Ministerstwo Zdrowia zaproponowało pracodawcom i związkowcom wprowadzenie systemu płac minimalnych dla poszczególnych grup pracowników medycznych. Pomysł spodobał się partnerom społecznym jako wyjście do dyskusji o podwyżkach, ale wczoraj skrytykowały go inne resorty, zwłaszcza finansów. Temat wynagrodzeń był dyskutowany podczas posiedzenia zespołu zajmującego się zdrowiem w ramach Rady Dialogu Społecznego. Jak zdradzają nam związkowcy, pomysł nie spodobał się zwłaszcza wiceminister finansów Hannie Majszczyk.
Ale także resort rodziny, pracy i polityki społecznej nie poparł rozwiązań zaproponowanych dla pracowników placówek medycznych w obawie, że powstanie wyłom w systemie obecnej płacy minimalnej, którą rząd ustala wraz z partnerami. Jest ona taka sama dla wszystkich zatrudnionych.
Reklama
Tymczasem Ministerstwo Zdrowia zaproponowało całkiem inne rozwiązanie – o pomyśle tym jako pierwszy pisał DGP. Płaca minimalna np. pielęgniarek, lekarzy i fizjoterapeutów ustalana byłaby poprzez przemnożenie ustawowym wskaźnikiem wysokości średniej płacy w gospodarce (podawanej przez GUS). Przy czym miałaby kilka poziomów, np. pielęgniarki z wyższym wykształceniem miałyby gwarantowane minimum wyższe niż te o niższym poziomie edukacji. U lekarzy ważne byłoby to, czy i jaki poziom specjalizacji mają skończony. Miałoby to rozwiązać wreszcie kwestię tego, ile kto ma zarabiać, bez kolejnych protestów. Byłaby też szansa, że minimalne płace, o ile byłyby atrakcyjniejsze niż obecne zarobki, zahamowałyby częściowo emigrację lekarzy i pielęgniarek.
– Jesteśmy zaskoczeni, że Ministerstwo Finansów oraz resort pracy miały zastrzeżenia co do konstrukcji zaproponowanych przez MZ rozwiązań – przyznaje Dobrawa Biadun, ekspertka ds. zdrowia w Konfederacji Lewiatan. Pracodawcy i związkowcy podpisali wspólny apel wzywający rząd do tego, by ustalił jednolite stanowisko co do systemu wynagrodzeń w ochronie zdrowia. – Oczekujemy, że w krótkim czasie rząd podejmie odpowiednie decyzje i wróci do dyskusji. Powinna ona także dotyczyć tego, skąd sfinansowane powinny być podwyżki – dodaje Biadun. Jej zdaniem będzie to trudne bez poprawienia wycen świadczeń zdrowotnych i zmiany kontraktów dla placówek. Nad takimi zmianami, urealniającymi stawki płacone przez NFZ, pracuje obecnie Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.
MZ nie wycofuje projektu. – Będziemy dążyć do porozumienia, nasza propozycja jest aktualna, ale wymaga przedyskutowania – zapewnia Milena Kruszewska, rzeczniczka resortu zdrowia.
Poprzednie rządy unikały systemowego rozwiązania kwestii wynagrodzeń. Przyznawały podwyżki, zwykle pielęgniarkom, które powodowały problemy finansowe i dla NFZ, i dla placówek medycznych. Ostatnie, przyznane przez ministra Mariana Zembalę, ostro krytykują nawet pielęgniarki.