statystyki

Pacjent nasz klient: W przychodni nie rządzi już lekarz

autor: Joanna Pasztelańska14.05.2016, 19:00
Relacja na linii lekarz – pacjent z definicji jest trudna.

Relacja na linii lekarz – pacjent z definicji jest trudna.źródło: ShutterStock

W przychodni jeszcze do niedawna rządził lekarz. Układ sił się jednak zmienił: pacjent klient zna swoje prawa i skutecznie ogranicza władzę pana doktora. Dwa opakowania żelu z antybiotykiem i skierowanie na cito na rezonans magnetyczny. Dziś do lekarza zgłaszamy się po potwierdzenie naszej wizji choroby i leczenia, a nie postawienie diagnozy. Wiemy, jakie mamy prawa i jakie leki są najlepsze. Lekarze na nasz widok dostają szału.

– Przez całe lata żyliśmy w przekonaniu, że lekarz to anioł, który ma tak dużo na ziemi do zrobienia, że brakuje mu czasu na wysłuchanie teorii pacjenta czy zlecenie konsylium – mówi 42-letni Krzysztof, który z uwagi na cukrzycę jest częstym gościem przychodni. – Wielu zna jednak swoje prawa, a do lekarzy chodzi z listą spraw do załatwienia.

Podobnego zdania jest psycholog Piotr Mosak. – Nie wystarcza nam już rzucona na odczepnego recepta i skierowanie na podstawową morfologię. Czytamy, pytamy, konsultujemy się ze znajomymi i na tej podstawie idziemy na wizytę. Już z wyobrażeniem swojego schorzenia. Wiemy, jakie badania powinniśmy zrobić i jaki lek dostać – podkreśla Mosak.

Relacja na linii lekarz – pacjent z definicji jest trudna. Zazwyczaj to jednak pacjent odgrywał rolę tego namolnego. Domagającego się uwagi i pocieszenia. Lekarz ograniczał się jedynie do skąpego podsumowania i druku kilku recept. Zamiast dobrego słowa i empatii w większości placówek pacjent spotykał się ze zniechęceniem, a niekiedy wręcz z rozdrażnieniem. W efekcie bez względu na ustrój na służbę zdrowia przez lata narzekał co drugi Polak. Teraz nasze podejście do lekarzy się zmienia. Nie chodzimy do nich po ratunek i pocieszenie, tylko po konkret.

Joanna Barszczewska, psycholog i psychoterapeuta, dodaje, że zmiana relacji pomiędzy pacjentem a lekarzem wiąże się zarówno z rozwojem samoświadomości, upowszechnianiem wiedzy medycznej, jak i ze zmianą postaw konsumenckich. – Pacjent, przyjmując rolę klienta, wychodzi poza ramy tradycyjnej relacji. Wizyta u lekarza to wydarzenie stresujące. Napięcie emocjonalne jest jeszcze większe, gdy dochodzi do tego niepewność, czy problemy, z którymi zgłasza się pacjent, nie zostaną potraktowane rutynowo. Relacja lekarz – pacjent może odgrywać rolę wspierającą, gdy lekarz dopuszcza do głosu indywidualną interpretację choroby. Nawet jeśli do głosu dochodzą postawy roszczeniowe ze strony pacjentów, to otwartość lekarza umożliwia owocną współpracę – dodaje Barszczewska.

Zachowywanie się w gabinecie lekarskim jak w sklepie mogłoby uchodzić za nieco impertynenckie. Mogłoby. Jest jednak jak najbardziej zgodne z prawem. Prawo konsumenta medycznego opisuje m.in. ustawa z 6 listopada 2008 r. (o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta). Zgodnie z nią możemy wymagać nie tylko świadczeń zdrowotnych odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej, ale także „przejrzystej, obiektywnej, opartej na kryteriach medycznych, procedury ustalającej kolejność dostępu do tych świadczeń”.

Co więcej, mamy również prawo zażądać, aby udzielający nam owych świadczeń lekarz lub pielęgniarka zasięgnęli opinii innego lekarza lub pielęgniarki, a nawet aby zostało zwołane konsylium. I chociaż nadal w wielu przychodniach wydaje się to lekko nierealne, coraz więcej pacjentów zna swoje prawa i nie waha się ich użyć.

– Lekarze wykorzystują to, że mało pacjentów zna ustawę. Ilu z nas w przypadku braku satysfakcjonującej diagnozy domaga się dodatkowej konsultacji lekarskiej? No właśnie. Niewielu, i to zazwyczaj takich, którzy nie mają nic do stracenia. Pacjenci często się boją, że lekarz następnym razem kompletnie ich zlekceważy lub przerzuci do swojego kolegi, który będzie wdrażał się w historie choroby od początku – uważa jedna z pacjentek warszawskiego Lux Medu.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • XXYYZZ(2016-05-16 07:38) Zgłoś naruszenie 41

    Obsesyjnie boję się niedouczonych i zarozumiałych lekarzy, nietrafionej diagnozy i procedur w służbie zdrowia. Rozsądnie dbam o zdrowie, odżywianie i równowagę pomiędzy pracą, a odpoczynkiem. Unikam stresu, bo racjonalizuję stresujące sytuacje i unikam irytujących osób. Przerażają mnie osoby wychodzące z aptek z woreczkiem lekarstw, które aplikują sobie w ten sposób "bombę chemiczną". Starsi państwo w rozmowach licytują się liczbą chorób i lekarstw i zły jest lekarz, który każe lepiej się odżywiać i odstawić kilka leków. Ale chylę czoła przed lekarzami ratującymi zdrowie i życie, bo takich też mamy. Jednak lekarze MUSZĄ być świadomi, że pacjent - w wielu przypadkach - jest partnerem i posiada wiedzę o swojej chorobie równorzędną z lekarzem, a bywa że większą.

    Odpowiedz
  • Pan Murzyński - Filipiński(2016-05-16 01:27) Zgłoś naruszenie 20

    Lekarz podczas wypisywania skierowania na rehabilitację, po uwadze, że mógłby dopisać na skierowaniu "na cito" dopisał, komentując "Mogę dopisać, nie ma sprawy, ale i tak panu to nic nie pomoże" Miał rację, proponuję nie odrywać się zbytnio od rzeczywistości.

    Odpowiedz
  • lekarz z doświadczeniem(2016-05-19 11:13) Zgłoś naruszenie 13

    Nie wiem co pali autor tego artykułu ale kompletnie odleciał. Proces leczenia to po stronie lekarza wiedza a przede wszystkim wieloletnie doświadczenie, ponieważ choroby najczęściej nie przebiegają w sposób książkowy a już na pewno nie internetowy. A jeśli tak się upiera przy prawach pacjenta i jego wiedzy to niech odpowiedzialność za leczenie przejmie pacjent

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane