W ubiegłym roku aż w co trzeciej skontrolowanej placówce leczniczej inspekcja pracy ujawniła nieprawidłowości w zakresie badań lekarskich pracowników. W 21 podmiotach zatrudniający dopuszczali do pracy 46 osób bez badań wstępnych, natomiast w 53 placówkach inspektorzy ujawnili nieprawidłowości w tym zakresie dotyczące 129 podwładnych.
Jeszcze więcej naruszeń dotyczyło badań okresowych – ważnych orzeczeń lekarskich o braku przeciwwskazań do pracy nie miało 166 osób zatrudnionych w 23 podmiotach (jednocześnie w 66 placówkach wykryto nieprawidłowości w tym zakresie dotyczące 237 podwładnych). Skala naruszeń nie jest zastraszająca, ale nie da się ukryć, że od pracodawców z sektora ochrony zdrowia można wymagać większej dbałości o przestrzeganie przepisów bhp w omawianym zakresie. Pojawia się też pytanie, czy obowiązku badań – ze względu na rodzaj wykonywanej pracy – nie lekceważą sami pracownicy szpitali.
Reklama
– Nie sądzę, aby większe znaczenie w tym zakresie miała postawa zatrudnionych. To raczej kwestia egzekwowania przepisów przez pracodawców. To przecież oni są zobligowani do niedopuszczenia do pracy osoby bez aktualnych badań – tłumaczy Paweł Wdówik, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny pracy.

Reklama
PIP wskazała, że ujawnione nieprawidłowości najczęściej polegały na wydawaniu zaświadczeń o braku przeciwwskazań do wykonywania pracy przez nieuprawnione osoby. W skierowaniach na badania pracowników szpitali często brakowało też informacji o zagrożeniach występujących w środowisku pracy. – W praktyce oceny ryzyka zawodowego na danych stanowiskach pracy w firmie dokonują służby bhp, a skierowania na badania lekarskie przygotowują działy kadr. Jeśli między tymi dwiema jednostkami nie ma dobrej komunikacji, pojawiają się problemy z niewłaściwym określeniem warunków pracy osoby kierowanej do lekarza – wyjaśnia Paweł Wdówik.
Z kolei nieprawidłowości dotyczące wydawania orzeczeń przez nieuprawnione osoby mogą wynikać np. z tego, że badania profilaktyczne pracowników mogą przeprowadzać nie tylko lekarze medycyny pracy, ale m.in. także posiadający specjalizację w dziedzinie medycyny ogólnej lub rodzinnej. Jednak tacy medycy są do tego uprawnieni tylko w przypadku, gdy na stanowisku pracy badanej osoby nie stwierdzono występowania czynników szkodliwych dla zdrowia lub warunków uciążliwych. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z takich ograniczeń, więc mogą pojawić się błędy w zakresie uprawnień do wydawania orzeczeń lekarskich.
– Moim zdaniem istotniejszym problemem jest jednak to, że znaczna część pracowników medycznych jest zatrudniona na kontraktach, a nie umowach o pracę. Takie osoby w ogóle nie podlegają obowiązkowym badaniom lekarskim. Jedynie z własnej inicjatywy mogą poddać się badaniom profilaktycznym – zauważa Paweł Wdówik.