryjomu?

Jeżeli tak to postaw na kartce kreskę.

Teraz proszę policzyć wszystkie zapisane na kartce kreski. Jeżeli znalazła się tylko jedna kreska, to nie jest źle, ale... warto się zastanowić, co może być dalej. Jeżeli jest ich dwie lub więcej, to oznacza, że picie alkoholu zaczęło stwarzać problemy. Teraz należałoby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcę mieć tych problemów jeszcze więcej. A może warto porozmawiać na temat picia ze specjalistą? Myślę, że można spróbować!

Jeżeli nadal nie wiesz, co robić i jaką podjąć decyzję – proponuję odpowiedzieć sobie na kolejne pytania, a po każdej odpowiedzi „tak” również postawić na kartce kreskę.

czy zdarzało Ci się pić alkohol wbrew zaleceniom lekarza, pomimo kłopotów finansowych czy też problemów rodzinnych, zawodowych, prawnych itp., o których wiadomo, że mogły mieć związek z piciem alkoholu?

Tym razem także policz wszystkie zapisane na kartce kreski. Jeżeli jest ich trzy lub więcej, nie ulega wątpliwości, że problem wygląda poważniej, niż Ci się wydaje. W tej sytuacji radziłbym porozmawiać ze specjalistą psychoterapii uzależnień, który podpowie, czy jest czym się martwić, czy też nie.

Bohdan Woronowicz, Na zdrowie. Jak radzić sobie z uzależnieniem od alkoholu, Media Rodzina, 2008

Bohdan Tadeusz Woronowicz – doktor nauk medycznych, specjalista psychiatra i seksuolog, certyfikowany specjalista i superwizor psychoterapii uzależnień. Utworzył i przez 35 lat kierował Ośrodkiem Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Założyciel i wieloletni dyrektor Centrum Konsultacyjnego Akmed w Warszawie. Fundator i wieloletni Prezes Zarządu Fundacji Zależni Niezależni. Autor ponad 250 artykułów naukowych i popularnonaukowych oraz kilku książek poświęconych problematyce uzależnień. Za swoje osiągnięcia został odznaczony krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, honorową odznaką „Za zasługi dla ochrony zdrowia” oraz warszawską Syrenką „w uznaniu zasług dla Stolicy Rzeczypospolitej Polskiej”.