Brak wskazywania winnego, osobny fundusz na wpłatę odszkodowań oraz ustalenie minimalnej kwoty – to niektóre zmiany, które mogą zostać wprowadzone w systemie wypłacania rekompensaty dla pacjentów, którzy doznają uszczerbku na zdrowiu podczas pobytu w szpitalu. Projekt ustawy miałby powstać w najbliższych tygodniach. Być może za miesiąc–dwa byłby przekazany do konsultacji społecznych.

Prof. Dorota Karkowska z Uniwersytetu Łódzkiego, która będzie brała udział w pracach zespołu przy ministrze zdrowia nad nowym projektem przekonuje, że jest kilka ścieżek: jedną z nich jest stworzenie osobnego funduszu przy ZUS. Pieniądze mogłyby być tu gromadzone ze składek opłacanych przez szpitale, a także w formie ubezpieczenia wpłacanego przez personel medyczny. Częściowo mógłby być zasilany również z budżetu państwa. Następnie komisja, czy jakiś zespół przy ZUS by badał czy doszło do wypadku podczas leczenia. I wypłacał odszkodowanie. Jak to opisuje minister zdrowia - wyglądałoby to tak: „jest wypadek, nie trzeba szukać winnego: spisuje się sytuację wypadkową, orzecznik bada poszkodowanego i stwierdza określony uszczerbek na zdrowiu i następuje odszkodowanie”.

Jedną z głównych różnic byłoby to, że nie trzeba by było, tak jak teraz udowadniać winy kogoś z personelu medycznego. Jak wynika z danych z skandynawskich systemów – tylko do 20 proc. zdarzeń dochodzi w wyniku błędnego działania konkretnej osoby. - Czy ktoś zawinił czy nie, solidarnie powinniśmy takiego pacjenta wspierać – uważa minister Radziwiłł. Jego zdaniem dzięki brak szukania winnych może stać się pierwszym krokiem w odbudowie zaufania chorych wobec lekarzy. Są też inne pozytywy: jeżeli ktoś ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności, to nie będzie zgłaszał zdarzeń niepożądanych, tymczasem w przypadku większej solidarności łatwiej będzie wychwycić błędy i osiągnąć poprawę.